Sześć pomysłów jak zarobić na Euro 2012 w Sieci

Sześć pomysłów jak zarobić na Euro 2012 w Sieci

Dobry: Sprzedaż kibicom pakietów usług i atrakcji

Za opłatą (i na przykład po przesłaniu skanu biletu na Euro 2012 na potwierdzenie) organizator na miejscu wyszukuje odpowiedni hotel dla przybysza, kupuje odpowiednią ilość biletów komunikacji miejskiej, rezerwuje miejsca w klubach i restauracjach, słowem, dopełnia formalności, które na głowie miałby kibic.

Założyciel portalu zarabia na sprzedawaniu takich "wyprawek" chętnym i współpracy z odpowiednimi hotelami, korporacjami taksówkowymi czy restauracjami. W odpowiedniej skali właściciel biznesu mógłby uzyskać rabaty dla grup.

Firma powinna posiadać stronę internetową, na której swoje banery mogłyby wstawić firmy partnerskie, a do publikowanych treści można by dodać reklamy kontekstowe. Wadą tego pomysłu jest spory wkład pracy i ryzyko.

Zdaniem Tomasza Karwatki z Divante jest to perspektywiczny pomysł na biznes, który mógłby się opłacać w dłuższej perspektywie, zaś Euro 2012 byłoby impulsem, który z jednej strony napędzi działalność na początku, a z drugiej będzie później wydarzeniem budującym markę. Dzięki mistrzostwom Europy firma mogłaby po krótkim okresie działalności pochwalić się znacznym sukcesem, jakim jest obsługa turystów, później zaś na tym budować strategię marketingową jako solidna, sprawdzona i godna polecenia.

Sceptycznie nastawiony do pomysłu jest Michał Samojlik, który uważa, że zakładanie biznesu tylko i wyłącznie na taką okazję się nie opłaca, zaś w oderwaniu od Euro 2012 byłyby to po prostu zorganizowane wycieczki bądź biuro podróży. Jego zdaniem jest to raczej tematyczna oferta, która może zostać dobrze wykorzystana przez istniejące firmy turystyczne, niekoniecznie zaś dobry pomysł na nową firmę.

Zły: Portal demaskujący oszustów

We wszystkich miastach gospodarzach Euro 2012 pojawią się naciągacze i oszuści próbujący zarobić na turystach, zarówno polskojęzycznych jak i zagranicznych. Z tego względu dobrym pomysłem jest portal wyszukujący pułapki i odpowiednio wcześniej demaskujący takie zagrywki. Przykładem mogą być choćby fałszywi taksówkarze, którzy za kilometr kursu liczą sobie 40 złotych lub oszuści pobierający zaliczki na wynajem nieistniejących mieszkań.

Podobnie jak w wypadku bloga z informacjami źródłem zarobku mogą być reklamy kontekstowe. W tym wypadku jednak różni się grupa docelowa, sam blog może być atrakcyjny także z punktu widzenia polskojęzycznych internautów. Zakładając odpowiednio wysoką popularność bloga, można nawiązać współpracę promocyjną z różnymi podmiotami, które otrzymywałyby status solidnej firmy, która nie oszuka i na którą można liczyć.

Tę propozycję Piotr Krawiec ocenia jako rozsądną w kontekście długofalowym, niezależnym od Euro 2012. Tego typu witryna miałaby szansę zbudować ruch i markę poprzez unikalną treść, jednak budowa marki w Internecie trwa lata i nie należy się nastawiać na skok popularności związane z Euro 2012, a znacznie większe pieniądze można uzyskać wynajmując mieszkanie na czas mistrzostw.

Zły: Blog/portal z produktów z logo Euro 2012

Jak każda większa impreza, Euro spowodowało zalew rynku masą podróbek piłkarskich gadżetów. Na czapki z logo mistrzostw, pluszowe maskotki i setki innych produktów rzucą się odbiorcy w każdym wieku, wliczając w to dzieci. Dlatego w tym wypadku grupą docelową mogą być rodzice martwiący się, czy zabawki posiadają wszystkie wymagane atesty i nie stanowią zagrożenia dla ich pociech.

Tutaj źródłem zarobku byłby program partnerski z licencjonowanymi producentami, którzy świadomi przewagi cenowej produktów z niższej półki będą zainteresowani promocją nastawioną na akcentowanie jakości, a rodzice dbający o dzieci to bardzo cenna grupa docelowa dla producentów zabawek.

Według Piotra Krawca ten typ biznesu nie obroniłby się, gdyż maskotki, kubki i inne tego typu produkty są nabywane pod wpływem impulsu i nikt wcześniej nie sprawdza czy produkty są bezpieczne, a sam blog, choć ideę ma słuszną, nie zbudowałby odpowiedniego ruchu.