Anno Domini 2008 (cz. 1 - przejęcia, giełda, e-commerce, domeny)

Decyzję o wycofaniu Gadu-Gadu z GPW podjął nowy właściciel spółki - firma MIH zależna od koncernu Naspers Ltd. - Zarówno wejście na GPW jak i potem wykup wszystkich akcji przez Naspers to dwa ważne wydarzenia w historii naszej firmy, dzięki którym może się ona dynamicznie rozwijać, a teraz w jeszcze większym stopniu, dzięki wsparciu koncernu Naspers Ltd - mówi Krzysztof Szalwa.

Rada dla firm internetowych planującym debiut? To o czym warto pamiętać, to umiejętność pokazania swojego biznesu, jako firmy o dużym potencjale i wiarygodności. Wizje muszą być realne i solidnie oparte w rynku, na którym ta firma działa. I - oczywiście - pomysł! - podkreśla członek zarządu Gadu-Gadu.

AGITO

Rok 2008 upłynął także pod znakiem wyczekiwanego (od połowy 2007 r.) debiutu na giełdzie internetowego elektromarketu Agito.pl. Póki co, sklep zadowoli się 4 mln zł pozyskanymi z oferty publicznej.

Agito po upadku Hoopli moim zdaniem nie ma chwilowo żadnych szans na giełdowy debiut, nawet gdyby rynek był dobry. Pamiętajmy, że te spółki ścigały się o prymat na rynku. Jedna z nich upadła i jest wystawiona na sprzedaż przez syndyka jako pełno sprawny e-commerce, a przynajmniej jego szkielet za kwotę ok. 400 tys. PLN. To ma fundamentalny wpływ na potencjalną wycenę Agito - twierdzi Michał Lach z K2 Internet. Jako alternatywa inwestycyjna z jednej strony, a z drugiej jako czerwona lampka sygnalizacyjna. Upadek Hoopli obnażył bowiem, słabość modelu biznesowego czystych e-commerców.

Podobne zdanie ma Krzysztof Szalwa - Obecna globalna sytuacja finansowa nie jest jak wiemy dobra ani sprzyjająca. Tym bardziej dla rynków giełdowych, gdzie w dużej mierze liczy się stabilność i zaufanie. Choćby najlepszy projekt, który planuje obecnie debiut na giełdzie, może być nierzetelnie oceniany przez inwestorów, którzy teraz raczej szukają sposobów, jak nie stracić niż zyskać. Widocznie właściciele Agito uznali, że warto przeczekać ten mało stabilny czas.

Debiut na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie pozostaje jednak kluczowym elementem długofalowej strategii rozwoju firmy. Po ustabilizowaniu się sytuacji na rynkach finansowych Agito planuje powrócić do realizacji zadań związanych z przygotowaniami do pierwszej oferty publicznej. Wznowienie projektu IPO, przewidziane na 2009 r. będzie wiązało się z przygotowaniem nowego prospektu emisyjnego i złożeniem go w KNF.

ADV.PL

W roku 2011 debiut na głównym parkiecie planuje (obecnie notowana na New Connect) agencja interaktywna Adv.pl. - Oczywiście wszystko zależeć będzie od kondycji rynku, ale do odwołania mamy focus właśnie na 2011 rok. Wierzymy, że nasza kapitalizacja osiągnie wtedy 80-100 mln zł - mówi Konrad Pankiewicz, dyrektor zarządzający Adv.pl - Do tego czasu planujemy zwiększać przychodowość i rentowność - dodaje.

W Grupie Adv.pl działają już 4 firmy. Poza agencją interaktywną Adv.pl, w strukturach Grupy działa agencja mediowa - Codemedia, spółka ThinkOpen specjalizująca się w e-mail marketingu oraz spółka informatyczna SMT Software. Cały czas rozwijana jest marka Weblocus - zajmującą się marketingiem w wyszukiwarkach. Jak zapowiada K. Pankiewicz, nie jest to koniec inwestycji - Od początku roku w ramach naszych struktur rozpoczęła działać komórka VIDEO. Kupiliśmy sprzęt i jesteśmy przygotowani do realizacji produkcji video na potrzeby internetu. Chcemy również rozwijać nasze kompetencje w obszarze rozwiązań btl wychodzących poza media elektroniczne.

Czy w obecnym roku możemy spodziewać się ciekawych debiutów giełdowych?

Konrad Pankiewicz, dyrektor zarządzający Adv.pl:

Raczej nie. Przy wejściu na giełdę akcjonariuszom spółki zależy na bardzo dobrej wycenie. Niestety kiedy rynek jest na dnie trudno o takową. Zarządy odwołują plany giełdowe, oczekując na lepsze czasy.

Oczywiście rynek NewConnect pozwala na pozyskiwanie finansowania również przez młode biznesy, dlatego nie wykluczam, iż w 2009r kilka firm zdecyduje się na debiut. Oczywiście inną kwestą jest fakt, czy znajdą się pieniądze na te przedsięwzięcia.

E jak e-commerce

Według badań firmy comScore w 2008 r. amerykański e-commerce wyraźnie zwolnił tempo, w samym okresie świątecznym wartość obrotów handlu on-line spadła nawet o 3%. Do tej pory obroty e-handlu rosły rok do roku w tempie dwucyfrowym.

Jaki był ten rok dla polskiego handlu elektronicznego? Pod pewnymi względami rewelacyjny - według czerwcowego raportu firmy Gemius 66% polskich internautów przynajmniej raz dokonało zakupów w sieci - pod innymi dramatyczny, czego oznaką było kilka spektakularnych bankructw internetowych sklepów.

Największym zaskoczeniem była niewątpliwie plajta sklepu Hoopla.pl, w który zainwestował m.in. fundusz MCI Management. Pozostałe duże sklepy, które zniknęły z obszaru polskiego e-commerce, to Vivid.pl oraz Ulubiony.pl.

Tomasz Maj, Content Development Manager w Nokaut.pl

W mojej opinii, każdą z sytuacji należałoby rozpatrywać indywidualnie i raczej nie należy ich łączyć, chociaż można pokusić się o znalezienie wspólnego mianownika.

W przypadku Vivid.pl odpowiedź znaleźć można w wypowiedzi Piotra Mazurkiewicza, szefa Telefonii Dialog S.A. (własciciela sklepu Vivid.pl), który winę upatruje w braku rzetelnego biznesplanu, braku pomysłu na wykorzystanie potencjału marki Vivid.pl. Jeśli chodzi o Hoopla.pl to zauważalny był brak linków do Hoopla.pl w wynikach organicznych Google.pl, co z całą pewnością miało wpływ na spadek przychodów serwisu. Do tego dołożyła się sytuacja na rynku finansowym oraz problemy z wejściem na giełdę co z kolei pociągnęło za sobą kłopoty z pozyskaniem funduszy na rozwój serwisu.

W przypadku Ulubiony.pl najtrudniej (lub tak naprawdę najłatwiej) jest domyślać się przyczyn upadłości. O jego kłopotach mówiło się już od dłuższego czasu. Sklep nie realizował zamówień, przyjmował tylko wpłaty, a produkty jeśli już były wysyłane, to nie zawsze zgodne z zamówieniem.

Takie przypadki będą się zdarzać. Skoro upadki tradycyjnych księgarń nikogo nie emocjonują, podobnie powinno być z projektami on-line. Są one oczywiście bardziej wrażliwe na wahania np. dostępności kapitału, jednak z punktu widzenia rozwoju rynku nie są to wydarzenia kluczowe - mówi Witold Ferenc prezes zarządu Frisco.pl Sp. z o.o.

Witold Ferenc, prezes zarządu, Frisco.pl sp. z o.o.

Witold Ferenc, prezes zarządu, Frisco.pl sp. z o.o.

Według Witolda Ferenca, największą słabością firm e-commerce w 2008 r. był brak szerokiego porozumienia co do promocji zakupów on-line. Nawet w przyjaznych e-commercowi mediach (Gazeta Stołeczna) pojawiały się teksty odstraszające od e-commerce. Dalszy szybki rozwoju rynku wymaga nie tylko samodzielnych i organicznych działań poszczególnych firm, ale szerokiego porozumienia na rzecz promowania zakupów internetowych - tj. przede wszystkim budowania zaufania w mediach oraz promowania szybkiej deregulacji rynku telekomunikacyjnego sprzyjającej upowszechnianiu się szybkiego internetu w kraju.