Artur Gortych: nikt nie traktował nas wtedy poważnie

Jest Pan w polskiej branży internetowej w zasadzie od samego początku tj od 1995 roku, kiedy powstała agencja interaktywna pod nazwą 3dart.com - dzisiaj Artegence. To czasy modemowego internetu w Polsce, czasy internetu off-line udostępnianego czytelnikom na CDROM-ach przez magazyn internetowy Cyber, początki "portalizacji" itp. Jak z Pana perspektywy wyglądał wtedy polski - jakie były wg. Pana przełomowe momenty dla branży internetowej i dla Pana w tym okresie?

Pamiętam z tych pionierskich czasów, że zorganizowałem przekaz wideo wielkości "pudełka od zapałek". Obraz bardziej przypominał pokaz slajdów niż płynny ruch kamery. Wszyscy byliśmy bardzo podekscytowani, bo wiedzieliśmy, że to jedna z pierwszych transmisji online w Polsce. Zupełnie nie zdeprymowała nas informacja, że oglądało nas zaledwie 20 osób :). Kilka dni temu YouTube uruchomiło transmisje w standardzie HD, co pokazuje, jak długą i daleką drogę przebył internet przez te lata.

Ciekawym przykładem ilustrującym rozwój internetu jako medium jest Filmweb.pl, który na początku był traktowany przez inne drukowane media filmowe jako zabawa zapaleńców. Nikt nie traktował nas poważnie. Teraz, po latach, sytuacja się odwróciła o 180 stopni. Grupa zapaleńców próbuje coś drukować w niewielkim nakładzie, szukając tu i ówdzie jakiejś dotacji by przetrwać w świecie zdominowanym przez internet...

Czy obecnie - w obliczu recesji - jesteśmy świadkami przełomu? Jakie mogą być jego konsekwencje dla wartości rynku reklamy on-line?

Z recesją mamy według mnie do czynienia wtedy, gdy PKB spada poniżej zera. W 2009 roku PKB wzrośnie o około 3%. Spodziewałbym się więc nieznacznego zwolnienia tempa wzrostu rynku online.

Na forum IAB uparcie przekonywał Pan, że wartość reklamy "będzie rosła" - jak Pan ocenia szacunki przedstawione przez PWC mówiące nawet o 1 mld zł za 2008? Czy osiągniecie tej kwoty jest realne i co ewentualnie wpłynąć może na jej zmniejszenie?

Te szacunki w czasie Forum IAB zostały przedstawione jako nieomal pewne i według mnie rzeczywiście są bardzo prawdopodobne. W pierwszym półroczu wydatki wyniosły 531 mln zł, czyli znów pobito rekord.

Jeśli zaś chodzi o przyszły rok, nie zmniejszałbym oczekiwań wobec wzrostu wydatków na reklamę w internecie. Internet to jedyne medium, w którym można tak dokładnie określić, jakie skutki wywarła reklama. W czasie spowolnienia gospodarki reklamodawcy będą uważniej liczyć każdy grosz, a to znaczy, że pieniądze trafią do mediów potrafiących zaproponować precyzyjne dotarcie.

Kiedy internet może się stać drugim medium jeśli chodzi o wydatki na reklamę i kiedy nastąpić może - wg Pana - pewne nasycenie, gdy wydatki na reklamę online zaczną utrzymywać się na stałym poziomie?

Obecnie internet plasuje się za telewizją, prasą, magazynami. Liczba osób oglądających telewizję czy czytających prasę nie wrasta tak jak liczba osób korzystających z internetu. Patrząc na konsekwentny wzrost nakładów na internet, może się on stać drugim medium już w przyszłym roku. Z kolei nasycenie jest jeszcze odległą perspektywą. Obecnie z internetu korzysta kilkanaście milionów osób. Przyrost internautów jest szybki, ale przestrzeń do rozwoju wciąż rozległa. Gdy dojdziemy do penetracji rzędu 60% będzie można się spodziewać pewnej stabilizacji.