Przegrana Comcastu porażką Internetu?

Federalna Komisja Komunikacji (FCC) zabroniła amerykańskiemu dostawcy usług internetowych - firmie Comcast - regulowania natężenia ruchu internetowego. Dla Comcastu ma to znaczenie zaledwie symboliczne - firma uniknie grzywny za to, że limitowała transfer tym ze swoich klientów, którzy bardzo intensywnie korzystali z sieci P2P i usługi wideo.

Sprawę przeciw Comcastowi wniosła sieć P2P Vuze oraz finansowana przez George'a Sorosa grupa Free Press. Organizacje były popierane przez kampanię na rzecz "neutralności sieci". Wyrok FCC może jednak, zdaniem niektórych, zaszkodzić przeciętnemu użytkownikowi, niewielkim dostawcom internetu i sieciom non-profit - oznacza bowiem, że o kształcie Internetu może decydować urzędnicza decyzja a nie rynek, firmy i ich klienci.

Sprawa przeciwko Comcastowi toczyła się o prawo do nadawania priorytetu poszczególnym usługom. Firma, w obawie o to, że część jej klientów intensywnie korzystających z treści wideo doprowadzi do problemów w działaniu całej sieci, zmniejszyła priorytet ruchu dla usług wideo. FCC uznała, że Comcast, a co za tym idzie i inni ISP, nie mają prawa decydować o priorytecie usług internetowych. Zwolennicy "neutralności" sieci twierdzą, że dostawcy nie powinni mieć prawa do decydowania o priorytetach, ponieważ jest to sprzeczne z zasadą wolności słowa. Innymi słowy dostawca, który zauważy, że kilka osób swoją działalnością (np. ciągłym pobieraniem olbrzymiej ilości danych) tak obciąża sieć, iż inni klienci mają problemy z dostępem do Internetu, nie będzie mógł nic zrobić.

Sprawa z Comcastem zaczęła się od błędu w wykorzystywanym przez firmowe modemy protokole DOCSIS. Pozwalał on serwerom BitTorrent oraz ich użytkownikom na bardzo agresywne wysyłanie żądań przydzielenia pasma. Serwery BitTorrent wysyłają olbrzymią liczbę takich żądań i w ten sposób niemal wyeliminowały żądania wysyłane przez inne aplikacje. Administratorzy Comcast znaleźli obejście, które polegało na tym, że serwery w szczycie odrzucały przez kilka sekund część żądań wysyłanych przez komputery najbardziej obciążające sieć. Dzięki temu były realizowane żądania od innych aplikacji. W sumie okazało się, że wzrosła wydajność całej sieci, czego doświadczyły także i osoby korzystające z BitTorrenta. Jednak Comcast został oskarżony o "cenzurowanie" P2P i rozpoczęto kampanię przeciwko firmie.

Nie wiadomo, czy dostawca odwoła się do sądu. Jeśli tak się stanie i sąd podtrzyma decyzję FCC, może to oznaczać, że na amerykańskim rynku pozostaną tylko wielcy gracze. Małe sieci, których wydajności może zaszkodzić zaledwie kilku miłośników internetowego wideo, mogą szybko stracić klientów, niezadowolonych w faktu, iż połączenie ze stronami WWW czy skorzystanie z poczty elektronicznej trwa zbyt długo.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.