Google deklasuje, Bing z taktyką małych kroczków
Artur Małek | 2010-03-11 10:51:29
Dystans jaki dzieli Google od innych wyszukiwarek jest olbrzymi i wciąż się zwiększa. Bing małymi kroczkami obejmuje skrawki rynku wyszukiwarek.
Wyszukiwarka Bing coraz lepiej radzi sobie Wielkiej Brytanii. Jak wynika z danych comScore, w styczniu wyszukiwarka Microsoftu zdobyła nowe udziały w tym rynku i obecnie zagraża pozycji Yahoo.
Zapewne taki obrót spraw cieszy twórców Bing, ale udział tego narzędzia w brytyjski rynku wyszukiwarek (3,6 proc.) jest wciąż minimalny, zwłaszcza, jeżeli porównamy go z udziałem Google. Bezsprzeczny lider posiada obecnie 88 proc. udziałów w rynku i co najważniejsze, jego apetyt wciąż rośnie. Google z miesiąca na miesiąc zwiększa swój udział, pozostawiając rywali daleko w tyle.
Mimo to Bing sięga po różne sposoby, aby zyskać rozpoznawalność swojej marki wśród Anglików. Ostatnio w brytyjskiej telewizji ukazała się reklama wyszukiwarki Microsoftu i jak twierdza niektórzy, jawnie odnosi się ona do Google. "Każda z naszych reklam pokazuje osoby cierpiące na "przeładowanie informacjami", a lekiem na ten problem ma być Bing" - podał Microsoft w informacji prasowej.
Czytaj też: Biznes uzależniony od Google
Nie jest to pierwsza wyszukiwarka, która w swoich reklamach odnosi się do dominującej pozycji Google. W 2007 r. Ask.com starał się zainteresować swoim produktem Londyńczyków używając hasła: "zatrzymajmy internetowy monopol" - przedstawiając Google jako reżim a użytkowników internetu stawiając w roli rebeliantów.
Dużo silniejszą niż na Wyspach pozycją Bing może pochwic się w USA. Do wyszukiwarki Microsoftu należało w lutym aż 11,5 proc. rynku wyszukiwarek (w porównaniu z 11.3% w styczniu). Yahoo posiada w USA prazwie 17 proc. rynku, a do dominującego Google należy "tylko" 65 proc.
W Polsce udział Google pod koniec marca wyniósł ponad 96 proc. - jak wynika z danych Ranking.pl (wyszukiwarki silniki). Wyszukiwarka Microsoftu zajmuje w naszym kraju drugie miejsce w tabeli, ale z nieporównywalnie mniejszym zasięgiem - na poziomie 1 proc.
Zapewne taki obrót spraw cieszy twórców Bing, ale udział tego narzędzia w brytyjski rynku wyszukiwarek (3,6 proc.) jest wciąż minimalny, zwłaszcza, jeżeli porównamy go z udziałem Google. Bezsprzeczny lider posiada obecnie 88 proc. udziałów w rynku i co najważniejsze, jego apetyt wciąż rośnie. Google z miesiąca na miesiąc zwiększa swój udział, pozostawiając rywali daleko w tyle.
Mimo to Bing sięga po różne sposoby, aby zyskać rozpoznawalność swojej marki wśród Anglików. Ostatnio w brytyjskiej telewizji ukazała się reklama wyszukiwarki Microsoftu i jak twierdza niektórzy, jawnie odnosi się ona do Google. "Każda z naszych reklam pokazuje osoby cierpiące na "przeładowanie informacjami", a lekiem na ten problem ma być Bing" - podał Microsoft w informacji prasowej.
Czytaj też: Biznes uzależniony od Google
Nie jest to pierwsza wyszukiwarka, która w swoich reklamach odnosi się do dominującej pozycji Google. W 2007 r. Ask.com starał się zainteresować swoim produktem Londyńczyków używając hasła: "zatrzymajmy internetowy monopol" - przedstawiając Google jako reżim a użytkowników internetu stawiając w roli rebeliantów.
Dużo silniejszą niż na Wyspach pozycją Bing może pochwic się w USA. Do wyszukiwarki Microsoftu należało w lutym aż 11,5 proc. rynku wyszukiwarek (w porównaniu z 11.3% w styczniu). Yahoo posiada w USA prazwie 17 proc. rynku, a do dominującego Google należy "tylko" 65 proc.
W Polsce udział Google pod koniec marca wyniósł ponad 96 proc. - jak wynika z danych Ranking.pl (wyszukiwarki silniki). Wyszukiwarka Microsoftu zajmuje w naszym kraju drugie miejsce w tabeli, ale z nieporównywalnie mniejszym zasięgiem - na poziomie 1 proc.
Ocena:
Twoja ocena:
Komentarze (6)
Zauważyłem że niektórzy, mało obeznani z przeglądarkami, używają wyszukiwarki Google jako zakładki ulubione. Ustawiają google jako stronę domową, otwierają przeglądarkę i ..., nie wpisują w pasek adresu np alleg..., żeby potem wybrać z rozwijanej listy adres serwisu aukcyjngo, tylko wpisują to w pole wyszukiwania i potem klikają w wyszukany przez googla link. Myśle że w ten sposób google ma kilka, kilkanaście procent wejść więcej niż z samego wyszukiwania.
Generalnie Google staje się synonimem całego internetu, niektórzy pewnie bez googla już nie umieją pruszać się po internecie, a nawet, jak przytoczyłem wyżej, korzystać z samej przeglądarki.
Jedynymi osobami na świecie, które modlą się o sukces Binga to szefowie Googla. Tylko wtedy Google nie zostanie podzielony. Według mnie to nieuchronny proces, który wcześniej czy później nastąpi. Google blokuje rozwój internetu i mam nadzieję, że świat w końcu uwolni się od tego groźnego monopolu.
Bing ma wyszukiwanie semantyczne, co bardzo zachęca angielskojęzycznych do jej uzywania (zwykle znacznie lepsza trafność zamiast googlowego zalewu śmieciami po reklamówkach). Dla róznych arabów czy innych słaboangielskich rezydentów WielkiejBrytanii często jest to poza ich zasięgiem (z powodu poziomu znajomości języka lub szukania po swoich stronach nieangielskojęzycznych). W innych krajach bywa jeszcze gorzej z w/w powodów.
reklama
Polecane
Prezentujemy raport adStandard 2012
Ile wyniosły wydatki na reklamę w polskim Internecie? Jakie są najbardziej skuteczne formaty reklamowe? Jaka jest rzeczywista efektywność reklamy internetowej? Jaki przekaz najskuteczniej dociera do internautów? Czy odłączeni od sieci to...
Ile wyniosły wydatki na reklamę w polskim Internecie? Jakie są najbardziej skuteczne formaty reklamowe? Jaka jest rzeczywista efektywność reklamy internetowej? Jaki przekaz najskuteczniej dociera do internautów? Czy odłączeni od sieci to...
- Serwisy IDG
- Kontakt
- Prenumerata:
PC World
Computerworld
Networld
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88
