E-Polska w stanie surowym

Internet sprzyja silniejszym, chociaż może być też nadzieją dla słabszych, jeśli ci nie przegapią okazji. Podobnie jak wcześniejsze przełomowe innowacje, Internet różnicuje potencjały i poziomy cywilizacyjne. Mocni stają się jeszcze mocniejsi. Wygrywają kraje zaradne na arenie międzynarodowej i regiony dynamiczne na arenie krajowej.

Internet sprzyja silniejszym, chociaż może być też nadzieją dla słabszych, jeśli ci nie przegapią okazji. Podobnie jak wcześniejsze przełomowe innowacje, Internet różnicuje potencjały i poziomy cywilizacyjne. Mocni stają się jeszcze mocniejsi. Wygrywają kraje zaradne na arenie międzynarodowej i regiony dynamiczne na arenie krajowej.

Trudno o złudzenia, jeśli 15% bogatszej ludności świata skupia dzisiaj 80% internautów. Na krajowym podwórku wraca pytanie o podział na Polskę A i B. Domowych entuzjastów Internetu można znaleźć po obu stronach Wisły, ale to nie to samo, co mapa nowej gospodarki. Nowa gospodarka idzie bowiem tropem starej. Zamieszkuje miejsca, które wybierali tradycyjni inwestorzy. Ściana wschodnia, z chlubnymi wyjątkami, śpi snem spokojnym. Doceniam np. próbę stworzenia ośrodka nowych technologii w Rzeszowie. Ale głową muru nie przebijesz. Zadatki na polskie oazy krzemowe są tam, gdzie zespala się żywe środowisko akademickie z dużym inwestorem IT i jego młodymi satelitami. Pomijając Warszawę, z jej notoryczną premią za stołeczność, obiecujące internetowe ziarno kiełkuje w Małopolsce i na Pomorzu.

Pierwszorzędnym atutem Małopolski jest Motorola, a ściślej jej rozrastające się centrum badawcze, usytuowane w specjalnej strefie ekonomicznej nowych technologii. Inne centrum techniczne utworzył światowy producent podzespołów samochodowych - Delphi Automative Systems. Jest jeszcze parę mniejszych przedsięwzięć, jak ComArch. Jest Centrum Biznesu i Innowacji Copernicus, a stąd niedaleko do Nowego Sącza, czyli siedziby Optimusa. Dodając do tego akademiki, wypełnione młodymi talentami, wierzę, że z tej mąki będzie chleb.

Podobny gospodarczy zaczyn dał przyszłość Pomorzu. Pierwsze skojarzenie z Trójmiastem to oczywiście gospodarka morska, czyli stare śmiecie. Drugie skojarzenie to Prokom i Wirtualna Polska, czyli nowe technologie. Dwie prestiżowe, ogólnopolskie nagrody, jakie trafiły ostatnio do Trójmiasta, symbolizują ową syntezę nowego ze starym. Odnowiciel przemysłu stoczniowego, Janusz Szlanta, został okrzyknięty "menedżerem roku". Zaś Marek Borzestowski i Maciej Grabski z Wirtualnej Polski triumfowali jako "biznesmeni roku" w konkursie Businessman Magazine. Z jednej strony budowa statków, zapowiadająca się jako polska specjalność eksportowa w zjednoczonej Europie. Z drugiej, czołowy polski portal, który przeniósł się z garażu do wysokościowca. Przy bliższym wejrzeniu, gospodarka Pomorza nie wygląda tak różowo, jak przedstawiają to liczby zdobytych wyróżnień. Obok odrodzonych stoczni wegetuje żegluga i rybołówstwo. Inwestorzy omijają Gdańsk, postrzegany jako siedlisko wojowniczej Solidarności. Sektor IT na Pomorzu to wprawdzie 400 firm, ale w większości to drobiazg o lokalnym zasięgu działania.