Interia.pl: rośniemy szybciej niż konkurencja i rynek

- Ciągle jestem zszokowany, że takie witryny jak YouTube czy polskie witryny wideo funkcjonują w tak swobodny sposób. Tak naprawdę tego typu witryny to nie jest "user generated content", ale raczej "user copied content" - mówi Jacek Pasławski, prezes zarządu Interia.pl SA, w wywiadzie dla Internet Standard. Jakie są plany portalu na nadchodzący rok? Które trendy internetowe są ważne? Co czeka polski internet? Komu potrzebny jest nowy komunikator? Jakie nowości wprowadza Interia.pl?

Ile osób jest zatrudnionych w Interia.pl?

W tej chwili przeszło 200.

Na jakie stanowiska prowadzicie rekrutację?

Zatrudniamy wszystkich, którzy mogą zaoferować coś w sferze, którą strategicznie określiliśmy sobie jako obszar działania naszej firmy. Taki jest nasz model. Oczywiście na bieżąco poszukujemy programistów, webmasterów, menedżerów itd. Ale tak naprawdę chcemy, żeby przychodzili do nas ludzie, którzy mają pomysł na to by, coś w internecie zrobić a nie mają takiej możliwości, bo na przykład brakuje im pieniędzy. My oferujemy możliwości tym ludziom, bo Interia.pl jest w tej chwili dużą spółką, która ma zarówno pieniądze na to, by realizować innowacyjne projekty, jak i duży potencjał ku temu. Jeśli ktoś ma pomysł, może przyjść do pracy u nas i realizować swój projekt.

Jacek Pasławski
Jacek Pasławski - Urodził się w 1974 r. w Krakowie. W 1998 r. uzyskał tytuł magistra na Wydziale Zarządzania Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

W latach 1996 - 1998 był właścicielem firmy Delta Computer Systems, zajmującej się wdrożeniami informatycznymi i dystrybucją sprzętu komputerowego. Po ukończeniu studiów podjął pracę na stanowisku dyrektora sprzedaży w polskiej filii amerykańskiej spółki ICVerify, zajmującej się płatnościami elektronicznymi.

W lipcu 1999 r. rozpoczął pracę w ComArch S.A., skąd w październiku 1999 r. trafił do Interia.pl SA. Od 2000 r. zajmował w portalu stanowisko dyrektora sprzedaży produktów reklamowych. W lipcu 2002 r. został powołany na stanowisko członka zarządu odpowiedzialnego za sprzedaż. Od 8 października 2004 r. piastuje stanowisko prezesa zarządu spółki.

Nie jest żonaty i nie ma dzieci.


Interia.pl ostatnio mocno rozwija usługi wideo. Które z nich cieszą się największym powodzeniem? W jakim kierunku zamierzacie rozwijać telewizję?

Projekt telewizyjny dopiero zaczęliśmy. Jako pierwsi w Polsce uruchomiliśmy pierwszą telewizję internetową graną na żywo...

Pojawiały się głosy, że to jednak nie pierwsza telewizja grana na żywo w internecie.

W Interia TV programy pokazywane są w sposób cykliczny, jest ramówka. Obecnie, pomiędzy godziną 20.00 a 23.00 są dwa programy realizowane całkowicie live, wciągające do uczestnictwa w nich także użytkowników portalu. Jednym z nich jest program o charakterze newsowym, koncentrującym się na aktualnościach z branży rozrywkowej. W większym stopniu zależy nam jednak na drugim formacie, w którym główną rolę grają widzowie-internauci a prowadzący pełni tylko rolę moderatora. Nie jest najważniejsze to, co sam powie, tylko to, by w sposób umiejętny i profesjonalny ukierunkowywał dyskusję na określony, kontrowersyjny temat.

Zgoda. Ale takie rozwiązania były w telewizji klasycznej. Jaki jest wasz atut?

Atutem są zdecydowanie większe możliwości internetu. Zaczęliśmy od czatu, jako metody udziału widzów w programie, ale za chwilę umożliwimy im rzeczywiste zaistnienie na antenie. Osoby posiadające kamerę internetową w domu będą się mogły znaleźć na wizji. Do tego będą dochodzić różnego rodzaju funkcje komunikatora. To użytkownicy będą ten program tworzyć. A w nowej ramówce, która pojawi się w połowie września, będzie tych programów coraz więcej. Będzie też zdecydowanie więcej formatów - począwszy od programów do oglądania, po takie, w których interakcja będzie grała główną rolę.



Jaka jest oglądalność telewizji granej na żywo i innych projektów telewizyjnych, takich jak program motoryzacyjny czy teledyski?


Trudno mówić, że są to projekty telewizyjne, raczej już multimedialne. Teledyski to bardzo popularny serwis - ma oglądalność rzędu 1 mln użytkowników każdego miesiąca. Program motoryzacyjny ogląda co tydzień kilka tysięcy osób. Interia TV to kilkanaście tysięcy użytkowników dziennie, około setka osób bezpośrednio uczestniczy w programie wypowiadając się. To dopiero początek. W tej chwili uczymy się telewizji, szukamy formatów. Poczekajmy na nową ramówkę.

Co Pan sądzi o konkurencji jaką jest YouTube, który jest 14 najpopularniejszą witryną w Polsce? Generalnie witryny, w których użytkownicy mogą zamieszczać własne materiały wideo cieszą się coraz większym powodzeniem. Czy w tą stronę też pójdzie Interia?

Są dwa aspekty tej sprawy. Ciągle jestem zszokowany, że takie witryny jak YouTube czy polskie witryny wideo funkcjonują w tak swobodny sposób. Tak naprawdę tego typu witryny to nie jest "user generated content", ale raczej "user copied content". Co, kto najfajniej ukradnie, to wrzuca. O ile w Polsce mamy jeszcze pewien obszar partyzantki, o tyle w Stanach Zjednoczonych, które są krajem bardzo purytańskim jeśli chodzi o prawa autorskie, taki stan mnie dziwi. Myślę, że żywot serwisów w takiej formule będzie się borykał z ciągłymi problemami, takimi jak miały sieci peer2peer. One co prawda funkcjonują, ale bardzo trudno im pozyskać reklamodawców. Podobnie będzie z tego typu serwisami, w których znaleźć można zarówno kradzione teledyski, fragmenty programów TV, jak i materiały prawie pornograficzne. Trudno zapanować nad taką ilością contentu i go moderować.

Ale chociaż jesteśmy zszokowani ilością kradzionych materiałów, nie oznacza to, że nie robimy czegoś co rzeczywiście jest rynkowi potrzebne. Chciałbym, żeby rozwiązanie nad którym obecnie pracujemy, było rozwiązaniem legalnym i idącym co najmniej krok do przodu. Szczegółów projektu oczywiście zdradzić nie mogę - powiem tylko, że chciałbym, by pod koniec tego roku, albo na początku roku 2007, ujrzał on światło dzienne.

Co Pan sądzi o bardzo wieloznacznym terminie Web 2.0? Co do jednego panuje raczej powszechna zgoda - użytkownicy tworzą znaczną część zawartości serwisu, mówi się też o wyjściu w stronę użytkownika - widzę to w Interii, serwis Znajomi, komunikator Stefan. Jak Pan się ustosunkowuje do tego trendu?

Bardzo ważnym elementem przyszłości internetu jest to, że użytkownicy będą mogli tworzyć własne treści. To zjawisko tak naprawdę nie zostało jeszcze do końca poznane, ani tym bardziej wyeksploatowane. Jest oczywiście Wikipedia, która jest świetnym rozwiązaniem. Natomiast podstawa i sukces Web 2.0 są troszeczkę gdzie indziej. Web 2.0 jest zderzeniem opinii specjalisty i opinii wielu osób na dany temat. Dla przykładu - można zestawić serwis filmowy, w którym film recenzuje 500 osób i serwis, w którym robią to specjaliści, krytycy filmowi czy gwiazdy. Okazuje się, że opinia czytelników na dany temat jest często o wiele ciekawsza, bardziej atrakcyjna dla odbiorcy, niż zdanie krytyka. Natomiast trudno jest mi wyobrazić sobie content informacyjny tworzony przez użytkowników - takie "dziennikarstwo obywatelskie", o którym się teraz mówi.

W Polsce też już są takie serwisy. Wiadomosci24.pl, iThink.pl...

Tak, ale o ile bałagan, który w tym będzie, jest dopuszczalny w serwisach zabawnych, rozrywkowych, o tyle trudno sobie wyobrazić, że użytkownicy będą wierzyli w serwisy, których zawartość informacyjna pochodzi od użytkowników. Sam trend jest ciekawy, na pewno będzie się rozwijał i jest bardzo potrzebny. Jest alternatywą i uzupełnieniem tego, co jest obecnie, to będzie drugi element informacji. My jak najbardziej tym się interesujemy i pracujemy nad projektami, które to będą wykorzystywały, ale nie tak na szybko i pochopnie. Chcemy iść o krok do przodu, robić projekty, które będą mieć trwałe podwaliny. Sukcesów krótkotrwałych było już wiele a dzisiaj nie funkcjonują.

Mówi się obecnie o władzy wyszukiwarek, że gros użytkowników trafia do serwisu "z wyszukiwarki". Padają nawet opinie o końcu ery portali. Kiedyś pierwsza strona na jaką wchodził użytkownik to był portal, dzisiaj to jest wyszukiwarka. Czy zgadza się Pan z tą opinią?

Od roku 1999 mówi się o tym, że portale tracą rację bytu, że właśnie nadszedł czas na serwisy niszowe, "profesjonalne". I od 1999 roku portale też przestały być tym, czym były wtedy, czyli taką bramą, odsyłaczem do innych serwisów. Posiadamy atrakcyjny content lub włączamy go w struktury portalu. Najlepszym przykładem jest Map24. Tak też wygląda funkcjonowanie portalu w Stanach. Jeżeli powstają naprawdę atrakcyjne serwisy często stają się one częścią Yahoo. Kondyncja finansowa polskich portali również pozwoli na to, żeby ten najbardziej atrakcyjny content znajdował się w obrębie portalu. W związku z tym ciężko mi jest zgodzić się z tezą, że era portali się kończy. Przychody portali też już miały być marginalizowane, a - jak wiadomo - na całym świecie trzy, cztery największe podmioty zagarniają 80% rynku reklamy internetowej.

Jeśli chodzi o wyszukiwarki to zapewne mówimy o Google. Jest to swoisty fenomen. Udało im się wypracować najlepszą technologię, którą konkurencja nie dysponuje i cały czas pracują nad jej udoskonaleniem. Google tak naprawdę też staje się formą portalu - też stał się pewną bramą do internetu. Z kolei portale również mają wyszukiwarki - my mamy Google'a. Czy ktoś korzysta z Google'a czy z Interii, jeżeli w wyszukiwarce wpisze "Fakty" to i tak wyskoczy mu nasz serwis z faktami, bo jest on po prostu najlepszy. Koło się zamyka. Użytkownik i tak trafi do nas, bo po prostu jakościowo te dobre serwisy są w portalach.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.