Znaleźć terrorystę w Sieci: mission impossible

O fiasku poszukiwań terrorystów w Sieci poprzez analizę danych (data mining)donosi najnowszy raport amerykańskiej National Research Council (NRA).

Atak terrorystyczny z 9 września 2001 roku uświadomił służbom specjalnym, że wiele elementów terrorystycznej układanki było dostępnych wcześniej. Dane te były jednak przez agentów analizowane niewłaściwie, osadzane w złym kontekście, czy w końcu służby nie wymieniały się pozyskaną już wiedzą.

Dlatego jednym z priorytetów bezpieczeństwa narodowego USA stał się nasłuch i analiza wszystkich możliwych informacji, a jego kulminacją miał być projekt Total Information Awareness, który jednak oficjalnie nie został przyjęty przez Kongres w 2003r.

Data mining to w skrócie technika pozyskiwania wiedzy z różnych baz danych. Jej istotą jest wyłapywanie wzorców zachowań czy relacji między informacjami, lub odkrycie nie widocznych na pierwszy rzut oka albo nieoczywistych relacji między osobami, które komunikują się telefonicznie lub e-mailowo.

O ile metoda sprawdza się na określonych obszarach tematycznych jak np. analiza operacji bankowych czy wykrywanie nadużyć kart kredytowych, o tyle wyszukiwanie aktywności podejrzanych grup w Sieci jest zadaniem karkołomnym.

Dodatkowym aspektem, na który NRA zwraca uwagę, jest niewłaściwe stosowanie inwigilacji, które może przynieść więcej szkód społeczności amerykańskiej niż korzyści.

W oficjalnym komunikacie wydanym przez NRA czytamy, że wszystkie agencje, które zbierają informacje dotyczące kontaktów telefonicznych, kart kredytowych, kont bankowych, danych medycznych, informacji z biur podróży czy odwiedzanych stronach powinny stale oceniać czy jest to zgodne z prawem i czy nie narusza prywatności. Źródłem cennych informacji mogą być także bazy danych, w których posiadaniu są instytucje lub prywatne firmy, które zawierają dane o ludziach i ich zachowaniach.

Dodatkowy szum wprowadzać mogą źródła z danymi o kiepskiej jakości, a to może z kolei prowadzić do fałszywych tropów i podejrzeń kierowanych wobec niewinnych ludzi. Raport z pokorą przyznaje, że odnalezienie w tym natłoku informacji mających jakiś związek z terrorystami będzie wyjątkowo trudne.

Warto pamiętać, że oprócz technik informatycznych specjalnie przeszkoleni oficerowie zajmują się analizą zachowań na największych lotniskach w USA. W tym wypadku "czynnik ludzki" ma za zadanie wyłowić z tłumu podróżnych osoby potencjalnie niebezpiecznych na podstawie ich zachowań. Tego typu ocena budzi jednak wątpliwości, bo jak argumentuje w raporcie NRA, pewne zachowania lub mimika twarzy może mieć związek ze stresem lub napięciem emocjonalnym, ale nie muszą one mieć związku z groźnymi intencjami.

Pewne jest jedno, że największe zagrożenie może nadejść ze strony grup terrorystycznych, które mają międzynarodowy charakter, komunikują się czy dokonują rekrutacji przez internet lub inne kanały komunikacji jak np. gry online. W tym celu powołano projekt "Reynard", którego zadaniem jest analiza zachowań graczy w grach typu MMO, co zostało przedstawione na przykładzie gry "World of Warcraft" (więcej:

Pentagon: oto jak wykorzystać World of Warcraft do ataku terrorystycznego).

Warto przypomnieć, że amerykańskie służby zmagają się z bardziej prozaicznymi problemami niż wyrafinowana analiza danych, takimi jak niedobór agentów, którzy potrafią posługiwać się obcymi językami, w tym arabskim.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.