M jak mBank

Dla BRE powtórką sukcesu mBanku w odniesieniu do dużych miast i niewielkich miasteczek ma być Multibank - pomysł na bankowość detaliczną XX w. O ile bankowość internetowa niesie powiew świeżości, to na tradycyjnym rynku oddziałów i kas niełatwo pozyskać klientów.

Dla BRE powtórką sukcesu mBanku w odniesieniu do dużych miast i niewielkich miasteczek ma być Multibank - pomysł na bankowość detaliczną XX w. O ile bankowość internetowa niesie powiew świeżości, to na tradycyjnym rynku oddziałów i kas niełatwo pozyskać klientów.

Pomysł mBanku wszedł w życie w listopadzie 2000 r. W ciągu 2,5 miesiąca działalności otwarto w nim 33 tys. rachunków. Polski lider bankowości elektronicznej - WBK - w ciągu ostatnich 9 miesięcy uruchomił 35 tys. rachunków obsługiwanych przez Internet. Sukces zaskoczył nawet twórców mBanku: w pierwszym miesiącu rzeczywistość przekroczyła prognozy o 50%. Wiele rachunków otwarto jednak tylko na próbę, do czego przyczyniła się łatwość rejestracji. Na pewno nie wszystkie są używane. W tradycyjnej bankowości detalicznej stosunek czynnych do "marwych" ma się jak 4:1.

Multibank zamierza również prowadzić obsługę rachunków przez Internet, niezależnie od usług mBanku. "Są to dwie wyraźnie odrębne marki i odmienne modele biznesowe w dziedzinie bankowości detalicznej" - mówi Alicja Kos, rzecznik BRE.

Oba piony uzyskają osobowość prawną, oba też mają trafić na giełdę. Według przedstawicieli BRE stanie się to w ciągu kilku lat, w zależności od wyników finansowych "internautów" i "detalistów". Ze względu na to, że BRE finansuje obie inwestycje ze środków własnych, na razie nie potrzebuje współudziałowców.

Lew Albionu i banki

Lew Albionu i banki

Prawdopodobnie inwestorzy nie zechcą wyłożyć pieniędzy na deficytową spółkę, a mBank będzie rentowny za 2 lata, może za 2,5 roku, mimo stosunkowo niskich kosztów działania, dzięki którym bank mu zaoferować fantastyczne oprocentowanie bieżących rachunków: 15,5-16,5%. To jeden z magnesów, przyciągających klientów.

Multibank natomiast zacznie osiągać zyski jeszcze później z uwagi na znacznie wyższe koszty organizacji sieci i jej działania. Z zaplanowanych przez BRE na ten rok 50 mln USD inwestycji w bankowość detaliczną 4/5 pochłonie Multibank. Na nim będzie się opierała działalność BRE w sektorze klientów indywidualnych.

Projekt mBanku stanowił chwyt marketingowy obliczony na nowatorstwo propozycji, wrzawę wokół Internetu i dosyć specyficzną grupę klientów: zamożną, otwartą na nowinki, ponad wszystko ceniącą wygodę. BREprzewiduje, że do końca roku ich liczba wyniesie 100-150 tys., choć założenie utrzymania dynamiki wzrostu z przełomu lat 2000/2001 jest chyba zbyt optymistyczne. Konkurencja na rynku rośnie. Coraz więcej banków oferuje usługi elektroniczne. Wiosną pojawi się podobne do mBanku wspólne przedsięwzięcie Inteligo Financial Services i Bankgesellschaft Berlin.

mBank na razie pozostanie więc instytucją niszową, o ograniczonym zasięgu, bardziej faktem marketingowym niż finansowym. Świadczy o tym polityka największych detalistów na polskim rynku, którzy podobnego przedsięwzięcia nie podjęli, a także polityka BRE, który znacznie większe środki zainwestuje w Multibank i uczyni jego ofertę bogatszą niż pionu wirtualnego. Elokwentny zazwyczaj rzecznik Banku Pekao Sebastian Łuczak na pytanie, czy internetowy bank w Polsce ma szansę stać się instytucją powszechną, odpowiada krótko: "Nie". Wynika to z faktu, że w Polsce liczba potencjalnych klientów bankowych usług elektronicznych jest szacowana na 2-4 mln, co stanowi 10-20% ogółu dorosłych Polaków. W USA odpowiednio: 90 mln osób, czyli 36% ogólnej liczby dorosłych mieszkańców. Jeden z większych banków internetowych - brytyjski Egg, liczący 1,5 mln klientów - na początku br. rozpoczął tworzenie niewielkiej liczby tradycyjnych placówek na rzecz klientów, którzy nie mają dostępu do Internetu bądź zaufania do instytucji, której istnienie trzeba przyjąć na wiarę.