Tylko się nie zniechęcajcie

Z PIOTREM KAMIŃSKIM, wiceprezesem Giełdy Papierów Wartościowych, rozmawia Marcin Kwaśniak.

Z PIOTREM KAMIŃSKIM, wiceprezesem Giełdy Papierów Wartościowych, rozmawia Marcin Kwaśniak.

Jak ocenia Pan rynek SiTECH w rok od rozpoczęcia działalności?

Przede wszystkim chcielibyśmy, aby było na nim notowanych zdecydowanie więcej spółek. Nie jest ich mało, ale pragniemy, aby firmy widziały, że giełda jest drogą rozwoju. Choć przyznaję, że niektóre przypadki nie napawają optymizmem. Ale najważniejszy test przyjdzie za parę miesięcy, kiedy będzie można zobaczyć, czy ci, którzy zdobyli środki na rynku publicznym, umieli je przełożyć na zwiększone przychody. Wtedy może okazać się, że dla tych, którzy dziś wstrzymują się z decyzjami, może być za późno, by wejść na rynek w fazie wzrostu. Dużo zależy jednak od pionierów, od ich postawy, wyników.

Czy sposób, w jaki emisja Areny nie doszła do skutku, nie zniechęci innych firm do wchodzenia na rynek publiczny?

Spółka przychodząca na giełdę powinna pamiętać o tym, że jest zobowiązana przedstawić wszystkie informacje na swój temat, co oznacza pewne ryzyko. Czasem zdarzenia rynkowe mogą sprawić niemiłą niespodziankę i jeśli spółka na nie zareaguje albo nie zareaguje dość szybko, może nie domknąć emisji. Tak było w tym przypadku. Nie powinien on jednak zniechęcać innych spółek do wchodzenia na giełdę. Akurat ta emisja była związana z pewnym konkretnym przedsięwzięciem, jakie miała uruchomić spółka zależna wraz z partnerem. W takim przypadku ryzyko zawsze jest większe. Każdy inwestor, nie tylko publiczny, mógłby się w takiej sytuacji zniechęcić.

Nie ma wtedy znaczenia, na jakim rynku spółka szuka środków. Z punktu widzenia inwestorów, działalność Areny została poważnie zagrożona, stąd spółka odwołała emisję. Choć dobrze, że stało się to przed, a nie po subskrypcji. W przeciwnym razie byłby to naprawdę duży problem zarówno dla inwestorów, jak i dla spółki. Poza tym w trakcie emisji Areny, Interia, Wirtualna Polska i Onet wysunęły poważne zarzuty wobec wiarygodności danych konkurenta. Pytanie, czy naprawdę zbulwersowała je podana przez Arenę liczba zarejestrowanych użytkowników, czy po prostu się obawiały tak dużej oferty konkurenta. Cały czas powtarzałem i powtarzam prezesom spółek nowych technologii, że pieniędzy bez pomysłu nikt dziś nie da. Trzeba inwestorom pokazać, że mają pomysł na działalność, a w konkretnej perspektywie na finansowe korzyści. Czasy, w których można było namalować cudowną wizję, a następnie sprzedać ją za duże pieniądze już się raczej nie powtórzą. Trzeba przekonać inwestorów, że to, co się mówi o własnym biznesie, będzie zrealizowane.

Tyle tylko, że obecne notowania spółek, które przeprowadziły emisję w tym roku, mogą wystarczająco zniechęcić inwestorów.

O tym, czy tegoroczne emisje opłacą się długoterminowo, trudno dziś powiedzieć. Ale krótkoterminowi inwestorzy mogą się czuć zawiedzeni. Taki obecnie jest rynek, mamy ogólnie słabą koniunkturę na rynkach światowych. Szkoda że giełdowi gracze nie doceniają spółek nowych technologii. Może dlatego że nowe podmioty, które potrzebują środków od inwestorów, na rynku publicznym powinny pokazywać stały i stabilny wzrost, a nie na siłę sprzedawać jak najwięcej i jak najdrożej. Lepiej na początku przeprowadzić mniejszą emisję po niższej cenie i pozwolić inwestorom wzrastać razem ze spółką. Widziałem już przypadki w okresie dobrej koniunktury, kiedy prezesi mówili wprost, że ich firma nie jest tyle warta, za ile oferuje akcje, ale skoro inwestorzy gotowi są tyle za nie zapłacić, to za tyle je sprzedadzą. Dotyczy to zresztą nie tylko spółek nowej gospodarki. Ale nie tędy droga.