Niemiecki polityk: gry są jak narkotyki i dziecięca pornografia

Po masakrze w Winnenden niemieccy politycy prześcigają się w wymyślaniu coraz ostrzejszych komentarzy wobec gier komputerowych. Najnowsza opinia wyraźnie jednak odróżnia się od innych. Joachim Herrmann, minister spraw wewnętrznych Bawarii należący do CSU, porównał ostatnio brutalne gry komputerowe do narkotyków i dziecięcej pornografii. Reakcja specjalistów ds. nowych mediów oraz organizacji growych była natychmiastowa - polityk posunął się stanowczo za daleko.

Dramatyczne wydarzenia w Winnenden spowodowały znaczne zaostrzenie polityki władz wobec gier komputerowych. W pierwszej kolejności pojawiła się miażdżąca krytyka wobec strzelanek takich jak Counter - Strike czy Far Cry 2, w które grał Tim K. - sprawca tragedii. Niedługo potem pojawiła się poważna propozycja wprowadzenia ograniczenia wiekowego 18+ dla tytułów z gatunku MMO ze szczególnym uwzględnieniem World of Warcraft. Teraz doczekaliśmy się kumulacji.

Joachim Herrmann, minister spraw wewnętrznych Bawarii należący do CSU, wydał oświadczenie prasowe, w którym sprzeciwiał się dofinansowywaniu przez rząd dwóch ważnych imprez związanych z rozrywką elektroniczną - German Games Award i Munich Gaming 2009. Herrmann w oświadczeniu stwierdził m.in.:

"Brutalne gry komputerowe są jedną z przyczyn prowadzących do agresji wśród młodzieży, a także strzelanin w szkołach, podczas których wirtualne sceny stają się rzeczywistością. Coraz więcej dzieci jest zafascynowanych tym światem przemocy. Nie mają przez to czasu na naukę czy przygotowanie się do pracy. Można nawet powiedzieć, że z czasem społeczeństwo ich traci. (...) Jeśli spojrzymy na szkodliwe efekty brutalnych gier, to możemy postawić je na równi z dziecięcą pornografią czy narkotykami - musimy ich zakazać. Nie podlega to dyskusji."

Na szczęście obok tej opinii, pojawił się również głos rozsądku. Thomas Jarzombek, rządowy komisarz ds. nowych mediów, powiedział:

"Porównanie pana Herrmanna jest zupełnie nietrafione... Każdy, kto decyduje się na publikację podobnego oświadczenia, nie posiada kwalifikacji by uczestniczyć w jakiejkolwiek dalszej debacie dotyczącej ochrony młodych przed zagrożeniami nowych mediów."

Oświadczenie Herrmanna spotkało się z natychmiastową reakcją organizacji związanych z grami komputerowymi (G.A.M.E., BIU, ESB), które opublikowały własne stanowiska, w których domagały się od polityka natychmiastowych przeprosin.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.