Przyklej się do klienta i niech on cię prowadzi

"W szpitalu w pobliżu Florencji we Włoszech leży nieprzytomna Sofia" - pisze David Siegel w książce "Futuryzuj swoją firmę". Miała wypadek rowerowy. Skończyło się złamaniem ręki i zanikiem pamięci. Całe szczęście, że to rok 2010 i Sofia, jak na dobrego obywatela przystało, miała przy sobie Uniwersalną Kartę Pacjenta.

"W szpitalu w pobliżu Florencji we Włoszech leży nieprzytomna Sofia" - pisze David Siegel w książce "Futuryzuj swoją firmę". Miała wypadek rowerowy. Skończyło się złamaniem ręki i zanikiem pamięci. Całe szczęście, że to rok 2010 i Sofia, jak na dobrego obywatela przystało, miała przy sobie Uniwersalną Kartę Pacjenta.

Lekarze połączyli się z jej prywatną witryną i zalogowali jako osoby udzielające pierwszej pomocy. Dzięki temu, że Sofia miała dobrze prowadzoną Uniwersalną Kartę Pacjenta, włoskim lekarzom udało się odkryć przy okazji, że wypadek rowerowy to nie najgorsze, co przytrafiło się dziewczynie. Okazało się, że Sofia jest chora na stwardnienie rozsiane.

Co prawda do 2010 r. lekarstwa na tę chorobę jeszcze nie wynaleziono, ale można powstrzymać jej rozwój. Wszyscy się cieszą. Sofia - mimo tragicznej wiadomości - też nie jest załamana. A co by było, gdyby lekarze w porę nie posłużyli się Internetem i nie przeanalizowali wszystkich zapisanych tam danych, dotyczących stanu zdrowia Sofii przed wypadkiem? David Siegel wysnuwa wniosek, że w tym przypadku Uniwersalna Karta Pacjenta prawdopodobnie uratowała młodej dziewczynie życie. Walkę z poważną chorobą można było zacząć, nim stało się za późno.

Według Davida Siegela za 10 lat już nie będziemy mogli obejść się bez Internetu. Nawet otwarcie drzwi samochodu czy mieszkania będzie odbywało się za pomocą specjalnego kodu. Zdaniem autora, dzięki wszechogarniającej i wszechobecnej Sieci wszystko stanie się łatwiejsze - wystarczy tylko połknąć tabletkę z osobistym kodem albo zaszyć ją sobie pod skórą (taką metodę będzie, jak twierdzi Siegel, stosować większość ludzi). Żaden klucz już wtedy nie będzie potrzebny. "Mike i jego syn Spencer mają własne numery identyfikacyjne wbudowane w zegarki.

Jego żona posiada dziesiątki numerów - większość w swoich bransoletkach i kolczykach. Ich córka Chloe nosi swój numer w naszyjniku". David Siegel dostrzega same pozytywy, jakie mogą nadejść wraz z technologiczną rewolucją. A zagrożenia? Twierdzi

że z tym ludzkość jakoś sobie poradzi.

"W 2010 r. Uniwersalny Identyfikator oraz system haseł jest w większości sytuacji wystarczającym potwierdzeniem tożsamości". Ale będą też inne sposoby rozpoznawania, kto jest kim, np. cyfrowe odciski palców. Za 10 lat skanowanie tęczówki oka miałoby się stać najskuteczniejszym sposobem na identyfikowanie ludzi. "Domy obrachunkowe z bazami danych tęczówek otrzymują zeskanowany obraz, porównują go z ich zestawem danych i zwracają pozytywny lub negatywny wynik" - pisze D. Siegel.

Oczywiście, do takiego "ideału" wiedzie droga długa i kręta. Na czele pochodu postępu staną firmy, które w największym stopniu będą umiały wykorzystać możliwości Internetu. Zacząć trzeba już dziś - twierdzi autor. Ci, którzy pozostaną w tyle, nie będą mieli żadnych szans. Cóż więc powinien zrobić np. właściciel sklepu spożywczego z żywnością ekologiczną? Przede wszystkim oddać głos klientom. Udostępnić im strony internetowe, na których mogliby podać własne preferencje, założyć listy dyskusyjne czy przydzielić zaufanych, ambitnych pracowników przedsiębiorstwa, by w te dyskusje się włączyli.