Licznik bije od nowa

Netia porozumiała się ze swoimi wierzycielami, którzy obejmą akcje nowej emisji - 91% kapitału zakładowego spółki po restrukturyzacji. Uratowanie Netii to dla całego rynku dobry znak, natychmiast jednak rodzi się pytanie: co dalej?

Netia Holdings uzgodniła warunki porozumienia restrukturyzacyjnego pomiędzy udziałowcami – Telią i Warburg Pincus, a obligatariuszami. Wierzyciele Netii obejmą akcje nowej emisji akcji serii H, które stanowić będą po restrukturyzacji 91% kapitału zakładowego. Strony zgodziły się więc na stanowisko, które reprezentowali przedstawiciele obligatariuszy – Telia i Warburg proponowały początkowo, aby ich udział po restrukturyzacji wynosił 15%, obligatariusze dopuszczali 10-proc. udział. Ponadto według przedstawicieli posiadaczy obligacji Netii, cena emisyjna nowych akcji powinna być wyznaczona w oparciu o wycenę wartosci spółki wynosząca 400 mln EUR. W myśl porozumienia, obligatariusze mają także objąć 50 mln nowych obligacji wyemitowanych przez holenderską spółkę zależną Netii.

NWZA zadecydowało ponadto o tygodniowej przerwie w obradach, która pozwoli Komitetowi Obligatariuszy i niezrzeszonym w nim posiadaczom obligacji na podpisanie umowy. Zadłużenie Netii wobec obligatariuszy sięga 850 mln USD, a roczne koszty obsługi wynosiły 100 mln USD. Dzięki porozumieniu, po uregulowaniu wierzytelności wierzycieli handlowych, jedynym zadłużeniem Netii pozostaną obligacje nowej emisji.

Obligatariusze zdecydowali się więc na ratowanie Netii. Jakie jednak konsekwencje dla spółki ma jej nowa struktura kapitałowa, w której dominuja fundusze obligacyjne? Kjell-Ove Blom, p/o prezesa zarządu zapewnia w komunikacie: "Restrukturyzacja pozwoli nam stworzyć solidną strukturę kapitałową i da podstawy dla rozwoju Netii w przyszłości." Wiadomo, że rozwój i walka o rynek telekomunikacyjny wymagać będzie jeszcze ogromnych nakładów. „50 mln EUR, jakie otrzyma Netia, choć wydaje się dużą sumą, w telekomunikacji wcale nie jest kwotą zawrotną” – mówi Andrzej Piotrowski, dyrektor Instytutu E-Gospodarki Centrum im. Adama Smitha.

W opinii Andrzeja Piotrowskiego, wydarzenie można uważać za dobry prognostyk dla rynku. W obliczu zapowiadanego na połowę roku zakończenia kryzysu w USA zaowocować mógłby nawet ponownym zainteresowaniem inwestorów telekomunikacją. „Z drugiej strony jednak sama Netia nie pokazała w swojej dotychczasowej historii, że potrafi radzić sobie z kłopotami. To niespecjalnie zachęcałoby wielkiego inwestora, z kolei nowi udziałowcy będą po konwersji chcieć się „odkuć”, a więc przez kilka lat np. „konserwatywnie” inwestować tylko z zysku. A to w sytuacji niezrównoważenia polskiego rynku nie daje widoków na powodzenie” – powiedział Andrzej Piotrowski.

Porozumienie z wierzycielami daje Netii krótki czas wytchnienia, który powinien być wykorzystany na przemyślenie biznesplanu. „Dalszy rozwój mobilnego sektora telekomunikacji w Polsce na obecnym poziomie doprowadzi do tego, że telefonia komórkowa zastąpi wkrótce telefonię stacjonarną. Małe są więc szanse, by w najbliższych latach czerpać korzyści finansowe z usług naziemnej telefonii głosowej. Wydaje się, że ratunkiem dla Netii jest zmiana założeń biznesplanu i przekierowanie działalności na usługi dostępowe i transmisji danych" – mówił w połowie stycznia br. w rozmowie z Computerworld Włodzimierz Giller z Erste Securities Polska. Taka koncentracja wyłącznie na dochodowych elementach rynku oznaczałaby jednak zarazem jego zdecydowane spłycanie, co z pewnością nie byłoby korzystne. „Budowa nowoczesnego operatora next generation network, oferującego poprzez stacjonarną sieć wszystkie usługi – głos, transmisję danych, video on demand – wymaga z kolei z jednej strony nakładów, a z drugiej – przełamania barier prawnych i, co może trudniejsze – psychologicznych” – mówi Andrzej Piotrowski.

Można wyobrazić sobie jeszcze jeden scenariusz rozwoju sytuacji – Netia wchodzi w skład TP SA–bis, której budowę zapowiada minister skarbu Władysław Kaczmarek. „Państwo mogłoby rzeczywiście w Netię zaangażować, w formie na przykład konwersji opłat licencyjnych na udziały. To jednak z pewnością byłby zły precedens, wątpliwości budzić może też korzystny wpływ na rynek telekomunikacyjny stworzenia tej struktury. Teoretycznie wszystko może się zdarzyć – może powstać grupa, której istnienie zrównoważy rynek telekomunikacyjny, a w perspektywie przyciągnie inwestycje z zagranicy i w konsekwencji przyczyni się do rozwoju rynku. Prawdopodobny jest jednak także niezbyt ciekawy scenariusz, wystarczy że powtórzyłaby się historia prywatyzacji TP S.A.” – rozważa Andrzej Piotrowski.

Na razie rynek celebruje jednak „święto” uratowania Netii. We wtorek GPW zawiesiła obrót akcjami i warrantami Netii do godziny 15.15 – ale po wznowieniu notowań akcje Netii zyskały w stosunku do ceny otwarcia 25%.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.