Internet na cenzurowanym

Pozostali na czarnej liście

Państwa afrykańskie rzadko pojawiały się na liście krajów uniemożliwiających użytkownikom swobodne wypowiadanie się w sieci. Przyczyny nie należy bynajmniej szukać w łagodności reżimów, ale raczej w ponurych statystykach, które wskazują na niewielki odsetek liczby użytkowników sieci. W wielu krajach afrykańskich ludzie żyją na skraju nędzy, nie ma żywności, lekarstw, dachów nad głową. W państwach, zwłaszcza środkowej części kontynentu brakuje całej infrastruktury telekomunikacyjnej.

W tych krajach, w których istnieje połączenie z siecią, coraz częściej dochodzi do łamania praw człowieka w internecie.

W Tunezji na 10 mln mieszkańców jedynie ok. 835 tys. korzysta z internetu. Rząd skutecznie przez wiele miesięcy blokował strony Mediterrenean Liberal Party. Do tej pory niedostępna z kraju jest witryna Reporterów Bez Granic. Za krytykę rządu w internecie użytkowników czeka więzienie. W zeszłym 2005 r. na trzy i pół roku odsiadki skazany został prawnik Mohammed Abbou, który w sieci skrytykował prezydenta.

Źle jest również w Zimbabwe i wygląda na to, że będzie jeszcze gorzej. Dostawcy internetu zostali zmuszeni do podpisania umowy z rządem, w ramach której pozwalają na monitorowanie sieci i blokowanie niewygodnych dla władz witryn. Jak donoszą Reporterzy Bez Granic, rząd Zimbabwe zamierza sprowadzić z Chin sprzęt do szpiegowania w sieci jak i same metody cenzurowania.

Tragiczna sytuacja panuje na Kubie. Rządzący państwem Fidel Castro nie pozwala na posiadanie w domu komputera, nie mówiąc już o połączeniu do sieci. CIA Word Fact Book mówi o ok. 150 tys. użytkowników na wyspie. Aby móc z sieci skorzystać, trzeba ubiegać się o specjalne pozwolenie od partii komunistycznej. Niektórzy Kubańczycy kupują nielegalnie hasła dostępu do sieci, zarezerwowane dla tych, którzy otrzymali pozwolenia. Dla obcokrajowców internet dostępny jest w największych hotelach. Jednak to, co można w kubańskiej sieci przeczytać, to głównie teksty propagandowe. Dostęp do niezależnych witryn jest zablokowany.

Władze komunistyczne czy dyktatorzy w krajach na całym świecie doskonale zdają sobie sprawę z potencjału intenetu, stąd wzmaganie działania cenzury czy wprowadzanie blokad samego dostępu do sieci. Najdrastyczniejsze ograniczenia wprowadziła do tej pory Kuba i Korea Północna, kompletnie wykluczając mieszkańców z możliwości korzystania z sieci. Świadczy to o głębokim strachu władz przed starciem zasad reżimu z internetową ideą wolności. Warto wspomnieć również o międzynarodowej współpracy dyktatorów, którzy wzajemnie kopiują modele walki z ruchami opozycyjnymi, czy dostarczają sobie nawzajem rozwiązania do szpiegowania użytkowników w sieci czy blokowania stron.

Polska rzeczywistość

Choć nasz kraj nie widnieje na żadnej czarnej liście związanej z cenzurowaniem sieci, najnowsze propozycje rządu, zwłaszcza płynące ostatnio z resortu edukacji, budzą sporo wątpliwości. Z marcowego sondażu TNS OBOP wynika, że ponad jedna trzecia Polaków uważa, iż niektóre poglądy polityczne jest bardzo trudno wyrazić w mediach. Co się na to złożyło? Po trosze głośne sprawy związane z wywieraniem przez rząd nacisków na środki masowego przekazu: częste ingerencje rzecznika rządu w materiały przygotowywane przez TVP (zwłaszcza przez Mikołaja Kunicę) czy felietony w prasie (zamieszanie wokół publikacji Manueli Gretkowskiej w "Sukcesie").

Większość Polaków wierzy, że krajowa prasa jest wolna od cenzury

Większość Polaków wierzy, że krajowa prasa jest wolna od cenzury

Więcej obaw obudziły jednak pomysły wprowadzenia Centrum Dobrych Mediów oraz Narodowego Instytutu Wychowania, które mają zajmować się kontrolowaniem wszystkich środków przekazu, włączając w to internet. Hasłem ideologicznym jest walka z przemocą i wulgarnością mediów. Wcześniejsze ingerencje władzy w treści związane z jej działalnością mogą jednak budzić uzasadnione obawy o to, że może dojść do rozszerzenia kontroli na publikacje dotyczące również innych sfer życia (chociażby polityki).

Czy nastanie autocenzura w mediach? Jak widać w sieci, sama partia rządząca skutecznie dokonuje weryfikacji publikowanych materiałów w zależności od relacji z własnymi koalicjantami. Autor bloga Ojczyzna szarzyzna podaje przykład usunięcia ze strony PiS artykułu dotyczącego kontrowersyjnych źródeł finansowania partii Andrzeja Leppera zaraz po tym, jak partia Jarosława Kaczyńskiego zacieśniła pakt koalicyjny z Samoobroną.

Najwięcej jednak obaw budzi projekt filtrowania internetu zaproponowany przez nowego ministra edukacji Romana Giertycha. Plan swoją naturą przypomina te stosowane przez kraje arabskie - celem filtracji ma być blokowanie stron z seksem i przemocą. Jak to jednak będzie wyglądać w praktyce? Minister nie przedstawił jeszcze szczegółów projektu, zaznaczył jednak, że do akcji zaangażuje firmy informatyczne. W teorii w każdej szkole działać ma blokada uniemożliwiająca dostęp do stron mieszczących się w kategorii "sex i przemoc". A w praktyce? Nie trzeba wielkiej wyobraźni czy wiedzy technologicznej, by uzmysłowić sobie, że zablokowane zostaną również witryny o charakterze neutralnym.

Jednym z powodów jest fakt, że znakomita liczba autorów serwisów wpisuje do słów kluczowych w nagłówku witryn słowo "sex". Jak wskazał jeden z uczestników forum Demokraci.pl - Piotr Stefaniak - w jego szkole zablokowany został dostęp do portalu o2.pl właśnie ze względu na to, że w treści witryny znajdowało się objęte filtrem słowo. Serwisy bukmacherskie za to można w szkolnej pracowni bez żadnych trudów przeglądać.

Innym sposobem filtrowania jest sprawdzanie, czy witryna spod wywołanego IP znajduje się na czarnej liście. Problem polega na tym, że odkąd jest protokół HTTP 1.1 pod jednym IP może działać wiele serwisów, więc wystarczy, że jeden z nich jest erotyczny i żaden nie będzie już wchodził - pisze Stefaniak na forum.

Poza tym pomysłem otwartych działań cenzurowania treści internetowych w Polsce nie ma. Portalu Gazeta.pl nikt nigdy nie cenzurował - zaznacza Anna Kęsicka z Agory. Nie mamy cenzury w kraju - dodaje Piotr Tchórzewski, rzecznik prasowy Onet.pl - Jak sądzę w naszym kraju bez względy na takie czy inne opinie funkcjonują naprawdę wolne media.

O żadnych przypadkach cenzurowania sieci w Polsce nie wie również Amnesty International. Jako polska sekcja AI nie zajmujemy się własnym krajem, co jest jedną z zasad działania AI, więc niestety nie mogę podać konkretnych przykładów - mówi Mirella Panek.

Polacy są wyczuleni na sprawy cenzury, a historia ostatnich dwóch stuleci pokazała, że potrafiliśmy sobie poradzić z cenzorem (pomimo tego że media tradycyjne stosunkowo łatwo jest centralnie kontrolować). W internecie, który jest medium rozproszonym i działającym poza granicami, trudniej o globalną kontrolę treści. Trudniej też władzom utrzymać własny wizerunek w sieci.

Co by było jednak gdyby internet tak rozwinięty, jak jest dzisiaj, działał już w latach 60-tych czy 70-tych? W Polsce zmagalibyśmy się pewnie z problemami podobnymi do tych, jakie mają dziś Chińczycy czy Kubańczycy. Zakaz posiadania komputera w domu bez pozwolenia (to akurat nie fikcja, ale polska rzeczywistość z lat 80-tych), karty prepaid kupowane na czarnym rynku umożliwiające korzystanie z sieci przez krótki czas, szpiegowanie i donosicielstwo... a przy tym wszystkim rząd posiłkowałby się rozwiązaniami zachodnich firm umożliwiającymi blokadę witryn opozycji. Nie wspominając o wyszukiwarce, w której słowa: Solidarność, Popiełuszko, demokracja nie pojawiałyby się wcale. I chyba nie trzeba pytać, czy chcielibyśmy, aby inne kraje nam pomogły, pokazały, że się sprzeciwiają, żeby użytkownicy kliknęli na list protestacyjny. Jedno kliknięcie nic nie kosztuje, a miliony kliknięć mogą zmieniać rzeczywistość - podpowiada Mirella Panek z Amnesty International.

Dane dotyczące cenzury na świecie pochodzą z rocznego raportu organizacji Reporterzy Bez Granic

Dane o liczbie internautów w poszczególnych krajach podaję za CIA Word Fact Book

***

Polska strona Amnesty International

"Uwolnić Shi Tao" - Akcja Amnesty International, którą wsparli Polacy

Amnesty International kontra Google

Europejski Trybunał Praw Człowieka

Międzynarodowa Federacja Praw Człowieka

Human Rights Watch

Powszechna Deklaracja Praw Człowieka

Electronic Frontier Foundation

Reporters Without Borders

Kronika represji w internecie, stworzona przez przedstawicieli organizacji Reporterzy Bez Granic