Google naraziło się wydawcom

Wydawcy stron internetowych protestują przeciwko proponowanemu przez Google'a "wyszukiwaniu w wynikach wyszukiwania". Specjaliści Google'a, analizując zapytania internautów zauważyli, że wielu z nich nie pamięta adresów odwiedzanych przez siebie witryn i najpierw szukają danej strony wpisując w wyszukiwarce np. NASA, a później już na tej stronie zadają kolejne zapytanie, szukając interesujących ich informacji.

Google postanowiło nieco uprościć życie użytkownikom Internetu. Koncern proponuje, by po wpisaniu NASA użytkownik otrzymywał tradycyjny spis linków, ale pod pierwszym z nich, prowadzącym do strony www.nasa.gov wyświetlało się dodatkowe pole wyszukiwarki. Tam, wpisując interesującą nas frazę, przeszukamy stronę www.nasa.gov.

Takie rozwiązanie może nie przeszkadzać rządowym agendom, jednak, jak się okazuje, stanowi problem dla serwisów utrzymujących się z reklam. Przede wszystkim oznacza, że użytkownik dokona co najmniej o 2 odsłony mniej danej witryny (jedna, gdy wchodzi na nią, a druga, gdy otrzymuje stronę z wynikami wyszukiwania). To pozbawia wydawców witryny pieniędzy z reklam. Co gorsza, przy proponowanym przez Google'a wyszukiwaniu wewnątrz danej witryny, użytkownikowi mogą wyświetlać się reklamy konkurencji. Google może w ten sposób odciągnąć potencjalnego klienta od firmy.

Na razie wyszukiwarkowy gigant prezentuje swój nowy pomysł jedynie przy okazji niektórych zapytań. Chce zobaczyć, jak się on sprawdzi.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.