Parodie z Hitlerem w YouTube - oglądaj póki możesz

Z należącego do Google serwisu wideo znikają krótkie filmy parodiujące głośny dramat wojenny z 2004 r. "Upadek". System identyfikacji treści, obecny w YouTube, uznał, że parodie są przejawem naruszeń prawa autorskiego.

Przedmiotem parodii jest scena, w której Hitler dowiaduje się od najbliższych współpracowników i oficerów III Rzeszy, że wojna jest w zasadzie przegrana. Parodyści, wykorzystując fakt, że obraz jest w całości po niemiecku, dorabiają do niego własne scenariusze, umieszczane w filmach w postaci podpisów (dialogów).

Parodie z Hitlerem należą do najpopularniejszych tzw. memów internetowych. Pod pojęciem "mem" kryje się jednostka informacji kulturowej przenoszona za pomocą różnych technik komunikacji. Terminu tego użył po raz pierwszy brytyjski biolog, Richard Dawkins w książce "Samolubny gen" (1976 r.). Internetowy mem to nic innego jak cyfrowa jednostka informacji, taka jak film czy zdjęcie, popularyzowana i twórczo przekształcana przez użytkowników Sieci (patrz: Fenomem).

Ale one są śmieszne!

Sam reżyser filmu, Oliver Hirschbiegel, przyznał w rozmowie z New York Magazine, że parodie są śmieszne. W styczniu 2010 r. mówił w wywiadzie: "Ktoś wysyła mi linki za każdym razem, gdy pojawia się nowa [parodia]. Widziałem już chyba ze 145! Oczywiście muszę obniżać głośność, kiedy je oglądam. Wiele razy śmiałem się do rozpuku, bo podpisy były tak śmieszne. Reżyser nie mógłby otrzymać większego komplementu".

Hirschbiegel za swoje ulubione parodie uznał tę, w której Hitler dowiaduje się o śmierci Michaela Jacksona i tę, w której nie może dostać biletów na Billy'ego Elliota.

Oba te filmy zostały już usunięte. Zamiast opisywanej wyżej scenki wyświetlany jest komunikat, o zablokowaniu materiału należącego do producenta filmu, niemieckiego studia Constantin Film.

Zablokować Hitlera

Odpowiada za to mechanizm Content I.D. tworzy pliki identyfikacyjne, używane w odniesieniu do materiałów publikowanych przez użytkowników YouTube. "W razie wystąpienia dopasowania do danego filmu wideo stosowane są ustawienia zasad określone przez posiadacza praw autorskich" - czytamy na stronach Google. Oznacza to, że właściciele praw autorskich do utworów publikowanych w YouTube mogą zablokować dany materiał po wystąpieniu takiego dopasowania, jeśli uznają, że dalsza obecność filmu w serwisie narusza ich interesy.

Problem w tym, że parodia w rozumieniu prawa nie jest naruszeniem przepisów o ochronie własności intelektualnej.

W komentarzu do całej sprawy, wystosowanym przez organizację Electronic Frontier Foundation czytamy, że bardziej rozsądnym krokiem niż automatyczne blokowanie treści byłoby dla producenta filmu zgłaszanie roszczeń zgodnych z ustawą DMCA (Digital Millennium Copyright Act).

Co ciekawe, powstała już parodia, w której Hitler narzeka, że parodie z nim usuwane są z YouTube. Niestety, wideo jest już zablokowane, dostępna jest jedynie lista dialogowa.