Nasza Klasa zapłaci za spersonalizowaną reklamę?

Sąd uznał, że Nasza-Klasa bezprawnie posługiwała się wizerunkiem jednego z użytkowników. Według przedstawicieli serwisu, pozew oparty jest na błędnym przekonaniu.

Jak podaje Gazeta Wyborcza, Nasza-klasa musi zapłacić 5 tys. zł kary za wykorzystanie wizerunku jednego ze swoich użytkowników w reklamie karty kredytowej. Pozew do sądu złożył Krzysztof R. z Głogowa, który uznał, że Nasza-Klasa bezprawnie wykorzystuje jego wizerunek w reklamach jednego z banków.

Emitowanie spersonalizowanej reklamy to powszechna praktyka wśród serwisów społecznościowych. Na emitowanych banerach mogą pojawić się imię i nazwisko użytkownika lub też jego zdjęcie. Spersonalizowane reklamy wyświetlane są wyłącznie zalogowanym użytkownikom serwisu.

Wrocławski sąd wydając wyrok na niekorzyść Naszej-Klasy argumentował, że wizerunek jest dobrem osobistym i powód Krzysztof R. przystępując do portalu Nasza-klasa.pl, wyraził zgodę na wykorzystanie jego wizerunku, ale w celach społecznościowych, a nie reklamowych.

Przykład reklamy spersonalizowanej na serwie Nasza Klasa.Przykład reklamy spersonalizowanej na serwie Nasza Klasa.

Zasądzona przez sąd kara pieniężna nie wydaje się duża (powód domagał się 350 tys. zł zadośćuczynienia), jednakoż, czy wyrok nie będzie miał szerszych konsekwencji? Przecież spersonalizowane reklamy zobaczyło już kilka milionów użytkowników Naszej-Klasy i każdy z nich może równie dobrze wnieść podobny pozew.

- "Powód oparł swoje powództwo na subiektywnych odczuciach odnoszących się do wizualizacji, wykorzystującej zdjęcie profilowe, pozostając jednak w błędnym przekonaniu, że jego wizerunek na tej wizualizacji ukazywał się również innym Użytkownikom portalu nk.pl (...)" - podała Nasza Klasa w oświadczeniu. Spółka rozważa odwołanie się od wyroku sądu.

Oświadczenie Naszej Klasy:

W związku z wczorajszym (18.03) wyrokiem Sądu Okręgowego we Wrocławiu, I Wydział Cywilny w sprawie przeciwko spółce "Nasza Klasa Sp. z o.o." z siedzibą we Wrocławiu (dalej również: "Spółka") oświadczamy przede wszystkim, że Spółka oczywiście szanuje wyrok sądu I instancji. Powód oparł swoje powództwo na subiektywnych odczuciach odnoszących się do wizualizacji, wykorzystującej zdjęcie profilowe, pozostając jednak w błędnym przekonaniu, że jego wizerunek na tej wizualizacji ukazywał się również innym Użytkownikom portalu nk.pl, co w żadnym wypadku nie miało miejsca i co również potwierdził sąd I instancji. Spółka stoi na stanowisku, że zdarzenie to nie krzywdziło Powoda i tym samym brak jest jakichkolwiek podstaw do żądania na tej podstawie zadośćuczynienia. W związku z powyższym Spółka rozważa wniesienie środka odwoławczego. Pragniemy też podkreślić, że w swojej działalności Spółka zawsze kierowała się, kieruje i będzie kierować dobrem swoich Użytkowników.


Komentuje dr Zbigniew Okoń, radca prawny:

dr Zbigniew Okońdr Zbigniew OkońWizerunek człowieka należy do jego dóbr osobistych. Prawo w sposób jednoznaczny zakazuje jego rozpowszechniania (publicznego udostępniania) z kilkoma wyjątkami, np. dotyczącymi rozpowszechniania wizerunku osób publicznych.

W tej sprawie nie ulega wątpliwości, że do rozpowszechnienia wizerunku nie doszło, bo zdjęcie było widoczne wyłącznie dla posiadacza profilu. Czy takie wykorzystanie może być uznane za naruszenie dóbr osobistych? Trudno sprawę tę ocenić nie znając uzasadnienia wyroku, choć wydaje się, że sąd nie rozważył dostatecznie, jakie dobro osobiste zostało tu naruszone. Przykładowo wykonanie komuś zdjęcia (utrwalenie wizerunku), mimo jego wyraźnego sprzeciwu, może być uznane za ingerencję w sferę prywatności. Tu jednak do ingerencji w sferę prywatności nie doszło.

Wizerunek nie był również użyty w negatywnym czy ośmieszającym kontekście, trudno więc mówić o naruszeniu dobrego imienia czy czci osoby na nim przedstawionej. Tego rodzaju wątpliwości można mnożyć.

Wyrok wrocławskiego sądu na pewno powinien być uwzględniony jako czynnik ryzyka przy nietypowych formach reklamowych, podobnych do tych, jakie zastosowano na Naszej Klasie.

Nie oznacza jednak, że predykcyjne targetowanie behawioralne komunikatu reklamowego jest niedozwolone. Problem dotyczy tu raczej sposobu, w jaki tego rodzaju targetowanie wykorzystano i treści ostatecznego komunikatu, jaki trafił do odbiorcy. Gdyby komunikat nie zawierał fotografii użytkownika portalu, problemu by nie było. Problemu nie byłoby również, gdyby użytkownik wyraził zgodę na podobną reklamę.

Z punktu widzenia administratorów serwisów społecznościowych najprostszym rozwiązaniem tego problemu jest więc ostrzeżenie użytkowników, że tego rodzaju reklama może być w serwisie prowadzona. Można to zrobić w regulaminie świadczonej usługi, w informacjach pokazywanych w czasie procesu rejestracji itp.


Komentuje Marcin Gotkiewicz, Dyrektor Biura Prawnego Wirtualnej Polski:

Opierając się wyłącznie na doniesieniach prasowych można zauważyć, że Sąd zarzucił brak zgody użytkownika na wykorzystanie jego wizerunku dla celów marketingowych. Inną sprawą jest określenie, czy faktycznie w tym przypadku nie było podstawy do wykorzystania wizerunku (pełen komentarz do wyroku wymagałby zapoznania się z jego uzasadnieniem).

Natomiast Sąd nie zakwestionował legalności tego rodzaju kampanii reklamowych w ogóle. Obowiązujące przepisy pozwalają na przetwarzanie wizerunków i różnych danych po uzyskaniu stosownych zgód, a w niektórych przypadkach nawet bez konieczności uzyskania dodatkowej zgody. Wyrok Sądu może więc raczej zmobilizować podmioty przeprowadzające takie kampanie do bardziej starannego uzyskiwania zgód właścicieli danych lub podejmowania działań marketingowych, które takich zgód nie wymagają. Nie sądzę natomiast, by skutkował załamaniem się rynku reklamy opartej na przetwarzaniu danych.

Aktualizacja: 19 marca 2010 16:49
Dodałem wypowiedź Marcina Gotkiewicza (Dyrektor Biura Prawnego Wirtualnej Polski).
Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.