Mgr marketingu internetowego?

W polskim systemie szkolnictwa wyższego nie ma wypracowanych standardów dotyczących kształcenia specjalistów w zakresie marketingu internetowego, a wg niektórych trudno w ogóle mówić o jakiejkolwiek edukacji z tej dziedziny. Brak dedykowanych studiów I i II drugiego stopnia, brak odpowiednich specjalizacji oraz nieliczne zajęcia poświęcone internetowi na tradycyjnych studiach marketingowych, a także 2 (słownie: dwa) projekty studiów podyplomowych - chętny szukający dla siebie oferty nie ma specjalnie wielkiego wyboru. Czy aby dobrze robić reklamę w sieci trzeba być wykształconym w tym kierunku magistrem?

Człowiek uczy się niby przez całe życie. I to ponoć najlepiej w działaniu. Trudno jednak nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że odpowiednio uporządkowana, obudowana teoretycznymi rozważaniami i badaniami, a także zobrazowana przykładami oraz praktycznymi ćwiczeniami wiedza akademicka jest kluczem do rozwoju i osiągania sukcesów w życiu zawodowym. Czy również w zakresie marketingu internetowego? Masa szkoleń, warsztatów, konferencji, aulopodobnych networkingowych imprez, a także niezliczona ilość poradników i forów dyskusyjnych sprawia, że każdy kto tylko chce się czegoś nauczyć z omawianego zakresu może - bez problemu i indeksu - zrobić to z całkiem niezłym skutkiem. Czy warto więc być i czy trzeba być mgr marketingu internetowego? Albo studiować marketing internetowy na studiach podyplomowych?

Rzeczywiście nasza branża charakteryzuje się całą masa eventów - przyznaje Dominik Kaznowski, pełnomocnik zarządu ds. marketingu i public relations w Nasza-Klasa.pl, bloger, autor jednego z niewielu polskojęzycznych podręczników o e-marketingu pt. "Nowy marketing". Dominik KaznowskiDominik Kaznowski Pozostaje pytanie o poziom merytoryczny konferencji czy szkoleń. Oczywiście bez względu na ich jakość studenci powinni brać udział w tego typu wydarzeniach, choćby po to aby poznawać rynek i jego uczestników. Pozwala to na lepsze zrozumienia otoczenia w jakim przyjdzie im działać w przyszłości. Nie sądzę jednak aby konferencje branżowe mogły służyć jakiemuś systematycznemu poszerzaniu wiedzy. Odnośnie szkoleń i warsztatów - te charakteryzują się zwykle wyższym poziomem merytorycznym, pozostają jednak poza zasięgiem możliwości finansowych studentów. Tak naprawdę najlepszą drogą do nauki jest rozpoczęcie pracy w jakimkolwiek podmiocie działającym online, poznawanie zagadnień związanych z tym biznesem i samokształcenie się na podstawie materiałów dostępnych w sieci. Szczególnie w sytuacji gdy oferta specjalistycznych studiów poświęconych marketingowi on-line z mojego punktu widzenia właściwie w Polsce nie istnieje.

Postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się możliwościom zdobywania akademickiej wiedzy i nowych umiejętności z zakresu szeroko pojętego marketingu w sieci. W końcu reklama on-line pochłonęła w minionym roku ponad 1 mld zł! Czyż nie lepiej aby wydatkowaniem takich pieniędzy zajmowali się ludzie posiadający odpowiednie kwalifikacje i umiejętności?

Niestety w tym obszarze nie jest szczególnie ciekawie. Oprócz pojedynczych inicjatyw oraz istniejącej w środowisku branżowym świadomości, że należy zmienić / poprawić / całkowicie przebudować system edukacji z zakresu marketingu internetowego w Polsce - nie dzieje się w zasadzie nic.

Awangarda w Warszawie

Pionierem w zakresie kształcenia z marketingu internetowego w polsce jest Szkoła Główna Handlowa w Warszawie. Już w 2006 r. uruchomiono tam podyplomowe Studium Marketingu Internetowego. W programie dwusemestralnych studiów obejmujących 168 godzin dydaktycznych znajdują się cztery bloki tematyczne: "Nowoczesne zarządzanie marketingowe" (15% zajęć), "Istota marketingu internetowego" (40% zajęć), "Strategiczne obszary e-biznesu" (20% zajęć), "Społeczno-prawne uwarunkowania marketingu internetowego" (15%), a także seminarium dyplomowe (10% zajęć). Wśród wykładowców sa zarówno pracownicy naukowi SGH jak i praktycy, przedstawiciele wiodących firm z sektora on-line.

Marketing, a w tym e-marketing, nie funkcjonuje w oderwaniu od procesów zachodzących organizacji i nie może być nauczany oddzielnie, gdyż wywiera wpływ na strategię całego przedsiębiorstwa - mówi dr Tymoteusz Doligalski, adiunkt w SGH, odpowiedzialny za organizację studiów. Na naszych studiach staramy się pokazać właśnie te zależności. Nie koncentrujemy się jedynie na przekazywaniu wiedzy narzędziowej, ale dążymy do tego, aby absolwenci naszego kierunku potrafili sformułować i zrealizować strategię e-marketingową, która przyczyni się do wzrostu wartości firmy. Dlatego też prelegentami na naszych studiach są zarówno wykładowcy akademiccy, jak i praktycy wnoszący doświadczenia z takich firm jak Google, Artegence, Mindshare, OS3, Grupa K2, UseLab, MCI Management i in.

Tymoteusz DoligalskiTymoteusz Doligalski Obecnie organizowany jest nabór na siódmą edycję Studiów Podyplomowych Marketingu Internetowego w SGH w ramach której realizowana jest współpraca z IAB Polska - Związek Pracodawców Branży Internetowej promuje oraz rekomenduje ten kierunek studiów. Do tej pory zakończyły się trzy edycje, a trzy kolejne jeszcze trwają. Od 2006 r. wykształciliśmy juz ponad 100 osób, spodziewamy się, że w najbliższym czasie kolejna setka ukończy Studia Podyplomowe Marketing Internetowy - informuje dr Tymoteusz Doligalski. Zainteresowanie kształceniem jest spore i co najważniejsze nie obserwujemy jego spadku, który mógłby wynikać ze spowolnienia gospodarczego. Wskazuje to, że choć studia są często finansowane z budżetów samych słuchaczy, jest zapotrzebowanie na edukację z tego zakresu.

Na studia podyplomowe w SGH trafiają przede wszystkim osoby posiadające już pewną wiedzę z obszaru e-marketingu. Większość słuchaczy stanowią osoby z 2-3 letnim doświadczeniem w e-marketingu, które przychodzą do nas w celu dokształcania, usystematyzowania dotychczasowej wiedzy oraz zdobywania nowych umiejętności - mówi dr Tymoteusz Doligaliski. Zdarzają się też menedżerowie, osoby do tej pory niezwiązane z e-marketingiem czy freelancerzy - są oni jednak w mniejszości.

Analiza branż, które rezprezentują słuchacze i absolwenci Marketingu internetowego w SGH potwierdza wzrastającą rolę e-marketingu w strategii współczesnych organizacji. Trudno doszukać się analogii w zakresie sektora firm, z których pochodzą nasi słuchacze. Są to zarówno pracownicy firm internetowych, korporacji, banków, firm konsultingowych, ale również małych i średnich firm. Świadczy, to o tym, że marketing internetowy doceniany jest jako obszar kreujący wartość w firmie niemalże we wszystkich branżach i sektorach - potwierdza dr Doligalski.

Omawiane studia podyplomowe na SGH kosztują 7800 zł i jak potwierdza organizator bardzo często w całości finansowane są przez samych słuchaczy.

Raj w Krakowie i Rzeszowie

Rzeszowska Akademia Innowacji Internetowych (RAII) będąca częścią Centrum Studiów Podyplomowych Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie powstała w 2008 r. i organizuje studia podyplomowe na dwóch kierunkach: "Zarządzanie projektami internetowymi" oraz "Marketing internetowy". Zajęcia odbywają się w stolicy Podkarpacia, a od marca 2009 r. w ramach wspólnego projektu z małopolską Wyższą Szkołą Europejską im. ks. Józefa Tischnera również w Krakowie.

Pierwsza edycja na kierunku "Marketing w sieci", w której uczestniczy 22 słuchaczy rozpoczęła się w marcu w Krakowie, obecnie organizujemy nabór na edycje kolejne, zarówno w Krakowie jak i w Rzeszowie - mówi Mateusz Tułecki, twórca RAII oraz pracownik Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Cieszę się, że udało nam się stworzyć swoisty "dream team" wykładowców (m. in. Dominik Kaznowski, Marcin Jagodziński, Paweł Sala, Sebastian Łuczak, Dawid Szczepaniak, Artur Piątek i in.), którzy swoją wiedzą, osobowością i doświadczeniem gwarantują wysoki poziom nauczania, oraz co ważne, czerpią radość z dzielenia się swymi umiejętnościami z innymi.

Podyplomowe studia w RAII kosztują znacznie mniej od oferty SGH. Za zajęcia w Krakowie trzeba zapłacić 4500 zł (czesne) + 300 zł (wpisowe), a w Rzeszowie 3600 zł (czesne) + 25 zł (wpisowe). Kto przede wszystkim studiuje w RAII? Obserwacja profilu słuchaczy trwającej edycji studiów w Krakowie potwierdza fakt, że internet dotarł już do każdej branży, a marketing internetowy interesuje nie tylko osoby pracujące w firmach typowo on-linowych. I co ważne, zdecydowana większość osób samodzielnie finansuje sobie studia, traktując to jako poważną inwestycję w siebie - mówi Mateusz Tułecki zwracając uwagę na fakt, że studia podyplomowe w RAII to nie tylko wiedza i konkretne umiejętności, ale również możliwość nawiązania cennych kontaktów i znajomości, które zaprocentują w przyszłości.

Rzeszów wpisał się na interaktywną mapę Polski nie tylko dzięki projektowi RAII. W Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania od przyszłego roku akademickiego ruszą pierwsze w Polsce studia magisterskie II stopnia na kierunku "Marketing interaktywny". Dlaczego zdecydowano się na uruchomienie takich studiów? Internet jest dzisiaj drugim za telewizją medium, do którego wędrują budżety reklamowe, a brakuje specjalistów w tej dziedzinie. Nie ma jednak w Polsce uczelni, która dawałaby możliwość kształcenia na studiach drugiego stopnia. Będą to studia praktyczne, gdzie oprócz koniecznego minimum programowego będzie sporo zajęć radykalnie praktycznych z pracownikami największych polskich firm z branży. Cały czas współpracujemy ze Związkiem Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska - mówi Mateusz Tułecki. Zainteresowanie wśród studentów kończących w tym momencie licencjat i zastanawiających się nad wyborem studiów uzupełniających jest bardzo duże. Nie obawiamy się o frekwencję i z pewnością będziemy rozwijać naszą ofertę edukacyjną z tego zakresu.

Mateusz Tułecki <br> fot. Patryk Ogorzałek Mateusz Tułecki
fot. Patryk Ogorzałek
Na dzień dzisiejszy forma kształcenia na studiach II stopnia w zakresie marketingu internetowego wydaje się optymalna i jedyna. Chcąc organizować studia I stopnia należałoby bowiem zmienić obowiązujące ministerialne standardy kształcenia, a tego tak łatwo się nie dokonuje. Oferując studia uzupełniające II stopnia bazujemy już na pewnej wiedzy ogólnej, jaką nasi studenci uzyskują na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna i przez dwa lata ukierunkowujemy ich właśnie na marketing w sieci. Stawiamy przede wszystkim na praktyczne umiejętności. Nasz absolwent będzie umiał projektować i wdrażać kompleksowe kampanie reklamowe w internecie, pozna podstawy technologii internetowych, działania rynku e-commerce, nabędzie umiejętność budowy wizerunku on-line oraz marketingowej komunikacji w sieci, a także (z racji kierunku dziennikarstwa) będzie mógł pracować w serwisach i portalach internetowych - mówi Mateusz Tułecki.

Można się zastanawiać, czy tak szybko i dynamicznie rozwijająca się dziedzina jaką jest marketing w sieci powinna być przedmiotem studiów wyższych I lub II stopnia. Czy w sytuacji, w której karty rozdają przede wszystkim praktycy znacznie wyprzedzający dokonania teoretyczne, w środowisku, gdzie trudno o efektywną współpracę i wymianę wiedzy pomiędzy światem biznesu a nauki - powstać może oferta edukacyjna na naprawdę dobrym poziomie spełniająca zarówno wymagania akademickie jak i zaspokajająca potrzeby praktyczne? Poza tym, nie bez przyczyn mówi się przecież, że tak naprawdę wszystkiego człowiek uczy się w praktyce, a nie siedząc w uczelnianej ławce.

<b>Artur Gortych</b>, prezes Artegence: Marketing interaktywny jest zbyt dynamicznie rozwijającą się dziedziną biznesu, by jakakolwiek uczelnia, z natury instytucja dość statyczna, mogła nadążyć za zmianami. Podręcznik napisany w tym roku byłby nieaktualny w przyszłym. Pięcioletnie studia z zakresu marketingu internetowego kształciłyby oderwanych od praktyki teoretyków. Zresztą marketing jest raczej taką dziedziną, w której nie ma sensu kształcić się kierunkowo przez 5 lat. Kierunkowo natomiast warto zdobywać minimum wiedzy - chociażby na sprofilowanych kursach czy studiach podyplomowych i wspierać je dużą dozą praktyki.

Od kandydatów do pracy w Artegence wymagamy przede wszystkim kreatywnej osobowości i chęci zdobywania nowych kompetencji. Oczywiście w branży jest sporo migracji wewnątrz, więc naturalnie ciepło patrzymy również na już przygotowanych specjalistów. Niemniej, agencje interaktywne z reguły szukają specjalistów, którzy nie mają szans wyszkolić się na żadnej z polskich uczelni i dlatego uważamy, że idealny kandydat do pracy powinien posiadać przede wszystkim potencjał do dalszego rozwoju. Flash developera lub motion designera z reguły trzeba sobie wychować. Miękkich umiejętności potrzebnych w działach obsługi klienta czy chociażby w działach PR, też nie da się wyuczyć z podręczników. Tym ważniejsza jest gotowość do zdobywania zarówno wiedzy, jak i poszerzania swoich kompetencji interpersonalnych.


Jakoś jednak trzeba uczyć i przygotowywać przyszły narybek zasilający kadry biznesu on-linowego oraz działy marketingu firm z innych sektorów zainteresowanych promowaniem swych marek w sieci?

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.