MSN Polska: Naszą siłą jest integracja usług

Informacje na temat polskich usług internetowych Microsoftu pojawiły się już w zeszłym roku. W lutym 2007 r. powołano szefa polskiego oddziału MSN. Co zmieniło się przez te osiem miesięcy? Jak MSN Polska zamierza poradzić sobie na zatłoczonym rynku internetowym w Polsce? Na te i inne pytania odpowiada nam Michał Kostrzewa, szef projektu MSN Polska.

Proszę powiedzieć na jakim jest Pan stanowisku w firmie Microsoft?

Jestem szefem projektu MSN w Polsce. Country Managerem.

Od kiedy dokładnie?

Dołączyłem do zespołu w lutym. MSN jest zupełnie oddzielną strukturą od Microsoftu. Pierwszym wspólnym przełożonym moim i szefa polskiego Microsoftu Marka Rotera jest dopiero Steve Balmer, czyli szef całej korporacji. Można powiedzieć, że jestem trochę na boku całej struktury. Pracuję w Online Services Group, która jest zupełnie niezależna od części software'owej.

Ile osób jest pod Pana skrzydłami?

Jestem sam.

Dlaczego?

Część techniczna MSN jest scentralizowana. To, że mamy kilkaset tysięcy użytkowników poczty elektronicznej, czy sporą grupę użytkowników komunikatora to nie oznacza, że na miejscu są serwery i ktoś to musi utrzymywać. Wykorzystujemy to, że jesteśmy międzynarodową korporacją i optymalizujemy zasoby.

Moim zadaniem jest przyglądanie się lokalnemu rynkowi i wypatrywanie potencjalnych partnerów i możliwości działań marketingowych.

Co od lutego zostało zrobione?

Zostały spolszczone usługi komunikacyjne. Jest najnowszy Hotmail po polsku. Cała grupa usług pakietu Windows Live - Spaces, Messenger, skaner antywirusowy. Jest polska wersja wyszukiwarki Live.com, a jej indeks cały czas rozbudowywany. W wersji beta jest od niedawna dostępnych kilka nowych usług jak Windows Live Photo Gallery, Windows Live Writer.

Te programy w wersjach beta zostaną w ciągu kilku najbliższych miesięcy wypuszczone po polsku w pełnych edycjach i wtedy będziemy myśleli żeby powiedzieć o tym w bardziej oficjalny sposób.

Ale konkurencja na polskim rynku jest bardzo silna, choćby biorąc pod uwagę serwisy społecznościowe.

Akurat w przypadku serwisów społecznościowych nie uważam żeby był jeden lider. Są Grono i Generacja GG. Nikt więcej w tych serwisach społecznościowych za dużo nie pokazał. Mówi się, że wchodzi Bebo, czy ileś tam osób korzysta z Facebook'a.

Jednak dużo groźniejsza jest konkurencja choćby w segmencie komunikatorów czy wyszukiwarek internetowych, gdzie jest duży gracz.

Michał Kostrzewa
Michał Kostrzewa jest od lutego 2007 szefem polskiego oddziału Microsoft Online Services Group - częsci Microsoftu zajmującej się serwisami internetowymi takimi jak portale MSN czy usługi Windows Live.

W latach 2005 - 2006 był twórcą i dyrektorem środkowoeuropejskiego oddziału firmy Skype Communications. Wcześniej zawodowo związany był z rynkiem telekomunikacyjnym - pracował m.in. w firmach eTel i Polkomtel.

Michał Kostrzewa ma 33 lata. Jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie na kierunkach Metody Ilościowe i Systemy Informacyjne oraz Zarządzanie i Marketing.

Jego pasją jest lotnictwo - posiada licencję pilota oraz międzynarodowe uprawnienia instruktora spadochronowego. Lubi także dalekie podróże i jazdę na snowboardzie.
W społecznościach też jest silna konkurencja. Nie wspomniał Pan o Fotce.

No tak.

To jest naprawdę duży serwis. Jak i inne polskie serwisy, które budowały bazę użytkowników przez długi czas. A Windows Live Spaces to tylko tłumaczenie zachodniego serwisu, w dodatku niedokończone.

Tak. I właśnie dlatego, że nie wszystko jest jeszcze zrobione w taki sposób, w jaki ja sobie wyobrażam, nie było oficjalnego uruchomienia tej usługi. Nie ma sensu tego robić jeśli się nie jest pewnym jakości i prawidłowej lokalizacji serwisu.

Bo lokalizacja to coś więcej niż tylko tłumaczenie.

Co ma być źródłem Waszej przewagi konkurencyjnej?

Siłą pakietu Windows Live nie są pojedyncze serwisy, a ich integracja.

Do tej pory użytkownik korzystający z poczty, serwisu społecznościowego, komunikatora musiał tworzyć sobie różne konta w różnych systemach. Tutaj przy pomocy jednego identyfikatora Windows Live ID ma dostęp do wszystkich usług.

Integracja polega np. na tym, że lista użytkowników z książki adresowej poczty elektronicznej może się automatycznie pojawić w komunikatorze. Jeśli oglądam zdjęcia przy pomocy naszej galerii, to jednym kliknięciem mogę je wrzucić do bloga Windows Live Spaces, albo pokazać je komuś za pomocą Messengera.

I właśnie w tym upatruję silną stronę oferty Microsoftu. Dopóki nie będę miał wszystkich tych usług w takiej formie jakiej chce, dopóty nie będzie większego działania marketingowego. Nie chcę tego robić na raty.

Czyli podstawowym atutem MSN ma być zintegrowana i ukończona seria produktów Live?

Tak. To jest coś co ewidentnie wyróżnia nasz produkt na tle konkurencji.

Powiem szczerze - odnoszę takie wrażenie, że od tych 8 miesięcy bardzo mało się zmieniło jeśli chodzi o obecność MSN w Polsce.

Przecież wymieniłem cały szereg usług. To, że nie było huku marketingowego nie oznacza, że nie pracujemy. Kilka usług zostało spolszczonych i jest dostępnych.

Ale chyba nie przekłada się to na liczbę użytkowników? Przecież oni nie wiedzą o tych serwisach, gdyby Internet Standard nie napisał o polskiej wersji Windows Live Spaces to prawdopodobnie nie napisałby nikt.

Widać w Megapanelu, że jest kilkaset tysięcy użytkowników Hotmaila czy Live Messengera. Oczywiście w porównaniu do innych firm na rynku to nie są bardzo duże liczby, ale ci użytkownicy są.

Jak już mówiłem, czekamy na to by mieć cały pakiet i wtedy będziemy ruszać z oficjalną promocją.

A kiedy zostanie uruchomione biuro sprzedaży?

Priorytetem są dla nas użytkownicy, kolejną rzeczą są przychody. Wyznaję zasadę, że lepiej jest najpierw posiąść grupę lojalnych użytkowników, a potem dopiero myśleć w jaki sposób ich zmonetyzować. Microsoft jest firmą, które może sobie pozwolić na to, żeby najpierw zainwestować, a później patrzeć na przychody. Spodziewamy się, że zaczniemy sprzedaż reklam jeszcze w tym roku kalendarzowym.

W jaki sposób MSN dotrze do użytkowników? Czy będzie duża kampania marketingowa?

Mam parę pomysłów na ten temat i trwają pewne ustalenia, natomiast z oczywistych powodów nie będę tego mówił.

A jak by Pan określił poziom trudności zadania, jakim jest zdobycie choć małej części zatłoczonego przecież polskiego rynku internetowego?

Na każdym rynku jest ciasno. Na rynku brytyjskim jest jeszcze ciaśniej...

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.