Świat to za mało

Zaczynał jako agent CIA, później stał się renegatem i lewicowym aktywistą. Philip Agee wciąż zmienia oblicze. Obecnie mieszka w Hawanie. Jego najnowszym przedsięwzięciem jest internetowe biuro podróży, Cubalinda.com, za którego pośrednictwem zachęca turystów do podróży na Kubę.

Zaczynał jako agent CIA, później stał się renegatem i lewicowym aktywistą. Philip Agee wciąż zmienia oblicze. Obecnie mieszka w Hawanie. Jego najnowszym przedsięwzięciem jest internetowe biuro podróży, Cubalinda.com, za którego pośrednictwem zachęca turystów do podróży na Kubę.

Niedawno, podczas weekendu, aktywiści z całego świata spotkali się w Hawanie na Światowym Zjeździe Solidarności i Przyjaźni, zorganizowanym przez Kubański Instytut Przyjaźni Narodów, gałąź Partii Komunistycznej. Czterodniowa konferencja w Teatrze im. Karola Marksa była magnesem dla noszących sandały, poważnie zaangażowanych z całego świata.

Delegaci z Ameryki Łacińskiej tańczyli salsę na ulicach starej Hawany, a ludzie z Zachodniego Wybrzeża na chodnikach wyrażali dla nich poparcie. Słabiej zorganizowani irlandzcy związkowcy opuścili kilka spotkań, pijąc do piątej rano i prowadząc w lokalnych barach ożywione dyskusje posługując się łamanym hiszpańskim. Jednym z tych, którzy się nie pokazali, był Philip Agee. Miał on przemawiać na temat kampanii dezinformacyjnych CIA. Dawny pracownik CIA został renegatem. Ujawnił tysiące amerykańskich agentów na świecie.

Został wydalony z pięciu krajów należących do NATO (m.in. Wielkiej Brytanii) i pozbawiony obywatelstwa amerykańskiego w 1979 r. Teraz mieszka w Hawanie. Nie miał czasu przyjść na spotkanie, ponieważ musiał odpowiedzieć na wiele listów elektronicznych i miał dużo pracy

w swoim internetowym start-upie.

Po wielu godzinach spędzonych w biurze, gdzie prowadzi Cubalindę.com - witrynę dla turystów pragnących odwiedzić Kubę - Philip Agee wychodzi na lunch. Później udaje się do starej dzielnicy miasta, w której państwowa firma budowlana remontuje XVIII-wieczne mieszkanie. Ma zamiar je wynająć. "Co za idiota wybrał te drzwi" - wykrzykuje na widok błyszczących drewnianych podwojów, z brzydkimi rudawymi klamkami, które właśnie zostały wstawione do jednego z najbardziej atrakcyjnych hawańskich budynków, na najstarszym miejskim placu. "Musieli gdzieś przeczytać, że takie były tradycyjne, więc je kopiują. Jestem zawiedziony".

Ze szpiega przemienił się w niezadowolonego kamienicznika, z aktywisty o dzikim spojrzeniu i lewicowego propagandzisty - w drobnego biznesmena - banitę. W wieku 65 lat Philip Agee znalazł się w trzecim stadium kariery. Tym razem nie zajmuje się kupowaniem wyborów, zamieszczaniem tekstów propagandowych w południowoamerykańskich gazetach czy przemawianiem przeciwko amerykańskiemu imperializmowi. Jego uwagę przykuł Internet.

Założył biuro podróży w Sieci. Zamierza zarabiać na sprowadzaniu turystów na Kubę. W Hawanie mieszkają także inne niegdysiejsze Czarne Pantery i radykałowie wygnani z ojczyzny. Jest tu niewielka grupa drobnych inwestorów, dyplomatów, reporterów. Ale Philip Agee unika ich towarzystwa, koncentrując się na pracy. Spotyka się

z niektórymi przyjezdnymi socjalistami i utrzymuje dobre stosunki z kubańskim rządem. W sobotnie wieczory bywa na Hemingway Marina, starając się nawiązać służbowe kontakty z właścicielami przypływających tu amerykańskich jachtów.

Sypia w małym pokoiku w swoim biurze. Codziennie kilka godzin zajmuje mu odpowiadanie na listy elektroniczne. "Irytuję się, jeśli nie mogę odpowiedzieć szybko" - mówi. - "Przytłacza mnie ilość codziennej poczty". Chodzi w schludnych spodniach koloru khaki

i jasnej koszuli. Wygląda raczej na biznesmena z Florydy, jakim był jego ojciec, niż na zdrajcę, wciąż ściganego przez CIA. Koledzy z CIA wspominają 21-letniego młodzieńca, który prosto z college'u przyszedł do agencji. Działalność rozpoczął w George Air Force Base w Victorville w Kalifornii.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.