Paragraf na Napstera

Różnica ta staje się szczególnie widoczna w ocenie legalności udostępniania muzyki za pomocą Napstera. Każda z europejskich ustaw autorskich określa tzw. dozwolony użytek prywatny. Przykładowo, w polskiej ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych tę kwestię rozstrzygnięto w art. 23, zgodnie z którym wolno nieodpłatnie korzystać z udostępnianych publicznie utworów w zakresie własnego użytku prywatnego.

Ten "własny użytek prywatny" obejmuje między innymi kopiowanie takich utworów przez osoby ze sobą związane, a więc w gronie krewnych i znajomych. Z tego względu, o ile kodowanie płyt CD do postaci MP3 nie narusza prawa autorskiego, podobnie jak nie narusza go choćby przegranie płyty od znajomego, o tyle korzystanie z programów umożliwiających "dzielenie się" nagraniami - gdzie zyskujemy dostęp do plików z muzyką każdego, kto ma ochotę je udostępnić - narusza prawo autorskie. Dlatego w Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, Napster mógłby odpowiadać za "pomocnictwo w czynie bezprawnym", a użytkownicy udostępniający własne nagrania - za naruszanie autorskich praw majątkowych. Identyczna będzie prawna ocena udostępniania plików za pomocą Gnutelli lub FreeNetu.

W niedalekiej przyszłości należy się spodziewać pojawiania się nowych ograniczeń w zakresie korzystania z cyfrowych nagrań. Jeśli w przypadku sporządzania kopii analogowej pojawia się nieuchronne ryzyko utraty jakości, to nagrania cyfrowe można powielać w nieskończoność, każda bowiem kopia jest idealna. Z tego względu w Unii Europejskiej trwają prace nad ograniczeniem dozwolonego użytku właśnie w odniesieniu do utworów utrwalonych w sposób cyfrowy, a odpowiednie ograniczenia wprowadzono już w niektórych krajach Unii.

Grzegorz Ciechowski

Z Napsterem należy walczyć na drodze prawnej, choć nie wyobrażam sobie jak to zrobić. Niewątpliwie prawa autorskie powinny być przestrzegane w Internecie. Przyznam, że na razie polscy wykonawcy nie bardzo cierpią z powodu nie kontrolowanego rozpowszechniania MP3, ale nikt nie wie, jak sytuacja będzie się rozwijać. Bezpłatne udostępnienie muzyki jednak ma swoją rację bytu, choćby w przypadku mało znanych zespołów. Wiele z nich można faktycznie znaleźć prawie tylko w Internecie.

Sami umieściliśmy wszystkie nasze nagrania archiwalne na swoich stronach internetowych i można je za darmo. Najpierw ta strona istniała "na dziko", ale porozumieliśmy się z webmasterem i teraz mamy kontrolę nad publikacjami. Co innego jest jak to robimy sami, a co innego jakby ktoś rozpowszechniał nasze utwory bez naszej kontroli. Oczywiście, nie opublikujemy tam swojej najnowszej płyty czy singla ze zrozumiałych względów. Ale też chcemy opublikować w Internecie swoje nagrania, których nie będzie na żadnej płycie. Będą to m.in. stare nagrania np. wersji demo, których nie ma sensu sprzedawać, bo zainteresują może tylko garstkę maniaków Republiki.