DoCoMo zabawia swiat

50 tys. nowych abonentów dziennie, 1,5 mln miesięcznie - nieprawdopodobny sukces NTT DoCoMo, japońskiego operatora telefonii komórkowej, zadziwia świat.

50 tys. nowych abonentów dziennie, 1,5 mln miesięcznie - nieprawdopodobny sukces NTT DoCoMo, japońskiego operatora telefonii komórkowej, zadziwia świat.

W ciągu dwóch lat od momentu uruchomienia usługą i-mode zainteresowało się ponad 18 mln klientów. Dziś giełdowa wartość DoCoMo sięga 366 mld USD, co plasuje japońskiego operatora tuż za Microsoftem i General Electrics. W kilka miesięcy spółka z Kraju Kwitnącej Wiśni może się stać najpotężniejszym dostawcą usług sieciowych na świecie.

Świat bez kabla

Świat bez kabla

Eksplozja popularności usługi i-mode, głównego motoru sukcesu DoCoMo, przyćmiła nawet internetowy boom, jaki przed kilkoma laty wstrząsnął resztą świata. W Tokio nastolatki i osobyw podeszłym wieku jak jeden mąż wysyłają e-maile, czytają najświeższe wiadomości, ale przede wszystkim odnajdują się na stronach ponad 32 tys. serwisów wypełnionych wróżbami, kreskówkami, plotkami i poradami. "Japończycy pokochali i-mode" - wyjaśnia Keiji Tachikawa, prezes NTT DoCoMo. - "Po japońsku "ai" znaczy miłość, ale "i" to również informacja, interaktywność, Internet".

I-mode umożliwia stały dostęp do usług sieciowych i poczty elektronicznej za pomocą niewielkiego telefonu komórkowego, zapewniającego transfer danych z prędkością 9,6 Kb/s. Usługa została uruchomiona 22 lutego 1999 r.

Już po pierwszych pięciu miesiącach DoCoMo zyskała milion abonentów. Na następny milion trzeba było czekać tylko dwa miesiące. Europejscy operatorzy telefonii komórkowej, patrząc z zazdrością na te wyniki, zastanawiają się, jaki jest klucz do japońskiego sukcesu i gdzie leży przyczyna tak słabego zainteresowania europejskim odpowiednikiem i-mode, jakim jest WAP?

Między WAP-em a i-mode jest wiele różnic. Podstawowa dotyczy sposobu, w jaki operator czerpie zyski z nowej usługi. Głównym źródłem dochodów europejskich operatorów mają być opłaty pobierane za czas trwania połączenia dial-up. Koncepcja opiera się na założeniu, że użytkownik potrzebuje przede wszystkim dostępu do Internetu - do Sieci w ogóle, a potem sam znajdzie dla niej zastosowanie. Z tego pewnie powodu przeznaczono znacznie większe nakłady finansowe na reklamę nowej usługi niż przygotowanie praktycznych serwisów, które mogłyby przyciągnąć klientów.

Operatorzy w większości ograniczyli się jedynie do stworzenia portali informacyjnych z zawartością, którą można znaleźć w niemal każdej gazecie codziennej, pozostawiając samych sobie użytkowników oczekujących od WAP-u czegoś więcej. Firmy mogące wypełnić tę lukę z powodu nikłego zainteresowania niezbyt palą się do inwestowania w rozwój serwisów przeznaczonych dla internautów telefonicznych. Telefony, reklamowane jako doskonałe narzędzie dostępu do Internetu, wyposażone jednocześnie w dość prymitywny, niewielki, monochromatyczny ekrany, szybko rozczarowują użytkowników. W Japonii nie popełniono podobnego błędu. W reklamach i-mode od początku położono nacisk na konkretne usługi, nie obiecując gruszek na wierzbie.