Jak zwalczać piractwo - czy obniżka cen płyt CD/DVD wystarczy?

xray hand

Co zrobić, by wydawcy muzyki i filmów przestali narzekać, że piractwo poważnie uszczupla ich zyski, a klienci - usprawiedliwiać ściąganie z Sieci wysoką ceną muzyki, filmów i gier?

Kwestia internetowego piractwa powraca jak bumerang - ostatnio jest to w głównej mierze zasługą międzyrządowego porozumienia ACTA dotyczącego walki z naruszeniami własności intelektualnej. Negocjacje dotyczące paktu trwają już ponad 2 lata i wywołują duże kontrowersje.

Dyskusja o piractwie filmowym, fonograficznym i komputerowym nie omija i Polski. O realnej debacie nad rozwiązaniem tego problemu trudno jednak mówić - przemysł rozrywkowy i producenci oprogramowania organizują pseudo-konferencje prasowe, na których straszą konsekwencjami ekonomicznymi piractwa.

Z kolei użytkownicy końcowi - zwolennicy nieskrępowanego obiegu materiałów chronionych prawem autorskim - dają upust swoim poglądom na forach internetowych, zarzucając producentom i dysponentom praw autorskich zbytnią chciwość i zawyżanie cen produktów. Każda ze stron wydaje się być głucha na argumenty oponenta.

Jak to jest z tym piractwem

Czy straty (bądź też utracone korzyści) przemysłu rozrywkowego są rzeczywiście tak dolegliwe, jak sugerują jego reprezentanci? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie - sytuacja raczej nie przedstawia się tak dramatycznie, jak chciałyby tego amerykańskie organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, RIAA i MPAA (są przecież pewne pozytywne strony piractwa).

Mimo to stowarzyszenia domagają się gigantycznych odszkodowań od osób podejrzewanych o nieuprawnione wykorzystywanie utworów (np. udostępnianie ich w Internecie). Dość wspomnieć, że RIAA w jednym z pozwów skierowanych przeciw LimeWire LCC, właścicielowi programu do wymiany plików, straty wynikające z korzystania przez internautów z tego programu oszacowała na "setki milionów, jeśli nie nawet miliard dolarów".

Być może taka kampania strachu przed wysoką grzywną, znacznie przekraczającą dochód przeciętnego użytkownika, jest skuteczna. Ale z pewnością nie zjednuje sympatyków przemysłowi fonograficznemu i filmowemu.

Jakie jest wasze zdanie w tej kwestii? Zapraszamy do udziału w ankiecie:



A może istnieją inne rozwiązania?

Jeden z czytelników pcworld.pl zaproponował swego czasu w komentarzu pod jednym z artykułów wprowadzenie przez wytwórnie płytowe czy studia filmowe modelu przypominającego program lojalnościowy. Miałby on polegać na tym, że klient kupując płyty zbiera punkty, które może wymieniać na nagrody - gadżety związane z danym wykonawcą, koszulki, kolejne CD, itp.

Inny pomysł to udogodnienia w dostępie do dóbr kultury, mogące zachęcić klientów do częstszego korzystania z legalnych źródeł dystrybucji. Przykładowo - dwa bilety na weekendowy seans w warszawskim multipleksie kosztują ok. 50 zł. Na podobnym poziomie kształtują się ceny płyt DVD z nowościami filmowymi. Użytkownik, który wybrał się do kina na najnowszy przebój filmowy mógłby liczyć na zniżkę przy zakupie nośnika. Podobnie fan muzyki, po okazaniu biletu na koncert, mógłby taniej nabyć CD danego zespołu lub koncertowe DVD.

Utopia czy pomysły z realnymi szansami na wejście w życie? Czekamy na wasze propozycje i opinie!

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.