Niepewny termin startu P4

Czwarty operator komórkowy P4, według pierwotnych zapowiedzi miał wystartować w połowie bieżącego roku, z czasem termin przesunięto na koniec roku. Dziś - ze względu na problemy techniczne, a w szczególnie trudności w uzyskaniu pozwoleń na budowę - nawet ten drugi termin nie jest pewny.

P4 mogłoby już zasadniczo wystartować. 8 czerwca 2006 Polkomtel oraz P4 podpisały umowę roamingową o dostępie telekomunikacyjnym. W jej wyniku przyszli klienci P4 uzyskają dostęp do połączeń głosowych, usług SMS-owych i transmisji danych świadczonych za pośrednictwem sieci GSM należącej do Polkomtela. Wiadomo jednak, że bez własnych stacji bazowych nie będzie to miało dla P4 większego biznesowego sensu.

Na czwartkowej konferencji Wojciech Mądalski, prezes Netii, (Netia Ventures ma 30% udziałów w projekcie P4) powiedział, że aby start był efektywny, spółka musi posiadać około 3 tys. stacji bazowych. Aby je założyć spółka kupuje około 50 działek tygodniowo i w tej chwili ma już ich wykupionych lub wydzierżawionych setki. Aby ustawić na nich maszt ze stacją nadawczo-odbiorczą konieczne jest jednak uzyskanie pozwoleń na budowę. Jak do tej pory takich zezwoleń P4 otrzymało zaledwie kilka. Przeszkodą są między innymi nowe przepisy dotyczące ochrony środowiska.

- Teoretycznie moglibyśmy wystartować już dzisiaj w oparciu o umowę roamingową z Polkomtelem, natomiast byłoby to strasznie drogie. Ekonomika tego przedsięwzięcia wygląda tak, że im więcej działalności prowadzi się w oparciu o własną infrastrukturę, tym jest ono rentowniejsze. Musimy osiągnąć pewną masę krytyczną własnej infrastruktury, by start miał sens.

Wojciech Mądalski przyznał, że trudno obecnie ocenić, czy w ciągu trzech miesięcy uda się zbudować wystarczająco dużą sieć. - Cały czas mamy nadzieję, że to się uda do końca tego roku, choć im dalej w las, tym trudniej to sobie wyobrazić.

Zapraszamy także do lektury wywiadu z szefem P4 Chrisem Bannisterem P4: mamy sposób na polski rynek.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.