Haker oskarża władze USA o sfabrykowanie oskarżenia

Gary McKinnon, brytyjski haker, który włamał się do komputerów Pentagonu, oskarża rząd USA o sfabrykowanie oskarżeń przeciwko niemu. Brytyjski minister spraw wewnętrznych podpisał już zgodę na ekstradycję McKinnona do USA, gdzie może on być potraktowany jako terrorysta i sądzony według zaostrzonych przepisów. Grozi mu nawet osadzenie w Guantanamo.

Mężczyzna złożył apelację i oskarżył Amerykanów, że sfabrykowali wniosek ekstradycyjny. "W ich własnym prawie jest zapis, że ekstradycji podlega osoba, która spowodowała straty w wysokości 5000 dolarów. I dziwnym trafem twierdzą oni, że w każdym komputerze do którego się włamałem spowodowałem straty dokładnie w takiej wysokości" - stwierdził McKinnon. "Gdy to zobaczyłem zacząłem się śmiać i stwierdziłem 'dajcie spokój, nie bądźcie śmieszni'. Jednak, jak ktoś zauważył większości z tych ludzi [podejrzanych o terroryzm - red.], jeśli nie wszystkim, nikt nigdy nie udowodnił, że byli terrorystami, a mimo to siedzą tam [w Guantanamo - red.] od lat. Skoro twierdzą, że bezpośrednio zaatakowałem sieci wojskowe, taki los może czekać i mnie".

McKinnon przyznał się, że włamywał się do tajnych serwerów w latach 2001-2002 gdzie szukał informacji o kosmitach i ich technologiach. W Wielkiej Brytanii zostałby skazany prawdopodobnie na przymusowe roboty publiczne. W USA grozi mu nawet 70 lat więzienia.

Oskarżony twierdzi, że należy mu się kara, ale powinien być sądzony w swoim kraju, czyli tam, gdzie popełnił przestępstwo. Ponadto twierdzi, że włamania dokonał za pomocą bardzo prostych narzędzi i było ono skuteczne tylko dlatego, że serwery były słabo zabezpieczone.

Czytaj również: "Adresy baz wojskowych USA w sieci".

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.