Kelkoo Polska?

Czy działająca w dziesięciu państwach europejskich porównywarka cen Kelkoo zamierza wejść na nasz rynek? Wiele wskazuje na to, że spółka poczyniła pierwsze kroki w tym kierunku, lecz nie wiadomo czy przedsięwzięcie dojdzie do skutku. Gdyby jednak doszlo, to czy polski rynek jest na tyle chłonny, by znaleźć miejsce na kolejnego dużego gracza?

O Kelkoo zrobiło się naprawdę głośno, gdy w 2004 r. porównywarką zainteresowało się Yahoo!. Amerykański portal zgodził się zapłacić za przejęcie wywodzącej się z Francji firmy 475 mln euro (672 mln dol).

Kelkoo działało wtedy w 9. europejskich państwach, docierając do 8.7% proc. internautów na kontynencie (wg Nielsen/NetRatings). W Wielkiej Brytanii Kelkoo było 3. największą witryną w kategorii "handel" (wg Hitwise), po eBay i Amazon. Dlatego przejęcie porównywarki mogło wzmocnić pozycję Yahoo na rynku europejskim. Liczyły się też wyniki finansowe, choć tych Kelkoo publicznie nie udostępnia.

4 lata później Yahoo! zmieniło zdanie, a Kelkoo zmieniło właściciela.

Porównywarka cen z portfela Yahoo! trafiła w ręce mało znanej brytyjskiej firma o nazwie Jamplant. Nie można powiedzieć, aby Yahoo! na tej transakcji zarobiło, gdyż porównywarka została sprzedana za mniej niż 100 mln euro. Czemu więc Yahoo! podjęło tak nieopłacalną decyzję? Związane to było m.in. ze zmniejszającymi się w tamtym okresie przychodami portalu z reklamy, co pociągnęło za sobą zwolnienia prawie 15 proc. kadry.

Sprzedanie Kelkoo innemu podmiotowi mogło być więc dobrą strategią ograniczania wydatków w czasach kryzysu. Jednocześnie CEO Kelkoo, Pierre Chappaz, stwierdził (gdy wiadomo już było, że jego firma zmienia właściciela), że Yahoo! nie umiało wykorzystać potencjału porównywarki i okazało się nieefektywne w jej rozwijaniu.

http://www.kelkoo.co.uk/Kliknij, aby powiększyćhttp://www.kelkoo.co.uk/

Mimo to brytyjskie Kelkoo wciąż współpracuje z brytyjskim Yahoo! (np. jedna z kategorii głównych Yahoo! o nazwie "shopping" kieruje bezpośrednio na stronę porównywarki).

Kelkoo Polska?

Informację o tym, że Kelkoo ma plany dotyczące ekspansji na polskim rynku potwierdził mi nieoficjalnie pracownik jednego z oddziałów firmy, który sam dosyć niedawno dowiedział się o nowym przedsięwzięciu Kelkoo.

Niestety Kelkoo nabrało w tej sprawie wody w usta i nie potwierdza oficjalnie tej informacji. Oto fragment z oświadczenia Kelkoo w tej sprawie:

"Możliwości międzynarodowego wzrostu stanowią integralną część prowadzonej przez nas strategii i zawsze badamy nowe możliwości. Jednakże w tym momencie nie możemy dzielić się żadnymi informacjami odnośnie wejścia na polski, czy jakikolwiek inny rynek.".


- "Jeżeli zdecydowalibyśmy się wprowadzić nasze usługi w Polsce, czy też na jakimkolwiek innym zagranicznym rynku, zakomunikowalibyśmy to wcześniej mediom". - mówi Cristina Rebollo PR Director, Kelkoo.

Mimo tych enigmatycznych odpowiedzi, Kelkoo w pewien sposób zdradziło już swoje plany umieszczając w sieci namacalne ich dowody. Pierwszym jest witryna http://pl.kelkoo.com (zarejestrowana na Yahoo Europe Operations). Z informacji na niej zawartych nie dowiemy się jednak zbyt wiele, poza tym, że Kelkoo to sklep internetowy (sic!) i porównywarka cen w jednym, a także że w szeregach firmy nie ma jeszcze osoby władającej poprawnie językiem polskim (błąd ortograficzny "w krótce"). Właściwa funkcjonalność, czyli porównywanie cen, nie została jeszcze uruchomiona i strona pełni raczej rolę wielkiego banera reklamowego.

http://pl.kelkoo.com/http://pl.kelkoo.com/

O tym, że Kelkoo zainteresowane jest Polską (lub też, że było zainteresowane) wskazuje także globalna witryna firmy. Na stronie Kelkoo.com, pośród wymienionych państw, na których działa porównywarka (Francja, Niemcy, Hiszpania, Włochy, Norwegia, Holandia, Wielka Brytania, Belgia, Szwecja) znalazła się także Polska.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.