Kliknąłem, spojrzałem, zostałem

Kiedy ludzik odlatuje w cyberprzestrzeń, droga do makaronu stoi otworem. Można opychać się do woli opychą curry, ostrą, pomidorową, grzybową i... odlotową.

Kiedy ludzik odlatuje w cyberprzestrzeń, droga do makaronu stoi otworem. Można opychać się do woli opychą curry, ostrą, pomidorową, grzybową i... odlotową.

Reklamę dania z makaronem Opycha znają chyba wszystkie nastolatki. Przez pięć miesięcy w grę Opychy zagrało ponad 5 tys. osób, a strony odwiedziło kilkanaście tysięcy internautów miesięcznie.

Młodzi ludzie z agencji internetowej reklamy Argonauci nie spoczęli na laurach. Opycha jest ich dziełem i sporym sukcesem reklamowym. Działają na rynku niewiele ponad pół roku, ale już dorobili się wielu poważnych klientów. Wśród nich są m.in. Best Food, Fiat, Volkswagen, Nokia czy Axel Springer.

Argonauci to międzynarodowa agencja, zajmująca się opracowywaniem strategii kampanii reklamowych w Internecie. Dyrektor polskiego oddziału Katarzyna Komorowska zaraża wszystkich optymizmem, twierdząc, że do 2005 r. liczba polskich internautów wzrośnie z 4 do 11 mln, a obroty rynku internetowego za 10 lat przekroczą 100 mld zł. "Naszym celem jest zajęcie miejsca wśród największych agencji internetowych w Polsce" - podkreśla.

Pracownicy agencji zdają sobie sprawę, że Internet jeszcze długo nie będzie konkurencją jako medium reklamowe dla telewizji, radia czy gazet. Ale już dziś może wspomagać kampanie na billboardach czy szklanym ekranie. Udowodnili to "wypychając" Opychę.

"Nie wystarczy jedynie przyciągnąć klienta. Trzeba sprawić, by z przyjemnością na jej strony wracał" - twierdzi Dariusz Małkiński

dyrektor artystyczny Argonautów.

Wracają, niektórzy nawet kilkanaście razy. W reklamie jest wszystko, co lubi młodzież - koleś z dreadami i tatuażem, cybernamiętnik obfitujący w "momenty", droga do prosektorium i kryminalny komiks. Użytkownicy Sieci mogą zaproponować zmiany w scenariuszu komiksu lub dopisać nowe wątki cybernamiętnika.

"Staramy się dostosować do upodobań odbiorców" - tłumaczy Katarzyna Komorowska. - "Danie z makaronem kupują przeważnie młodzi ludzie, którzy chcą oglądać rozrywkę. Wiadomo że reklamę dla Volkswagena trzeba wykonać inaczej. Powinna być poważna, przejrzysta i niezbyt kolorowa. Do stron musi być łatwy dostęp, by ich przeglądanie nie trwało zbyt długo".

Dariusz Małkiński nie kryje, że agencja zajmuje się też edukacją klientów. "Uczymy ich, że Internet to nie garaż, do którego wrzuca się wszystko, to nie wielki kosmiczny śmietnik. A dobra reklama powinna zaskakiwać, by została zapamiętana. Logo firmy i nudna informacja o produkcie nie wystarczą" - mówi.

Polskie przedsiębiorstwa na razie nie wydają fortuny na reklamę w Internecie. Wciąż wolą promować swój wizerunek w tradycyjnych mediach. Analitycy rynku oceniają, że nakłady na Internet firm nie przekraczają 0,5% kwoty na promocję. W Europie wskaźnik ten jest znacznie wyższy i wynosi 2-3%, w Stanach Zjednoczonych dochodzi do 6%. Zwolennicy Internetu twierdzą jednak, że w Polsce daje się zauważyć szybki postęp. Jest szansa, że do końca tego roku nasze firmy wydadzą na wirtualną reklamę co najmniej 1% promocyjnych budżetów.