Jaki powinien być e-mailowy marketing?

Amerykańscy konsumenci nie będą przyjmować wiadomości pocztą elektroniczną od więcej niż 16 firm handlowych bądź magazynów, które znajdują się na ich liście – wynika z Quris’ Annual View from Inbox, badania opublikowanego przez EmailSherpa.

Liczba 16 źródeł, skąd przychodzą do użytkowników e-maile o treści informacyjnej bądź komercyjnej, została określona jako „granica wytrzymałości”. Jeżeli internauta doda do listy kolejnego adresata, automatycznie pozbędzie się jednego z istniejących. Tym samym nie ma możliwości, by konsumenci korzystali z większej ilości źródeł informacyjnych - wynika z badania.

W szesnastce ulubionych adresów, skąd przychodzą informacje, znajdują się zwykle firmy handlowe oferujące te produkty, które interesują klientów, magazyny bądź dzienniki internetowe, informacje dotyczące konta czy wiadomości z wybranych instytucji. Tym samym ci nadawcy, którzy chcieliby znaleźć się na liście 16 źródeł, skąd internauta przyjmie i przeczyta e-maila powinni mieć na uwadze fakt, że ich konkurencją nie są jedynie firmy działające w tej samej branży, ale wszelcy wydawcy czy marketingowcy.

Z badania wynika również, że coraz mniej osób korzysta z opcji „zrezygnuj z subskrypcji”, pojawiającej się na końcu e-maila. 92,3% badanych stwierdziło, że niechciane wiadomości zazwyczaj automatycznie kasują, nawet bez czytania ich do końca. Z odnośnika „rezygnacji z subskrypcji” korzysta jedynie ok. 5% klientów.

To, w jakim stopniu wiadomość została przeczytana przez klientów, można sprawdzić umieszczają wewnątrz e-maila odpowiednie odnośniki – typu „więcej informacji pod adresem”. W ten sposób nadawca będzie miał pewność, że ci, którzy skorzystają z hiperłącza, są bardziej zainteresowani niż ci, który tego nie zrobili (ta grupa prawdopodobnie nawet nie przeczytała emaila dobrze, być może nawet go usunęła zaraz po otrzymaniu).

Ważną wiadomością dla osób zajmujących się marketingiem za pośrednictwem poczty elektronicznej jest również fakt, że 82,5% klientów w ogóle nie bierze pod uwagę tego, czy nadawca przesyłający informacje ma prawo posiadać ich adres internetowy czy nie.

Za to większość klientów ocenia jakość przesyłanych informacji. 45% badanych stwierdziło, że przerwało wszelkie relacje biznesowe przynajmniej z jedną firmą ze względu na niezadowalające internetowe praktyki marketingowe.

Co ciekawe, 38% osób zaznaczyło, że jest w stanie podać swój adres e-mail, kiedy jest wymagany do tego, by uzyskać dostęp do płatnych treści.

Najbardziej pożądanymi e-mailami są te, które dotyczą potwierdzenia przeprowadzenia jakiejś transakcji finansowej (58% badanych wyraziło taką opinię) oraz te dotyczące informacji o koncie klienta (taką odpowiedź dzieło 50% osób).

Co jeszcze interesuje internautów?

- 22% osób stwierdziło, że lubi otrzymywać newslettery korporacyjne

- 21% osób z zainteresowaniem czyta spersonalizowane informacje giełdowe, polityczne, gospodarcze, sportowe itp.

- 21% osób lubi listy pochodzące z grup dyskusyjnych

- 17% osób czyta wiadomości ze świata rozrywki (recenzje filmów, informacje muzyczne, dowcipy)

-16% osób jest zainteresowanych otrzymywaniem informacji dotyczących nauki (kursy doskonalenia zawodowego, dalsza edukacja)

- 15% osób zadeklarowało, że lubi czytać newslettery przychodzące z magazynów czy gazet internetowych, a nawet twórców serwisów typu blogi.

A czego nienawidzą?

- 70% badanych nie cierpi otrzymywania ofert dotyczących sprzątania domu

- 59% nie lubi wiadomości dotyczących ogólnych oświadczeń firmowych.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.