Gadu-Gadu chce z giełdy 75 mln zł

Ukraina, Rosja, ...

Plan inwestycyjny Gadu-Gadu zakłada także ekspansję zagraniczną obliczoną na pozyskanie udziału w rosnącym rynku reklamowym. W kręgu zainteresowań jest rynek ukraiński, na który już niebawem firma wprowadzi komunikator pod nazwą "Bałaćka". Ukraina ma być przyczółkiem do wejścia na rynek rosyjski. Zagraniczne plany pochłoną 4,5 mln zł pozyskanych w trakcie emisji - głównie na rozbudowę infrastruktury informatycznej do świadczenia usługi. "Wokół komunikatora chcemy budować serwisy społecznościowe. Bierzemy także pod uwagę Rumunię i Bułgarię. W tych krajach rynek internetowy przypomina nasz sprzed 4-5 lat" - wyjaśnia Krzysztof Szalwa.

Kolejnym pomysłem zarządu firmy na rozwój biznesu jest budowa panelu badań marketingowych we współpracy z agencją badawcza Inquiry. " Nasze inwestycje pozwolą nam zwiększać rentowne przychody" - podsumowuje Piotr Pokrzywa. Według prognoz na 2006 rok zysk netto Gadu-Gadu wyniesie 3,7 mln zł, EBIDTA 4,9 mln zł, przychody 10,5 mln zł. W 2005 roku wyniki spółki wyniosły odpowiednio 3,1 mln zł, 4 mln zł oraz 8,2 mln zł.

Według najnowszych badań Megapanel PBI/Gemius z listopada 2006 Gadu-Gadu posiada 5 472 620 użytkowników (real users).

Czas na emisję

Cena akcji w ofercie publicznej została ustalona w przedziale 15-21 zł. Z emisji ponad 3,7 mln nowych akcji serii C Gadu-Gadu może pozyskać maksymalnie ok. 75 mln zł netto. Inwestorzy instytucjonalni mogą objąć 2,8 mln akcji serii C, zaś inwestorzy indywidualni 0,908 mln akcji serii C. Akcje serii A w ofercie publicznej dla inwestorów instytucjonalnych sprzedają obecni właściciele spółki. W puli podstawowej mogą oni nabyć 0,625 mln akcji serii A w tym 0,5 mln akcji należących do Warsaw Equity Holding Sp. oraz 0,125 mln akcji należących do Łukasza Foltyna.

Jeżeli cena emisyjna osiągnie poziom 18 zł uruchomiona zostanie pula dodatkowa, składająca się z 0,625 mln akcji serii A, w tym 0,5 mln akcji należących do Warsaw Equity Holding oraz 0,125 mln akcji należących do Łukasza Foltyna. Dotychczasowi akcjonariusze ze sprzedaży 1,25 mln akcji serii uzyskają 25,5 mln zł netto.

Obecnie największym udziałowcem firmy jest fundusz Warsaw Equity Holding (76,97 proc.) oraz Łukasz Foltyn, twórca komunikatora (19,24 proc.), do członków zarządu firmy należy 3,79 proc. jej akcji. W wyniku publicznej emisji akcji nowi akcjonariusze obejmą 28,20 proc. akcji. Zmniejszy się udział zarządu (do 2,98 proc.) oraz Łukasza Foltyna (do 13,76 proc.) Większościowy pakiet akcji zachowa fundusz Warsaw Equity Holding (55,05 proc.).

Składanie deklaracji nabycia akcji spółki możliwe będzie od 30 stycznia do 1 lutego. Zapisy na akcje Gadu-Gadu w ofercie publicznej potrwają od 2 do 12 lutego. Przydział akcji ma nastąpić do 9 dni roboczych po zamknięciu publicznej subskrypcji.

Rafał Agnieszczak, prezes zarządu firmy Interaktywna sp. z. o.o., właściciela serwisu Fotka.pl

Jak można się domyślać Gadu-Gadu chce maksymalnie wykorzystać dobrą koniunkturę na biznesy internetowe i ściągnąć z rynku jak najwięcej pieniędzy. Nie będzie z tym problemu o ile pomysł na ich wydanie ma realne szanse powodzenia. Z tym jednak może być problem. Ubiegłoroczne przychody Gadu-Gadu wzrosły o 28%, a uwzględniając udział przychodów z telekomunikacji można oszacować, że przychody reklamowe zwiększyły się o ok. 25%. To zdecydowanie poniżej poprzeczki ustalonej przez wzrost rynku reklamowego w 2006 roku. Powód jest prosty: do komunikatora trudno dołożyć 4-te okienko reklamowe, a cennik nie może rosnąć w nieskończoność. Jedyna szansa na zwiększenie przychodów to reklama na

stronie internetowej. Budowanie społeczności w ramach Generacji

Gadu-Gadu nie powiodło się więc jedynym sposobem jest przejęcie

istniejącego podmiotu. Serwis społecznościowy jest również konieczny aby poważnie myśleć o ekspansji w ramach MVNO. Sam komunikator nie jest w stanie związać użytkowników z usługą telekomunikacyjną, Gadu-Gadu samo to udowodniło przegrywając z kretesem batalię o dial-up

kilka lat temu.

Do pozostałych planów również również można mieć zastrzeżenia. Rynek ukraiński może i jest podobny do polskiego kilka lat temu ale trudno zakładać, że konkurencja także teraz prześpi moment w którym zdetronizowanie ICQ jest najłatwiejsze. Na zauważalne przychody reklamowe z tego rynku też trzeba będzie poczekać kilka lat. Oferta

dla biznesu pojawia się zbyt późno i trzeba bardzo odważnej firmy aby zdecydowała się na właśnie ten komunikator. Na rynku jest już przecież konkurencja w postaci Skype (z gotowymi rozwiązaniami dla biznesu), a

firmy ceniące sobie bezpieczeństwo od dawna używają protokołu Jabber.

Przed Gadu-Gadu SA stoi więc duże wyzwanie: udowodnić w ciągu

najbliższych 2 lat, że ta firma naprawdę jest warta kilkaset milionów złotych. Z 10 milionów przychodów trzeba szybko zrobić kilkadziesiąt aby dotrzymać tempa portalom, nie zapominając przy tym o MNVO i innych planach ekspansji. Giełda daje kredyt zaufania ale jednocześnie nie

zapomina o późniejszej weryfikacji.

Maciej Musioł, dyrektor generalny IDMNet.

Wydaje mi się, że kierunek który wybrało Gadu-Gadu, czyli wejście na giełdę jest dobrym rozwiązaniem. W ubiegłym roku niemal wszystkie debiuty na warszawskim parkiecie były sukcesem, w szczególności spółek z sektora nowych technologii. Ciekawe są zapowiedzi władz Gadu Gadu, odnośnie wykorzystania funduszy pozyskanych z emisji. Z przymrużeniem oka przyjmuję deklaracje o rozwijaniu wersji komunikatora dla biznesu, bo o tym słychać już od dłuższego czasu, a efektów nie widać. O wiele ciekawsze są plany Gadu Gadu odnośnie rozwoju usług głosowych i mobilnych, tu upatrywałbym zwiększenia przychodów firmy. Interesująca jest zapowiedź ekspansji na rynki wschodnie, takie jak Ukraina, Rumunia czy Bułgaria, gdzie rynek reklamy online dopiero się rozwija. Siła Gadu Gadu tkwi w uznanej marce i w dużym przywiązaniu użytkowników do komunikatora. Gadu-Gadu od lat jest niekwestionowanym liderem na polskim rynku i moim zdaniem ma bardzo duże szanse na powtórzenie tego sukcesu na rynkach wschodnich. Ocenę szans na sukces giełdowy pozostawiłbym analitykom, a tego czy ja zainwestowałbym swoje pieniądze w akcje tej spółki nie zdradzę.

Jacek Świderski, członek zarządu o2.pl

Obecnie nie widzimy w polskim internecie pomysłów, które wymagałyby istotnego zaangażowania kapitałowego.

Stąd nie widać uzasadnienia dla jego pozyskania poprzez giełdę.

Naszym zdaniem również pomysły przedstawiane przez naszych konkurentów, nie wymagają istotnych nakładów finansowych.

o2.pl będzie się nadal rozwijać organicznie.

Paweł Majtkowski, analityk firmy Expander

Zbliżający się debiut firmy Gadu-Gady może byc dobrą okazją do sporego zarobku. Jednak decydując się na inwestowanie w walory tej spółki nie możemy zapominać, jak w przypadku każdego debiutu, o związanych z tym zagrożeniach.

Największą wartością Gadu-Gadu jest oczywiście komunikator internetowy i jeden z najpopularniejszych znaków handlowych w Polsce. To właśnie komunikator jest centrum obecnych i przyszłych usług Gadu-Gadu. To zecydowanie najmocniejszy punkt tej oferty.

Trzeba jednak pamietać, że wycena aktywów intenetowych i związanych z nowymi technologiami może ulegać bardzo szybkim zmianom. To może rodzić zagrożenia dla poziomu notowań akcji spółki w przyszłości. Tym bardziej, że lwia część środków z nowej emisji akcji spółka chce przeznaczyć na akwizycję innych spółek związanych z rynkiem internetowym i telekomunikacyjnym. Niestety plany te nie zostały do końca sprecyzowane i nie wiemy dokładnie jak Gadu-Gadu wyda uzyskane środki.

Innym zagrożeniem dla poziomu notowań akcji Gadu-Gadu po debiucie jest wprowadznie na parkiet, poza oferowanymi do sprzedży akcjami serii A i C, także wszytskich akcji serii A, które znajdują się w posiadaniu właścicieli spółki. Nie wiadomo, czy pod debiucie nie zdecydują się oni na sprzedaż części posiadnego pakietu, co może obniżyc kurs akcji spółki.

Oczywiście na koniec trzeba dodać, że praktycznie wszystkie debiuty w 2006 roku, przyniosły inwestorom zyski. Tak powinno być także z Gadu-Gadu, o ile nie nastąpi gwałtowne załamanie komiunktury na giełdzie. Jednak w perspektywie dużej redukcji akcji w ofercie, może się okazać, że zakup akcji na kredyt może się jednak nie opłacać.