Tagi: Google.cn
Dostęp do usług Google jest częściowo blokowany w co najmniej 25% krajów, w których działa amerykański koncern. W ostatnich tygodniach najwięcej mówi się w tym kontekście o Chinach, ale problem jest dużo poważniejszy - napisała w firmowym blogu Rachel Whetstone, wiceprezes Google ds. komunikacji.
Przedstawiciele amerykańskiego koncernu mówią, że chińskie władze już zaczęły się mścić za jego ostatnie działania (czyli m.in. zaoferowanie Chińczykom nieocenzurowanej wyszukiwarki). Zemsta polega m.in. na blokowaniu działania mobilnych usług Google'a.
Decyzja Google o zaprzestaniu cenzurowania wyników w chińskiej wersji wyszukiwarki firmy jest całkowicie błędna - oceniły chińskie władze.
Ponieważ rząd chiński odmówił negocjacji sztywno uzasadniając to nie podlegającymi dyskusji lokalnymi przepisami prawa, Google zastosował sprytny wybieg - udostępnił swoją wyszukiwarkę na serwerach w Hong Kongu, a prawnicy firmy twierdzą, że jest to legalne i zgodne z chińskim prawem.
W poniedziałek na amerykańskiej giełdzie za jedną akcję Baidu płaciło się więcej niż za jedną akcję Google. Akcje chińskiej wyszukiwarki wzrosły po tym, jak prasa potwierdziła, że Google planuje opuścić Państwo Środka, zostawiając cały rynek dla Baidu.
To już prawie pewne. Google zamknie chińską wersję swojej wyszukiwarki.
To nie żart: Motorola będzie wyposażać smartfony działające pod kontrolą systemu Android, którego autorem jest Google w Microsoftową wyszukiwarkę Bing. Sprawa dotyczy na razie rynku chińskiego, ale dalsza ekspansja Microsoftu jest niewykluczona.
Chińska policja zamknęła największą w państwie "szkołę hakerów" - stronę internetową, na której można było za drobną opłatą poznać tajniki działań przestępczych w Sieci. Funkcjonariusze zatrzymali trzy osoby powiązane ze stroną.
Google poinformowało o przełożeniu terminu wprowadzenia na rynek chiński dwóch modeli telefonów korzystających z platformy Android. Wpływ na podjęcie takiej decyzji miały oczywiście ostatnie wydarzenia związane z cyberatakami na serwery firmy, do których doszło w połowie grudnia 2009 r.
Chińskie władze niewiele robią sobie z ostrzeżeń Google o możliwym zamknięciu lokalnej wersji wyszukiwarki tej firmy. Rząd dał jasno do zrozumienia, że każda zagraniczna spółka, która chce prowadzić działalność na terenie Chin, musi stosować się do obowiązujących reguł prawnych i godzić się na kontrolę sprawowaną przez państwo nad cyberprzestrzenią.
W atakach na serwery Google i innych firm crackerzy wykorzystali niezałataną lukę w przeglądarce Internet Explorer - ogłosiła firma McAfee. Jak sugerowały wcześniej niektóre media, cyberwłamywacze korzystać mieli ze spreparowanych plików PDF.
Koncern Google rozważa zakończenie działalności w Chinach. Jest to następstwem cyberataków na serwery firmy, do których doszło w połowie grudnia 2009 r. Celem tych ataków - czego dowiodło wewnętrzne śledztwo Google - były konta pocztowe Gmail chińskich aktywistów i obrońców praw człowieka. W następstwie ataków władze koncernu podjęły decyzję o zakończeniu filtrowania wyników wyszukiwania na stronie Google.cn.
338 mln internautów, którzy w sieci spędzają średnio 18 godzin tygodniowo, blisko 13 mln domen z rozszerzeniem .cn, 88 mln użytkowników dokonujących zakupów online - w kilka dni po uroczystych obchodach 60-lecia istnienia Chińskiej Republiki Ludowej, prześwietlamy sieć kraju środka.
"Rząd ChRL docenił starania Google związane z ograniczeniem treści pornograficznych wyświetlanych w wynikach wyszukiwania na chińskiej stronie usługi" - zapowiedział szef oddziału Google w ChRL deklarując tym samym, że chińskie władze nie zablokują Google na terenie swojego kraju.
Google ugięło się przed żądaniami chińskiego rządu i wprowadziło filtrowanie wyników wyszukiwania haseł o charakterze pornograficznym dla witryny Google.cn.
- Serwisy IDG
- Kontakt
- Prenumerata:
PC World
Computerworld
Networld
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88

