Burza o 1%

Światłowód kładziony wzdłuż polskiego odcinka gazociągu jamalskiego będzie wprawdzie stanowił 1% istniejących w Polsce linii światłowodowych, lecz z przyczyn politycznych już stał się najsłynniejszym w naszym kraju połączeniem telekomunikacyjnym.

Światłowód kładziony wzdłuż polskiego odcinka gazociągu jamalskiego będzie wprawdzie stanowił 1% istniejących w Polsce linii światłowodowych, lecz z przyczyn politycznych już stał się najsłynniejszym w naszym kraju połączeniem telekomunikacyjnym.

Po dwóch miesiącach pracy rządowy zespół, powołany do zbadania sprawy światłowodu położonego wzdłuż rurociągu Jamal-Europa Zachodnia, stwierdził w styczniu br., że Polska utraciła kontrolę nad tą inwestycją. Gdyby doszło do uruchomienia światłowodu, to na podstawie obecnie obowiązujących umów i przepisów Skarb Państwa nie otrzymywałby z tego tytułu żadnych środków. Opracowywana właśnie rządowa poprawka do nowej ustawy ma pozwolić na odzyskanie nad nim kontroli, a w przyszłości także nad transmisją danych, dokonywaną przez terytorium naszego kraju. O zezwolenia będą musieli ubiegać się wszyscy, którzy zechcą przesyłać międzynarodowe rozmowy telefoniczne i dane cyfrowe.

Polska część światłowodu ma 24 wiązki wyposażone w system optycznego zwielokrotnienia (dla porównania białoruski odcinek światłowodu zostanie wyposażony w 48 wiązek, niemiecki - w 60). Minimalna przepustowość poszczególnych wiązek wynosi 2 Mb/s.

Do obsługi gazociągu niezbędne są tylko 2 pary wiązek. Oznacza to, że polskim odcinkiem światłowodu można przesyłać 60 Gb/s jednocześnie. Potencjalna przepustowość światłowodu jamalskiego wystarczyłaby do obsługi 7,5 tys. firm wykorzystujących przepustowość 4 Mb/s. Do dzisiaj nie wiadomo, jakie połączenie międzynarodowe zagwarantuje światłowód jamalski. Niejasny jest jego stan prawny, nieznana data zakończenia jego budowa. Burza wokół niego ma podłoże polityczne. Dla polskiej sieci telekomunikacyjnej natomiast uruchomienie światłowodu nie będzie miało istotnego znaczenia. "Jeśli dojdzie do uruchomienia światłowodu, jego warunki techniczne będą zależały wyłącznie od popytu. W zależności od potrzeb firm dzierżawiących naszą linię zamontujemy odpowiednie urządzenia" - mówi Marian Karolczak, prezes PolGaz Telekomu.

Największym polskim operatorem światłowodowym jest Telekomunikacja Polska SA, dysponująca siecią transmisyjną o długości 45 tys. km i łączami bezpośrednimi ze wszystkimi sąsiednimi państwami. Na drugim miejscu plasuje się TelEnergo z siecią o długości 8 tys. km i połączeniem ze Słowacją. Trzecim co do wielkości światłowodowym operatorem są Polskie Koleje Państwowe, dysponujące siecią o długości 5 tys. km i koncesją na świadczenie telekomunikacyjnych usług międzynarodowych (takie usługi firma zamierza oferować od kwietnia 2001 r.). Własne sieci światłowodowe budują również inne firmy, m.in. Netia, Szeptel, ProFuturo, El-Net i Telbank. Trzej główni potentaci polskiego rynku mają rozbudowane sieci szkieletowe, bejmujące cały kraj i docierające do największych miast. Światłowód jamalski, którego polski odcinek ma długość

682 km, będzie służył - o ile nie zostanie połączony z innymi polskimi sieciami - wyłącznie do przesyłu danych w kierunku wschód-zachód.