Sześć pomysłów jak zarobić na Euro 2012 w Sieci

Dobry: AntyEuro

W szale nakręcanym przez mainstreamowe media zapomina się czasem, że jest wielu ludzi całkowicie niezainteresowanych Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej, dla których ta gigantyczna impreza oznacza problemy komunikacyjne i organizacyjne związane ze stadami kibiców.

Dlatego też, paradoksalnie, Euro 2012 jest szansą dla właścicieli hoteli i restauracji ulokowanych daleko od miast gospodarzy. Właściciele pensjonatów w Tatrach lub domków na Mazurach mogą oferować pobyt osobom, które na czas mistrzostw lub najważniejszych meczy chcą zniknąć z miast-gospodarzy i wrócić gdy opadnie kurz i emocje po zwycięstwie którejś ze stron.

Retorykę przeciwną Euro 2012 mogą wykorzystywać także kluby w miastach będących gospodarzami mistrzostw. Przegląd fińskiej kinematografii bądź inna impreza kulturalna w niszowym klubie ze znakiem "Kibicom stop", może być doskonałym sposobem na zarobienie pieniędzy, dzięki niechęci do mistrzostw. W tym wypadku Internet byłby kanałem promocyjnym i pozwolił dotrzeć do ludzi zainteresowanych takim produktem poprzez fora media społecznościowe, portale i zakupy grupowe.

Tomasz Karwatka jest zdania, że jest to bardzo ciekawa strategia Public Relations, zwłaszcza dla firm, które jeszcze nie mają pomysłu na siebie i tak naprawdę nie mają nic do stracenia. Restauracje czy hotele, które do tej pory nie wyróżniały się mogą zbudować bazę odbiorców, którzy zachęceni taką kampanią wizerunkową zainteresują się usługami czy produktami firmy. W tym wypadku Euro 2012 byłoby impulsem pozwalającym osiągnąć pewną rozpoznawalność i na bazie którego można by budować dalszą strategię komunikacyjną.

Również Michał Samojlik zgadza się, że choć sam w sobie nie jest to sposób na zarobienie pieniędzy, jest to doskonałe pole do popisu dla zdolnego marketingowca lub specjalisty od Public Relations. Grupa ludzi niezainteresowanych piłką nożną jest duża i odważna marka, czy nawet miasto, które wykorzysta ten motyw w swojej komunikacji marketingowej może wiele zyskać.

Dobry: Farma fanów

Na Facebooku istnieją miliony grup tematycznych, które ludzie lubią z rozpędu lub chwilowego impulsu wywołanego chwytliwą nazwą. Euro 2012 daje szansę setkom takich grup, od poważnych, przez niezobowiązujące, po całkowicie prześmiewcze. Inwencja zależy wyłącznie od twórcy, który może nazwać swoją grupę "Tak dla Franciszka Smudy na Wawelu" lub "Spędzam Euro 2012 w Bieszczadach".

Taką grupę, odpowiednio napełnioną fanami, można potem sprzedać uzyskując przychód od każdej duszy, która niegdyś polubiła grupę. Nieformalnie mówi się o 9 groszach za jednego fana, choć nie sposób sprawdzić tych informacji.

Innym rozwiązaniem jest samodzielne prowadzenie promocji i szukanie reklamodawców, którzy uznają, że ich treści będą atrakcyjne dla grupy docelowej. Oczywiście prowadzenie takiej grupy to wysiłek, może się on jednak opłacić i mieć zaskakujące rezultaty. Przykładem niech będzie grupa "Frugo wróć!", której założyciel pracuje w tej chwili dla producenta wskrzeszonego napoju.

Zdaniem Justyny Dzieduszyckiej z agencji 121 PR, farma fanów to dobry sposób na zarobek dla kogoś, kto jest sprytny i zna social media. Podczas Euro 2012 z pewnością powstaną dziesiątki grup tematycznych, z których część z pewnością będzie stanowiło właśnie farmy fanów.

Facebook intensywnie walczy ze zjawiskiem farm fanów i kasuje profile, które zostały tak zakwalifikowane. Dlatego też kluczem do sukcesu jest odpowiednie prowadzenie grupy - tak, by z jednej strony pozwalała publikować treści reklamowe, zaś z drugiej zachowała charakter oddolnej inicjatywy jednoczącej ludzi.

Przychód z takiej farmy fanów niekoniecznie będzie oszałamiający, jednak zdaniem naszej ekspertki, wart włożonej pracy.

Zdaniem Tomasza Karwatki z Divante Euro 2012 jest tak naprawdę szansą dla wszystkich firm, by poprawić komunikację i wizerunek, wykorzystując emocje narosłe wokół piłki nożnej, nawet jeśli firma niekoniecznie ma cokolwiek wspólnego ze sportem. Krótkoterminowe pomysły, oparte wyłącznie o medialny szał związany z mistrzostwami Europy nie mają szans się obronić, lub będą musiały znaleźć lepszy model zarobkowy.

To zaledwie sześć propozycji przedstawionych przez redakcję Internet Standard. Macie lepsze pomysły? Czekamy na nie w komentarzach pod artykułem.