HTML5 a walka o przyszłość Internetu

HTML5 to nie wszystko

Poza samym standardem HTML5 - definiującym strukturę przyszłych dokumentów HTML - równolegle trwają prace nad nowymi wersjami specyfikacji dla: kaskadowych arkuszy stylów czyli CSS3, grafiki 2D rysowanej w oparciu o znacznik canvas, pracy w trybie offline i wbudowanej bazy SQL, obsługi zdarzeń przeciągnij i upuść, zarządzania historią w przeglądarkach, komunikacji między dokumentami, usług lokacji geograficznej, możliwości rejestrowania typów MIME i obsługi protokołów z aplikacjami działającymi w przeglądarce.

Lista tych nowości jest oczywiście znacznie dłuższa, jednak na szczególną uwagę zasługują CSS3 i znacznik canvas. W dużym stopniu za sprawą tych dwóch elementów możemy obserwować tak burzliwą dyskusję na temat HTML5. Istotą sporu są ich możliwości, które do tej pory zarezerwowane były tylko dla rozwiązań opartych o wspomniane już wcześniej wtyczki takie, jak Adobe Flash i Microsoft Silverlight. Rozwiązania te pozwalają na tworzenie bogatej w ekspresję treści z grafiką wektorową, ciekawymi efektami i animacjami. Nowy standard również wprowadza podobne możliwości chociaż - gdy przyjrzymy się dokładnie - to jego możliwości są zdecydowanie uboższe. Obecna specyfikacja definiuje możliwości, które były już dostępne w technologii Flash kilka lat temu. Przy tym należy zakładać, że rozwój wtyczek nie będzie stał w miejscu a wręcz przyśpieszy.

Poza HTML5 trwają prace nad nowymi wersjami specyfikacji dla:

  • kaskadowych arkuszy stylów czyli CSS3,
  • grafiki 2D rysowanej w oparciu o znacznik canvas,
  • pracy w trybie offline i wbudowanej bazy SQL,
  • obsługi zdarzeń przeciągnij i upuść,
  • zarządzania historią w przeglądarkach,
  • komunikacji między dokumentami,
  • usług lokacji geograficznej,
  • możliwości rejestrowania typów MIME,
  • obsługi protokołów z aplikacjami działającymi w przeglądarce.

W tym wszystkim ciekawe jest stanowisko firm zaangażowanych w tworzenie specyfikacji. Największymi promotorami są Apple i Google. Szczególnie ta pierwsza ostro walczy z rozwiązaniami opartymi o wtyczki. Steve Jobs, prezes Apple wielokrotnie wyraził niechęć w kierunku technologii Adobe Flash, która w jego mniemaniu jest przeżytkiem nienadającym się dla rozwiązań, takich jak telefony komórkowe i tablety. Niechęć wyraził również przez wprowadzenie zapisów licencyjnych wykluczających możliwość tworzenia aplikacji na urządzenia mobilne spod znaku jabłka w oparciu o dodatkowe warstwy pośredniczące. Moment wprowadzenia tych zapisów oraz ich treść bezpośrednio uderzyła w Adobe, która była w przededniu wypuszczeniu nowej linii produktów CS5 pozwalających na tworzenie aplikacji w technologii Flash na urządzenia Apple.

W tej sytuacji Adobe postanowiło przenieść dalszy rozwój w kierunku bardziej otwartych środowisk i partnerów takich jak Google, Motorola, RIM (BlackBerry), HP (Palm) i Nokia. Następnie w ponad miesiąc światło dzienne ujrzało pierwsze wydanie wtyczki Flash Player 10.1 dla środowiska Android - systemu operacyjnego dla urządzeń mobilnych stworzonego przez Google. Adobe - w odpowiedzi na zarzuty Steva Jobsa - udowodniło, że środowisko sprawdza się na telefonach komórkowych i argumenty konkurencji mówiące o słabej wydajności, czy braku dostosowania do urządzeń dotykowych stały się zupełnie bezpodstawne. Tutaj także widać stanowisko giganta wyszukiwarek, które jest zdecydowanie bardziej otwarte i pragmatyczne. Wyraz tego można było dostrzec w niedawno opublikowanym artykule na blogu serwisu YouTube, gdzie Google jasno stwierdza, że nie zamierza rezygnować z Flash'a, argumentując to brakami HTML5 w zakresie: standardowego formatu wideo we wszystkich przeglądarkach, wydajnych mechanizmów strumieniowania wideo koniecznego w przypadku transmisji na żywo, odpowiedniego zabezpieczania treści przed kopiowaniem, łatwego mechanizmu osadzania elementów wideo na innych stronach, trybu pełnoekranowego oraz dostępu do urządzeń na komputerze użytkownika takich jak kamera czy mikrofon.

W tym wszystkim ciekawe jest dwutorowe podejście Microsoft. Z jednej strony firma ta delikatnie atakuje technologię Flash - która jest bezpośrednią konkurencją dla Silverlight - a w tym samym czasie mocno inwestując w nowe wydanie przeglądarki Internet Explorer 9, która ma wspierać HTML5. Jednak w całej dyskusji odnośnie HTML5 kontra mechanizmy wtyczkowe jej stanowisko jest praktycznie niewidoczne. Dwutorowe podejście prezentuje również Adobe, która ostatnio wydała rozszerzenie do narzędzia Dreamweaver CS5 pozwalające na łatwiejszą edycję dokumentów napisanych zgodnie ze standardem HTML5. Z drugiej strony będzie nadal rozwijać technologię Flash gdyż - zdaniem jej przedstawicieli - może ona uzupełniać i współgrać z HTML5.

Co to wszystko oznacza dla użytkowników

Jest szansa, że tak silna konkurencja i olbrzymie zainteresowanie mediów informatycznych tym tematem przyczyni się do większej dynamiki rozwoju nowego standardu oraz innowacyjności w rozwiązaniach wtyczkowych. Z perspektywy twórców stron internetowych, czy architektów systemów stan obecny może wprowadzać dylemat wyboru odpowiedniej technologii. Jednak w jego rozwiązaniu powinno pomóc odpowiednie zdefiniowanie wymagań oraz analiza grup docelowych pod kątem wykorzystywanej przeglądarki. Przy założeniu, że ponad 60% użytkowników używa którejś z publicznie dostępnych wersji Internet Explorer'a to na dzień dzisiejszy HTML5 nie jest jeszcze rozwiązaniem dla wszystkich.

Zapraszamy na serwis Computerworld dla programistów poświęcony narzędziom programistycznym, tworzeniu oprogramowania i jego jakości.