Przegrana Grokstera = koniec ery P2P?

W amerykańskim Sądzie Najwyższym zapadła oczekiwana od miesięcy decyzja w procesie, który koncern filmowy MGM wytoczył firmie StreamCast (producentowi programu Morpheus) oraz autorowi programu P2P Grokster. Werdykt jest niekorzystny dla operatorów sieci P2P - sąd orzekł (wbrew orzeczeniom sądów niższej instancji), że mogą być oni pozwani za naruszanie praw autorskich przez użytkowników ich aplikacji. Zdaniem ekspertów, werdykt może znacząco ułatwić koncernom nagraniowym i fonograficznym walkę z sieciami P2P. Do tej pory organizacje takie jak RIAA czy MPAA chcąc walczyć z piractwem musiały pozywać indywidualnych użytkowników sieci P2P - teraz mogą pozywać o naruszenie praw autorskich ich operatorów. Czyżby nadchodził kres ery P2P?

Firma MGM kilkakrotnie przegrała w sądach niższej instancji, ostatecznie sprawa trafiła do Sądu Najwyższego. Prawnicy powoda (czyli przedstawiciele m.in. RIAA oraz MPAA) zwrócili się do sądu z prośbą o orzeczenie, czy programy Morpheus i Grokster stworzone zostały z myślą o nielegalnym dystrybuowaniu materiałów chronionych prawem autorskim. Prawnicy przemysłu rozrywkowego argumentowali, że choć indywidualni użytkownicy ponoszą odpowiedzialność za swoje nielegalne działania, to jednak współwinnym pozostaje firma, która dostarcza im wyspecjalizowane narzędzie do dystrybuowania pirackich materiałów. Tak naprawdę więc cały proces miał odpowiedzieć na jedno proste pytanie: czy koncerny fonograficzne i filmowe mogą pozywać operatorów sieci P2P za łamanie prawa przez ich użytkowników? W świetle orzeczenia Sądu Najwyższego - mogą.

Betamax nie pomógł

Morpheus - popularny klient sieci P2P, który stał się kością niezgody.Kliknij, aby powiększyćMorpheus - popularny klient sieci P2P, który stał się kością niezgody.Niekorzystny dla producentów oprogramowania P2P wyrok jest sporym zaskoczeniem - większość ekspertów oczekiwała orzeczenia zbliżonego do tego, jakie zapadło w słynnej sprawie Betamax z 1984 r. Wtedy to firma Sony została oskarżona przez pewne studio filmowe, że jej produkt - magnetowid Betamax - służy do łamania praw autorskich. Wtedy jednak sąd orzekł, że producent urządzenia nie może być ścigany za nielegalne działania nabywców owego urządzenia i pozew oddalił. Sądy niższej instancji, które wcześniej odrzucały pozwy koncernu MGM, powoływały się z reguły właśnie na ten przypadek.

Sąd Najwyższy orzekł jednak inaczej - w uzasadnieniu decyzji sędziowie napisali m.in., że firmy Grokster i StreamCast nie tylko nie informowały użytkowników o konsekwencjach nielegalnego kopiowania i udostępniania materiałów chronionych prawem autorskim, a wręcz zachęcały do takich działań.

Aktualizacja: 28 czerwca 2005 13:04
Tekst został uzupełniony o wypowiedź Tomasza Szladowskiego, szefa serwisu muzycznego iPlay.pl.
Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.