Jacek Utko, pierwszy Polak na TED: To będzie piękna katastrofa

Od czterech lat wśród głównych laureatów nagrody World’s Best Designed nie ma gazety amerykańskiej. Czy przyczyny takiej sytuacji można doszukiwać się w przenoszeniu treści do internetu i przykładaniu mniejszej uwagi do projektu papierowego wydania dzienników w Stanach Zjednoczonych?

Stany Zjednoczone mimo, iż nie mają ostatnio swoich reprezentantów wśród laureatów konkursów organizowanych przez Society for News Design (SND), to jednak w dalszym ciągu ze względu na skalę i popularność designu prasowego odgrywają w tym obszarze najważniejszą rolę. A że nie zdobywają nagród, to kolejna kwestia. Amerykanie genialnie robią reportaże, zdjęcia, infografiki, i za to dostają nagrody. Nie potrafią z kolei zrobić nowoczesnej makiety - tu Europa jest nie do pokonania. Za oceanem nieco inaczej niż w Europie traktowane jest papierowe wydanie dziennika. Ma on być przede wszystkim nośnikiem reklamowym. Stąd w większości przypadków mamy dobrą, ciekawą i kolorową okładkę i nic poza tym. Dalsza część gazety o charakterze newsowym jest czarno-biała i nudna, gazeta składa się z kilku czy kilkunastu sekcji reklamowych. Ale za to jest bardzo tania.

Reklamy wypełniające ogromną część amerykańskich gazet, sprawiły, że te stały się wielką, ciężką masą papieru, z czego połowa od razu wędruje do kosza gdyż nie jest interesująca dla czytelnika. Craglisty internetowe zabierają coraz więcej tych ogłoszeń, wiec coraz większa liczba gazet papierowych jest zamykana. Gazety amerykańskie płacą więc cenę za to, że postawiono na taki a nie inny model.

Czy więc dobry design może uratować prasę drukowaną? Taką tezę można wyczytać w Pana prezentacji na TED.

Ja nie wiem czy to właściwa teza. To co chciałem przekazać w prezentacji to sposób na budowanie pewnej strategii zmiany. My nie zajmujemy się tylko zmianą layoutu. Wzrost sprzedaży gazet, który przedstawiłem na podstawie twardych danych nie był efektem zmiany designu tylko przeprojektowania całego produktu i sposobu jego tworzenia. Na taki proces zmiany składa się kilka etapów.

Word's Best Designed 2004

Word's Best Designed 2004

Siadając nad produktem zadajemy sobie najpierw pytanie ogólne: jaki jest cel, po co to robimy, do kogo adresujemy nasze działania, jaki ma być model biznesowy. Następnie zastanawiamy się jak to wypełnić treścią, aby ten model biznesowy mógł być realizowany, a dopiero na samym końcu, czasem nawet po kilku miesiącach zaczynamy projektować coś, co ma być spójne z obraną strategią i treścią. Design jest tu jednym z elementów, a także swoistym katalizatorem, kołem napędowym całej zmiany.

Taki model myślenia - przeprojektowania całego produktu w myśl zasady: strategia + zawartość + design - zastosować można do tworzenia wszystkiego: telefonów komórkowych, czy witryn internetowych. Być może kiedyś efektem takiego procesu myślowego będzie wniosek, że papier nie ma już przyszłości i że należy podążyć innymi torami np. korzystania z ekranów dotykowych czy po prostu telefonów.

To jest generalnie ciekawy problem i pytanie: czy będzie coś pośredniego pomiędzy prasą papierową a internetem. Czy prasa całkowicie umrze i zastąpi ją , czy pojawi się coś co połączy zalety słowa drukowanego z wygodą i użytecznością treści elektronicznej? Myślę tu np. o dotykowym e-czytniku (w formacie A4-A5), w którym dostępny będzie nie tylko pakiet codziennej prasy, magazynów i książek, ale również który da możliwość oglądania filmów, zdjęć oraz oczywiście korzystania z internetu. Kindle Amazona daje przedsmak tego, czym takie urządzenie będzie w przyszłości - kombajnem integrującym wszystkie formy komunikacji, rozrywki i informacji. Moim marzeniem jest uczestnictwo w takiej grupie projektowej zajmującej się stworzeniem prototypu, który mógłby w przyszłości zastąpić tradycyjną prasę i być następnym ogniwem, krokiem w rozwoju mediów. Przyszłość bowiem kształtuje się teraz.