Web 2.0 według Krzysztofa Urbanowicza
- .. » Internet » Informacje o Sieci » Trendy sieciowe
- .. » Internet » Serwisy online » Blogi
- rozwiń
- .. » Internet » Informacje o Sieci » Trendy sieciowe » RSS
- zwiń
Magdalena Górak | 2006-08-21 10:40:27
Na nasze pytania o Web 2.0 odpowiada Krzysztof Urbanowicz, autor bloga eksperckiego Media Cafe Polska i jednocześnie prezes Mediapolis.
Jak zidentyfikować serwisy Web 2.0?
Serwisy Web 2.0 powstały z końcem 2004 roku i jest to ich pierwszy znak rozpoznawczy. Dla mnie Web 2.0 to przede wszystkim epoka, w której nowe technologie dały władzę zwykłym ludziom. Web 2.0 łączy postęp technologiczny i społeczną ideę dzielenia się, pomysły i mechanizmy wykorzystujące i odwołujące się do zbiorowej mądrości internautów. To nowa granica internetu, gdzie użytkownik jest w centrum sieci. I to widać w serwisach Web 2.0.
Czyli nie uznałby Pan serwisów, które powstały wcześniej za Web 2.0?
Raczej nie. Oczywiście część serwisów z czasów Web 1.0 ewoluowała w stronę Web 2.0, jak Amazon czy eBay, liderzy światowego e-commerce, ale nie są to w pełni serwisy Web 2.0.
Krzysztof Urbanowicz, autor bloga Media Cafe Polska, prezes MediapolisNa pewno w tym nurcie ważna jest technologia. Przed 2004 rokiem nie mieliśmy tak dopracowanych technologii i narzędzi jak obecnie. To scheda po pierwszej fali fascynacji internetem. Po pęknięciu bańki internetowej pozostało wiele pomysłów, rozwiązań, a nawet business-planów, które można było teraz wykorzystać. Web 2.0 to przede wszystkim technologie open source, które tak naprawdę są potężnym ruchem tworzonym przez programistów. Bez oprogramowania open source nie byłoby Web 2.0.
Jakie jeszcze cechy musi mieć serwis?
Oprócz programów open source, Web 2.0 wykorzystuje 4 inne narzędzia i technologie.
1. RSS to nowy sposob konsumpcji mediow. To nie czytelnik przychodzi po informacje, to informacja przychodzi sama do czytelnika, bez konieczności wychodzenia z domu. Jeśli jakaś strona nie ma RSS-ów, to trudno przykleić jej tak waloryzującą dziś etykietkę Web 2.0. Choć RSS jest znany zaledwie 2% internautów, jest to jeden z niewidzialnych przebojów Web 2.0. RSS-y zmieniły radykalnie mój sposób korzystania z różnych mediów. Dzięki temu narzędziu, które używam na stronach Netvibes, oszczędzam mnóstwo czasu. Obecnie w ciągu dnia czytam, a raczej przeglądam, około 40 blogów i 10 gazet. W większości przypadków nawet nie muszę wchodzić na strony moich ulubionych źródeł informacji.
2. Nie byłoby też internetu Web 2.0 bez technologii API. Niektóre serwisy, jak Google News czy Yahoo News, po prostu by bez niego nie powstały, bo niemożliwa byłaby wymiana treści między nimi a innymi stronami, w tym przypadku źródłami informacji, jak Reuters czy AFP. Dzięki API strony internetowe komunikują się między sobą.
3. CMS (Content Management System) - Podobnie przełomowe okazały się systemy do zarządzania treścią - CMS. Nie muszę już znać języka HTML, żeby stworzyć stronę internetową i nią zarządzać. To fanstastyczne narzędzie: naciskam na guzik w palecie administacyjnej i robię to co chcę.
4. Ajax - dzisiejszy Web 2.0 nie mógłby też zaistnieć bez tej technologii. Bez niej nie byłoby Gmaila, Netvibes czy GoogleMaps. Dzięki temu narzędziu mogę przestawiać na monitorze moduły jakiejś strony i ustawiać je tak jak mi wygodnie, albo tworzyć tzw. mashupy, czyli kombinacje różnych serwisów w jednym miejscu.
Web 2.0 to też zgodność ze standardami i choć 90% serwisów nie do końca przestrzega ich wymogów, to właśnie dzięki tym standardom możliwa jest komunikacja między stronami.
Powiedział Pan, że serwisów, które powstały przed końcem 2004 roku nie można zaliczyć do nurtu Web 2.0. Czy w związku z tym Wikipedia nie jest Web 2.0? Odrzuca Pan też FilmWeb?
Tych serwisów nie można odrzucić. Wikipedia to dziś jedna z głównych ikon Web 2.0. Umożliwia ekspresję internautom, którzy bez niej pozostaliby biernymi czytelnikami encyklopedii Universalis.
FilmWeb nie był serwisem Web 2.0, ale bardzo inteligentnie przekształcił się w serwis Web 2.0 za sprawą powstałej w nim społeczności kinomanów. Gdyby przedstawić serwisy Web 2.0 na rysunku, to FilmWeb byłby gdzieś na obrzeżach zbioru klasycznych serwisów Web 2.0.
Web 2.0 to też pewna filozofia.
To zupełnie NOWA FILOZOFIA: użytkownicy przetwarzają i współtworzą dostępne w serwisach treści oraz decydują, które z nich zasługują na wyeksponowanie, jak na Digg, czy Netscape. To oni decydują, co będzie na górze na takim serwisie jak Digg. To oni umieszczają zdjęcia. Ludzie zawsze chcieli dzielić się i współtworzyć informacje, ale dotąd nie mieli takich możliwości.
Internauci stali się społecznością, nie publicznością. To my tworzymy największe serwisy Web 2.0. Bez nas nic by tam nie było. To Ty, internauto, jesteś, obok twórców Google Sergieja Brina i Larry Page, założyciela Microsoftu Billa Gatesa i magnata prasowego Ruperta Murdocha, jedną z 50 osób, które najbardziej liczą się w dzisiejszym biznesie, biznesie 2.0 - uważa CNN.Mony.
Filozofia dzielenia się wyróżnia Web 2.0. Dzielimy się tekstami na MySpace czy na blogach, wideo na YouTube, zdjęciami na Flickr czy nawet linkami na deli.cio.us.
Czy serwisy aukcyjne uznałby Pan za Web 2.0?
Podobnie jak FilmWeb te serwisy przekształcają się w Web 2.0, ale pozostają głównie serwisami e-commerce, tzn. używają aplikacji i narzędzi z web 2.0, system opinii i komentarzy, do robienia biznesu. To nie jest na pewno serwis Web 2.0, niemniej sytuuje się gdzieś na granicy nurtu.
Czy blogi można z jakiś względów wykluczyć z nurtu Web 2.0?
Za Web 2.0 uważamy także blogosferę, która wzbogaca się co sekundę o dwa nowe blogi - pamiętniki i notatniki pisane w sieci przez internautów. To najdynamiczniej rozwijający się trend Web 2.0. Nie ma blogów sprzed ani po Web 2.0. Wszystkie blogi mieszczą się w tym nurcie. Blogi znane są już od ponad dziesięciu lat, ale ostatnio przeżywają niesamowity wzrost popularności, w tym ich nowa odmiana - blogi eksperckie, prezesowskie, firmowe, uniwersyteckie, lub polityczne. Blogów jest na świecie ok. 80-100 mln. Wyszukiwarka Technorati indeksuje 50 mln blogów. Niektóre z nich notują oglądalność porównywaną z dużymi mediami, jak np. Boing Boing, który ma - jak sam mówi - 3 mln czytelników miesięcznie.
Serwisy Web 2.0 powstały z końcem 2004 roku i jest to ich pierwszy znak rozpoznawczy. Dla mnie Web 2.0 to przede wszystkim epoka, w której nowe technologie dały władzę zwykłym ludziom. Web 2.0 łączy postęp technologiczny i społeczną ideę dzielenia się, pomysły i mechanizmy wykorzystujące i odwołujące się do zbiorowej mądrości internautów. To nowa granica internetu, gdzie użytkownik jest w centrum sieci. I to widać w serwisach Web 2.0.
Czyli nie uznałby Pan serwisów, które powstały wcześniej za Web 2.0?
Raczej nie. Oczywiście część serwisów z czasów Web 1.0 ewoluowała w stronę Web 2.0, jak Amazon czy eBay, liderzy światowego e-commerce, ale nie są to w pełni serwisy Web 2.0.
Jakie jeszcze cechy musi mieć serwis?
Oprócz programów open source, Web 2.0 wykorzystuje 4 inne narzędzia i technologie.
1. RSS to nowy sposob konsumpcji mediow. To nie czytelnik przychodzi po informacje, to informacja przychodzi sama do czytelnika, bez konieczności wychodzenia z domu. Jeśli jakaś strona nie ma RSS-ów, to trudno przykleić jej tak waloryzującą dziś etykietkę Web 2.0. Choć RSS jest znany zaledwie 2% internautów, jest to jeden z niewidzialnych przebojów Web 2.0. RSS-y zmieniły radykalnie mój sposób korzystania z różnych mediów. Dzięki temu narzędziu, które używam na stronach Netvibes, oszczędzam mnóstwo czasu. Obecnie w ciągu dnia czytam, a raczej przeglądam, około 40 blogów i 10 gazet. W większości przypadków nawet nie muszę wchodzić na strony moich ulubionych źródeł informacji.
2. Nie byłoby też internetu Web 2.0 bez technologii API. Niektóre serwisy, jak Google News czy Yahoo News, po prostu by bez niego nie powstały, bo niemożliwa byłaby wymiana treści między nimi a innymi stronami, w tym przypadku źródłami informacji, jak Reuters czy AFP. Dzięki API strony internetowe komunikują się między sobą.
3. CMS (Content Management System) - Podobnie przełomowe okazały się systemy do zarządzania treścią - CMS. Nie muszę już znać języka HTML, żeby stworzyć stronę internetową i nią zarządzać. To fanstastyczne narzędzie: naciskam na guzik w palecie administacyjnej i robię to co chcę.
4. Ajax - dzisiejszy Web 2.0 nie mógłby też zaistnieć bez tej technologii. Bez niej nie byłoby Gmaila, Netvibes czy GoogleMaps. Dzięki temu narzędziu mogę przestawiać na monitorze moduły jakiejś strony i ustawiać je tak jak mi wygodnie, albo tworzyć tzw. mashupy, czyli kombinacje różnych serwisów w jednym miejscu.
Web 2.0 to też zgodność ze standardami i choć 90% serwisów nie do końca przestrzega ich wymogów, to właśnie dzięki tym standardom możliwa jest komunikacja między stronami.
Powiedział Pan, że serwisów, które powstały przed końcem 2004 roku nie można zaliczyć do nurtu Web 2.0. Czy w związku z tym Wikipedia nie jest Web 2.0? Odrzuca Pan też FilmWeb?
Tych serwisów nie można odrzucić. Wikipedia to dziś jedna z głównych ikon Web 2.0. Umożliwia ekspresję internautom, którzy bez niej pozostaliby biernymi czytelnikami encyklopedii Universalis.
FilmWeb nie był serwisem Web 2.0, ale bardzo inteligentnie przekształcił się w serwis Web 2.0 za sprawą powstałej w nim społeczności kinomanów. Gdyby przedstawić serwisy Web 2.0 na rysunku, to FilmWeb byłby gdzieś na obrzeżach zbioru klasycznych serwisów Web 2.0.
Web 2.0 to też pewna filozofia.
To zupełnie NOWA FILOZOFIA: użytkownicy przetwarzają i współtworzą dostępne w serwisach treści oraz decydują, które z nich zasługują na wyeksponowanie, jak na Digg, czy Netscape. To oni decydują, co będzie na górze na takim serwisie jak Digg. To oni umieszczają zdjęcia. Ludzie zawsze chcieli dzielić się i współtworzyć informacje, ale dotąd nie mieli takich możliwości.
Internauci stali się społecznością, nie publicznością. To my tworzymy największe serwisy Web 2.0. Bez nas nic by tam nie było. To Ty, internauto, jesteś, obok twórców Google Sergieja Brina i Larry Page, założyciela Microsoftu Billa Gatesa i magnata prasowego Ruperta Murdocha, jedną z 50 osób, które najbardziej liczą się w dzisiejszym biznesie, biznesie 2.0 - uważa CNN.Mony.
Filozofia dzielenia się wyróżnia Web 2.0. Dzielimy się tekstami na MySpace czy na blogach, wideo na YouTube, zdjęciami na Flickr czy nawet linkami na deli.cio.us.
Czy serwisy aukcyjne uznałby Pan za Web 2.0?
Podobnie jak FilmWeb te serwisy przekształcają się w Web 2.0, ale pozostają głównie serwisami e-commerce, tzn. używają aplikacji i narzędzi z web 2.0, system opinii i komentarzy, do robienia biznesu. To nie jest na pewno serwis Web 2.0, niemniej sytuuje się gdzieś na granicy nurtu.
Czy blogi można z jakiś względów wykluczyć z nurtu Web 2.0?
Za Web 2.0 uważamy także blogosferę, która wzbogaca się co sekundę o dwa nowe blogi - pamiętniki i notatniki pisane w sieci przez internautów. To najdynamiczniej rozwijający się trend Web 2.0. Nie ma blogów sprzed ani po Web 2.0. Wszystkie blogi mieszczą się w tym nurcie. Blogi znane są już od ponad dziesięciu lat, ale ostatnio przeżywają niesamowity wzrost popularności, w tym ich nowa odmiana - blogi eksperckie, prezesowskie, firmowe, uniwersyteckie, lub polityczne. Blogów jest na świecie ok. 80-100 mln. Wyszukiwarka Technorati indeksuje 50 mln blogów. Niektóre z nich notują oglądalność porównywaną z dużymi mediami, jak np. Boing Boing, który ma - jak sam mówi - 3 mln czytelników miesięcznie.
Ocena:
Twoja ocena:
Komentarze (25)
Do Pana Anonima,
Skad takie wnioski?
Nie chodzi o zadne wzloty i upadki ale odpowiedzialnosc za slowa... ktos kto nie rozumie podstawowych pojec uczy sie z Internet Standard i wedle mnie powinien sie uczyc w miare poprawnych definicji.
Coz... nie wiem czy obojetnosc w formulowaniu definicji i miotanie pojeciami to cos co nalezaloby pochwalac i sie zachwycac do czego zdaje sie Pan namawiac.
Osobiscie niczego Panu KU nie zazdroszcze ale uwazam ze zeby sie "pchac" do prasy i TV to trzeba sobie pewna wiedze uporzadkowac...
niestety Internet jest takim medium ze nie trzeba byc prezesem, nie trzeba byc z warszawy i nie trzeba byc bogatym aby wykazac ze ktos sie myli (delikatnie ujmujac)... i przede wszystkim o tym Pan KU zapomnial powiedziec.
Gdyby Pan przeczytal zarowno komentowany wywiad jak i (nie)slawny komentarz do niego to stwierdzilby pan ze nie chodzi tu o przepychanke co to jest WEB2.0... tylko o rzetelnosc i dbalosc o jakikolwiek sens wypowiedzi.
> Im więcej zastanawiam się nad tym tematem,
> tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu,
> że każdy inaczej rozumie Web 2.0 - ktoś
> socjologicznie, inny technologicznie,
> ktoś próbuje uchwycić te dwa podejścia.
pani Magdo, podejscie do tematu kazdy moze miec rozne. jednak autor bloga InfoGuru wypunktowal elementarne braki w wiedzy na temat technologii, cmsow, ajaxa, newsletterow, rssow i kilku innych rzeczy.
owszem, pan Urbanowicz w pewnych punktach ma racje, ze Web2 jest to filozofia, ale w odpowiedzi na pytanie "Jakie jeszcze cechy musi mieć serwis?" az roi sie od bykow i bledow!
> Jeśli ekspert odpowiadając na jakieś
> pytanie ma wątpliwości, to często świadczy
> to dobrze o jego kompetencjach.
ciekawa koncepcja.
Pani Magdo,
Art. 29. 1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.
Jak nie kombinować, to Adam popełnił analizę krytyczną tekstu, do czego miał prawo.
A pan Urbanowicz powinien zdecydowanie pozostać przy mediach tradycyjnych, bo mówienie na okołointernetowe średnio mu wychodzi. Zarówno wypowiedzi w tym wywiadzie, jak i wcześniejsze dla TVN24 można zaliczyć do kategorii opowieści z mchu i paproci...
Do Pana Adama Zygadlewicza:
Przeczytałam uważnie wszystkie zarzuty, jakie postawił Pan mojemu rozmówcy i uważam, że w większości wypadków oparte są na nieżyczliwej interpretacji wypowiedzi mojego rozmówcy oraz na odmiennym rozumieniu ISTOTY Web 2.0. Pan Krzysztof podszedł do Web 2.0 jednak przede wszystkim jako do pewnej filozofii.
Pominę tu wszelkie argumenty ad personam. Odpowiem na kilka punktów w Pana blogu:
1. W cytowanym przez Pana fragmencie nie ma stwierdzenia, że aby zaistniał Web 2.0 konieczne było pojawienie się (w / po 2004 roku) nowych technologii. Według mnie, z wypowiedzi Pana Krzysztofa wynika tylko, że technologie umożliwiły wprowadzenie w życie ideę dzielenia się m.in. zbiorową mądrością.
Nie jestem też całkowicie przekonana do Pana mocnej tezy, że Web 2.0 powstało głównie z kalkulacji ekonomicznych (w skrócie: "niech inni zrobią to, co dotąd robiła redakcja – będzie taniej"). Może był to jeden z motywów, nie główny i nie dla wszystkich twórców takich serwisów.
2. Jeśli ekspert odpowiadając na jakieś pytanie ma wątpliwości, to często świadczy to dobrze o jego kompetencjach. Świat nie jest zero-jedynkowy, zdarzają się ułamki, i robienie zarzutów z faktu, że rozmówca waha się, czy dany serwis przypisać do trendu czy nie, jest chyba jednak szukaniem dziury w całym.
Nie podoba się Panu zdanie "Przed 2004 rokiem nie mieliśmy tak dopracowanych technologii i narzędzi jak obecnie". Ja się z nim zgadzam - narzędzia się rozwinęły, nie tylko ze względu na funkcjonalności, ale przede wszystkim ze względu na łatwość obsługi przez nie-geeków. To jest superważne, bo umożliwiło każdemu – nie tylko wąskiej grupie znawców - włączyć się w tworzenie treści do internetu na masową skalę.
3. Porównywanie czy raczej zrównywanie newslettera z RSS jest dużym uproszczeniem. W obu przypadkach informacje "przychodzą" do czytelnika, ale dzięki czytnikom przychodzą od razu, nie czekając na sztywną godzinę wyjścia newslettera, dając od razu przegląd wszystkich interesujących dla danego internauty źródeł informacji. Czy obecność kanału RSS stanowi o tym, czy strona jest czy nie jest Web 2.0, jest na marginesie dyskusji.
W tym miejscu apel: będę bardzo wdzięczna za podanie takiej definicji serwisu Web 2.0, na którą wszyscy się zgodzą.
4. Ekspresja to termin, który opisuje sposób wyrażania czegoś i bynajmniej nie chodzi w tym słowie jedynie o emocjonalne sposoby wyrażania się. W szerszym rozumieniu to po prostu sposób dzielenia się swoimi myślami i też wiedzą; przy Pana emocjonalnym komentarzu do wywiadu mam zresztą wrażenie, że więcej w nim było emocjonalnej ekspresji niż konstruktywnego dzielenia się wiedzą :). Pan Krzysztof Urbanowicz nie przygotował notki do encyklopedii, to jasne, ale podzielił się swoimi przemyśleniami dotyczącymi nurtu Web 2.0, który dla niego jest przede wszystkim pewną filozofią.
Pisząc o Polsce ktoś gotów powiedzieć, że jest to kraj w takiej to a takiej części Europy, ktoś inny napisze, że to wspomnienie wierzb i lasów mazowieckich, a inny, że jest to kraj braci Kaczyńskich. Ktoś może temu ostatniemu zarzucić, że pomija ponad tysiącletnią historię Polski, która doprowadziła do wydania na świat braci bliźniaków z takim, a nie innym światopoglądem. Pan właśnie ten typ rozumowania tu prezentuje, odmawiając innym wszelkiej racji. "Polska to przecież państwo położone w Europie Środkowej nad Morzem Bałtyckim!" – krzyczy Pan wzburzony :). A Pan Krzysztof twierdzi, że to kraj ludzi, o pewnej mentalności :). Przepraszam, za ten wtręt, ale próbuję uchwycić punkt niezgody między Panami.
Ma Pan zastrzeżenia do zdania "Filozofia dzielenia się wyróżnia Web 2.0". Pisze Pan "Ludzie dzielą się w Internecie od momentu jak powstał (bo można dzielić się również przez e-mail, prawda?)". Co więc wyróżnia Web 2.0?? Ponawiam apel o stworzenie opis serwisu Web 2.0 i podanie jednoznacznych kryteriów, jak odróżnić Web 2.0 od nie Web 2.0.
Im więcej zastanawiam się nad tym tematem, tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że każdy inaczej rozumie Web 2.0 - ktoś socjologicznie, inny technologicznie, ktoś próbuje uchwycić te dwa podejścia. A może wobec tej niezgody trzeba sobie dać spokój z Web 2.0? To w końcu tylko termin i nie ma sensu o niego toczyć wojen. Tym bardziej, że nowatorskie serwisy będą i bez tej łatki powstawać...
Pozdrawiam, Magda Górak
PS. praktycznie cały wywiad umieścił Pan na swoim blogu, a to jest niezgodne z prawem autorskim. Oczywiście może Pan do niego linkować.
niedlugo polowa blogosfery bedzie sie zajmowala prostowaniem pana wywiadow... zna sie pan na mediach papierowych a pisze o internecie ktory nagle pana zaciekawil...niestety za malo czasu minelo zeby sie pan w nim orientowal
"RSS to nowy sposob konsumpcji mediow. To nie czytelnik przychodzi po informacje, to informacja przychodzi sama do czytelnika, bez konieczności wychodzenia z domu" - a przy newsletterach z domu pan wychodzil?
"RSS-y zmieniły radykalnie mój sposób korzystania z różnych mediów" - z papierowej gazety lub TV tez?
pojecie CMS jest tak stare jak strona internetowa....rozumiem ze to blog pana uswiadomil? wczesniej update firmowej strony wymagal placenia haraczu dla "informatyka"?
"4. Ajax - dzisiejszy Web 2.0 nie mógłby też zaistnieć bez tej technologii. Bez niej nie byłoby Gmaila, Netvibes czy GoogleMaps. Dzięki temu narzędziu mogę przestawiać na monitorze moduły jakiejś strony i ustawiać je tak jak mi wygodnie, albo tworzyć tzw. mashupy, czyli kombinacje różnych serwisów w jednym miejscu" - zupelne bagno pojęć... az ciezko sprostowac! mashups to realizacje z API...ajax to asynchroniczna komunikacja strony z serwerem...Czy pan wiec co pan w ogole opowiada?!?!
piszac o filmweb mial pan chyba na mysli fdb.pl?!?
=================================
dlaczego nie ma oceny 0
Maciejwww nic dodać nic ująć
"Web 2.0 to przede wszytkim popularny ostatnio slogan reklamowy, dopiero potem filozofia, a na końcu technologia."
Choć jeśli chodzi o technologię i filozofię to ostatnio różnej maści specjaliści próbują coś wyrzeźbić, tak więc jak do dzisiaj to jest to tylko nic nie znaczący slogan reklamowy.
[jeszcze raz, tym razem z imieniem i nazwiskiem]
paluch - To prawda, jak Pan pisze, że "technologie umożliwiające stworzenie serwisów typu web 2.0 były znane grubo przed 2004 rokiem". To prawda, że "mniej więcej w tym okresie przyszła fala na web 2.0 jest związane wyłącznie z dojrzałością i zapotrzebowaniem rynku".
Ale to naiwność uważać, jak Pan, że RSS to bajery. RSS to największy HIT internetu, w który inwestorzy gotowi są zainwestować i inwestują miliony dolarów.
Uważam, że RSS zrewolucjonizuje nasz sposób czytania prasy, kupowania i - w dużej części - życia społecznego.
maciejwww - Web 2.0 to już nie tylko popularny slogan reklamowy, to więcej niż filozofia i więcej niż technologia - teraz to przede wszystkim biznes, co nie wszyscy zauważają.
YouTube, deli.co.us, Netvibes - to tylko niektóre serwisy, których właściciele zarobili - jedni wirtualnie, inni cash - dziesitki milionow dolarów.
Ja postrzegam Web 2.0 jako trend internetowy, filozoficzny i biznesowy, który mogą znakomicie wykorzystać tradycyjne media i o tym najczęściej piszę na moim blogu.
@Krzysztof Urbanowicz
Nie wiem kiedy allegro wprowadziło api, ale spotkałem sie z nim dość dawno, jak pan koniecznie chce moge poszukać, ale myśle ze pan tak samo jak ja zna google.com
"Coz z tego, ze nie mamy dostepu do kodu Gmail? "
No podobno OS to podstawa web 2.0
CMS - raczej rzaden większy portal niebędzie sie wygłupiał w CMS'y, bo to niejest zbyt wydajne rozwiązanie....
Nie utorzsamiał bym nigdy web 2.0 z technologiami o ktorych pan wspomiał...
Co do filozofi o której pan napisal, zgadzam się, ale istanialo to także przed 2004 rokiem, dopiero od tego czasu się nasililo, powstaly serwisy only web2.0, gdzie dostarcza się uzytkownikom interfejs i to co za nim, a oni robią reszte...
RSS, ajax, czy wątpliwe api i cms maja na to marginalny wpływ....
Web 2.0 to przede wszytkim popularny ostatnio slogan reklamowy, dopiero potem filozofia, a na końcu technologia.
I jeszce jedno - moim zdaniem wciskanie w to OS to propaganda, wciskanie na siłe do artykułu własnych przekonań dotyczących rynku software...
Według mnie technologie umożliwiające stworzenie serwisów typu web 2.0 były znane grubo przed 2004 rokiem, a to że mniej więcej w tym okresie przyszła fala na web 2.0 jest związane wyłącznie z dojrzałością i zapotrzebowaniem rynku. Bajery typu RSS to tylko ładny dodatek...
maciejwww - Coz tego, ze RRS-y i CMS istnialy od kilku lat, a Allegro wprowadzila API "dawno temu" (kiedy?) jak Pan pisze? Coz z tego, ze nie mamy dostepu do kodu Gmail?
DZIS dzieki RSS-om ludzie inaczej korzystaja z mediow a wkrotce beda inaczej kupowac (np. na eBay) i dowiadywac sie o tym co sie dzieje z ich znajomymi (jak w Lindedin). WCZORAJ RSS-y byly znane kilku informatykom.
Dzieki aplikacjom CMS, jak Mambo, mozna DZIS zbudowac portal w kilka miesiecy, a moze nawet tygodni. WCZORAJ nie istnialy tak zaawansowane aplikacje CMS w open source.
Wazne jest to, ze web 2.0 polaczyl w jedno nowe (i starsze) technologie i narzedzia, w tym Ajax, oraz nowa filozofie, o ktorej wspominam w wywiadzie.
Nie wydaje mi sie, ze Internet Standard to odpowiednie miejsce na specjalistyczne rozważania nt. definicji API czy wieku aplikacji. Informatycy maja przeciez swoje fora, nota bene bardzo dynamiczne, i tam dziela sie swoja wiedza, ktora czyni z nich "magikow naszych czasow".
szaraczek - "Antropologia web science" oraz "metodyka rozrozniania okresow", o ktorej Pan pisze to terminy pasujace raczej do rozprawki naukowej niz do krotkiego tekstu, ktory ma przyblizyc w telegraficznym skrocie web 2.0.
Nie mozna powiedziec wszystkiego w jednym tekscie dziennikarskim. Jego tematem nie jest Tim O'Reilly, ktory wymyslil termin web 2.0. a o ktorym Internet Standard pisze przy innej okazji: http://www.idg.pl/news/86192.html
Jezeli dla Pana web 2.0 to cos innego, prosze o konkrety.
hm, brak wniosku z tego wywiadu... web 2.0 to idea a nie to jakie serwis posiada funkcjonalności i jakie wykorzystuje technologie - główną ideą jest tworzenie lub dostarczanie contentu przez samych użytkowników a technologie jedynie mają za zadanie to usprawniać i automatyzować...
Dotarłem w całości do 3 pytania...
Ten facet niewie o czym pisze...
rss'y istniełay dawno i z web 2.0 bym ich nieutożsamiał, CMS,y to wynalazek jeszcze starszy, a wywołania asynchronicne w JS tez mają już swój wiek - przecież ie6 sobie z tym radzi.... api allegro wprowadziło już dość dawno....
I co ma wspólnego OS z web 2.0? jak pisze srone w asp.net to ona już niemoże być web 2.0?
Czy mamy dostęp do źródeł gmaila, google news? Jak dla mnie gmail niema nic wspólnego z web 2.0 - normalne konto z dodatkiem ajaxu w panelu administarcyjnym...
@caralgo
A co z tego za użyteczność, facet bredzi, niebardzo wiedząc o czym... użytecznosć by była jak by napisał o co mu tk naprawde chodzi....
Facet zwyczajnie bredzi i puszy się. Nie ma pojęcia o antropologii "web science" i metodyce rozróżniania okresów. Na dodatek nie zająknął się nawet o tym kto termin Web 2.0 wprowadził i dlaczego. CW dedykuję natomiast taki dylemat do rozważenia: czy panie lekkich obyczajów są ekspertami od seksuologii? ...
reklama
Polecane
Prezentujemy raport eCommerce 2011
To piąta edycja naszego raportu. Prezentujemy w nim wyniki naszego - przeprowadzanego do trzech lat - badania polskich sklepów internetowych. W tym roku publikujemy także wyniki innego projektu - zebranych przez Sare opinii użytkowników poczty...
To piąta edycja naszego raportu. Prezentujemy w nim wyniki naszego - przeprowadzanego do trzech lat - badania polskich sklepów internetowych. W tym roku publikujemy także wyniki innego projektu - zebranych przez Sare opinii użytkowników poczty...
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88