E-biznes od kuchni: Travelplanet.pl

Największe koszty związane z działalnością Travelplanet.pl to wynagrodzenia i świadczenia zarządu oraz pracowników, których liczba rośnie proporcjonalnie do przychodów. Następne pozycje w strukturze kosztowej zajmują wydatki na infrastrukturę związaną z utrzymaniem call center, sieci punktów obsługi klienta i serwisu internetowego oraz wydatki na marketing. Pozostają jeszcze standardowe koszty działalności każdej firmy: amortyzacja, czynsze za pomieszczenia, usługi administracyjne itd.

Wyniki i inwestycje

Czy na sprzedaży usług turystycznych przez internet można zarobić? Jak pokazują zagraniczne przykłady - można, ale nie od razu. Poniżej prezentujemy wyniki finansowe Travelplanet.pl z ostatnich pięciu lat:

Do tej pory tylko w dwóch latach spółka wykazała symboliczny zysk netto (2003 i 2004), w następnych latach znów odnotowała straty. Po dwóch kwartałach 2007 r. ma już na koncie stratę netto w wysokości 1,2 mln zł. Co jest przyczyną takiej sytuacji?

Jak mówi Tomasz Moroz przyczyną takich, a nie innych wyników spółki, są duże inwestycje. Travelplanet.pl inwestuje przede wszystkim w internet - przygotowuje nowe wersje swoich stron oraz systemy informatyczne, które mają zautomatyzować wszystkie procesy związane z rezerwowaniem wycieczek i biletów lotniczych.

W tej chwili każdy wzrost obrotów jest dla Travelplanet.pl równoznaczny z proporcjonalnym wzrostem kosztów, który wynika przede wszystkim z konieczności zatrudniania nowych pracowników. Gdy wszystkie rezerwacje będą obsługiwane automatycznie, koszty funkcjonowania działu sprzedaży spadną, a przy dalszym wzroście obrotów będą rosły dużo wolniej niż dotychczas. Nowy system obsługi rezerwacji jest już prawie gotowy i ma wejść do użytku w ciągu najbliższych miesięcy.

Oprócz tego spółka inwestuje też w nowe punkty obsługi klienta, które docelowo mają się znaleźć we wszystkich największych polskich miastach, oraz w kadrę menedżerską - strata z 2005 r. wynikła głównie z kosztów programu motywacyjnego.

Duże wydatki inwestycyjne i nie najlepsze, jak na razie, wyniki finansowe przez długi czas były pozytywnie oceniane przez akcjonariuszy Travelplanet.pl. Poniższy wykres przedstawia ceny akcji spółki od debiutu do 9 sierpnia 2007 r.

Mimo braku fundamentów w postaci zysków, cena akcji spółki wzrosła z 20 zł na zamknięcie pierwszej sesji giełdowej w lipcu 2005 r. do 94 zł na początku maja 2007 r. Później zaczął się trend spadkowy, który dotknął większość spółek nowych technologii. Akcje Travelplanet.pl straciły od tamtej pory niemal 60% swojej wartości - na zamknięcie sesji 17 sierpnia 2007 r. ich cena ukształtowała się na poziomie 39zł.

W akcjonariacie spółki od dłuższego czasu znajduje się kilka instytucji finansowych, które najwyraźniej wierzą w działania jej menedżerów i nie zamierzają się pozbywać akcji Travelplanet.pl tylko dlatego, że ich cena spada. Czy inwestycje przyniosą wreszcie stabilne i regularne zyski? Tego dowiemy się być może już za kilka miesięcy.

Perspektywy

Według opublikowanego niedawno raportu polskiego Instytutu Turystyki, w ubiegłym roku wartość europejskiego rynku turystycznego wyniosła w sumie 249 mld euro. Wartość usług turystycznych sprzedanych przez internet wzrosła z 0,2 mld euro w 1998 r. do 31,5 mld euro w 2006 r., co stanowiło ponad 12% ogółu wydatków na turystykę w Europie.

Prognozy dla rynku turystyki online są optymistyczne. Jak szacuje firma badawcza eMarketer, jego wartość w pięciu krajach Europy Zachodniej (Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania i Wielka Brytania) wzrośnie w tym roku o 27,2%, w 2008 r. o 20,8%, a w następnych latach już nieco mniej - 16,8%, 12,9% i 10,2%.

Wygląda na to, że Travelplanet.pl tylko na tym skorzysta. Ale turystyka to nie wszystko. Zgodnie z dalekosiężnymi planami spółka chce rozwinąć także inne segmenty działalności, takie jak sprzedaż biletów do kina, teatru czy na imprezy sportowe. Dział zajmujący się sprzedażą bonów TravelPass docelowo ma się stać odrębną spółką, która będzie oferowała bony nie tylko na wycieczki turystyczne, ale też na wiele innych produktów i usług.

Gdy już wszystkie te cele uda się zrealizować, być może przyjdzie czas na ekspansję zagraniczną. Szanse są o tyle duże, że żaden z wielkich graczy, jak Expedia czy Lastminute.com, jak na razie nie zdecydował się na podbój rynków Europy Środkowo-Wschodniej.