Tydzień z IS

Być może w przyszłym roku pojawią się w Polsce aż cztery oddzielne internetowe giełdy metali i produktów metalowych.

Na marginesie artykułu w czwartkowym „Parkiecie” na temat powstających w Polsce giełd metali nasuwa się kilka refleksji. Do przyszłego roku mogą powstać cztery takie elektroniczne rynki: Ce.market (Prokom i Impexmetal); Stalportal (ComputerLand i Stalexport), E-Stal (Howell) i nie nazwany jeszcze portal katowickiego Centrozapu. Ce.market znajduje się w zaawansowanym stadium i prawdopodobnie wystartuje w pierwszym kwartale przyszłego roku. Stalportal nie ma jeszcze tak precyzyjnych planów. Jeżeli chodzi zaś o dwa ostatnie projekty to pozostają na razie w sferze dosyć mglistych planów.

Mimo tego nasuwa się pytanie: po co w Polsce aż cztery konkurencyjne giełdy czy chociaż ich projekty? Czy jesteśmy tak poważnym rynkiem stali, czy polskie usługi bussines-to-bussines rozwijają się w takim tempie, czy jest tylu zainteresowanych internetowymi rynkami, aby mogły na tym zarobić aż cztery przedsięwzięcia? Wprawdzie dwa najpoważniejsze projekty (Ce.market i Stalportal) będą się nieco różniły ofertą (odpowiednio: metale i wyroby ze stali), nie są to jednak branże aż tak odległe. Specjalizacja jest często polityką skuteczną, jednak na odpowiednio wykształconym rynku. Czy polski rynek takim jest? Można żywić obawy, że specjalizacja oferty spowoduje zawężenie grona uczestników każdej giełdy, a co za tym idzie mniejszą liczbę transakcji i trudności z uzyskaniem dochodów.

Takie wnioski można wyciągnąć z doświadczeń najbardziej rozwiniętego rynku amerykańskiego. Tam zakupy na giełdach elektronicznych stają się coraz popularniejsze w środowisku menadżerów wielkich przedsiębiorstw, rosną obroty tych giełd, jednak ich liczba zaczyna się kurczyć. Po prostu okazało się, że jest ich zbyt wiele, aby wszystkie mogły zapewnić sobie rentowność. Naturalnie daleko nam do liczby giełd amerykańskich, ale jednocześnie nasz rynek „metalowy” i nasz Internet jest na niższym poziomie rozwoju, niż amerykański. Szkoda, że nie stworzono jednego projektu, ale za to o dużej liczbie uczestników już na etapie planowania i tworzenia elektronicznej giełdy. Zyskali by na tym zarówno organizatorzy i prawdopodobnie udałoby się szybciej upowszechnić taką formę zawierania transakcji. W historii istnieje pojęcie „premii zacofania”: społeczeństwa na niższym poziomie rozwoju zyskują poprzez adaptowanie od wyżej rozwiniętych sąsiadów różnego rodzaju zaawansowanych wynalazków i osiągnięć. Dzięki temu omijają pułapki rozwoju i nie ponoszą jego kosztów; ten ciężar biorą na siebie bardziej twórcze społeczeństwa. Czy polski internetowy rynek stali (i wszelkich innych produktów) nie mógłby wyciągnąć wniosków z doświadczeń innych?

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.