Ważą się losy francuskich użytkowników P2P

Być może już w najbliższy wtorek, 14 marca, rozstrzygnie się kontrowersyjna sprawa legalizacji pobierania z sieci P2P nielegalnych kopii plików multimedialnych przez francuskich użytkowników. Ma się wtedy odbyć głosowanie nad uchwałą dostosowującą prawo Republiki w zakresie ochrony prawnoautorskiej do regulacji UE.

Przypomnijmy, iż w grudniu minionego roku rząd francuski przedłożył pod głosowanie w parlamencie ustawę dostosowującą prawo tego kraju do przepisów Unii Europejskiej. W myśl projektu ustawy na osoby, którym udowodnione zostaną zarzuty nielegalnego pobierania plików z sieci P2P nakładane miałyby być wysokie grzywny, nawet do 300 tys. euro. Tymczasem, nieoczekiwanie dla rządu, parlamentarzyści przegłosowali dodatkową uchwałę, która przewidywać miała wprowadzenie swego rodzaju abonamentu doliczanego do opłaty za korzystanie z łącza szerokopasmowego, właśnie za nieograniczone pobieranie plików z Internetu.

Rząd francuski, aby uniknąć skandalu, wprowadził w projekcie ustawy kilka zmian - przede wszystkim z ustawy wycofano jednak artykuł, do którego francuscy deputowani dołączyli podczas pamiętnego nocnego głosowania dwie kontrowersyjne uchwały. Zmniejszono wysokość sankcji finansowych dla użytkowników, którzy pobierają pirackie wersje utworów do maksymalnie 150 euro. Możliwość kary więzienia i wysokie grzywny zostały jednak zachowane dla osób, które będą rozpowszechniać narzędzia służące do omijania lub łamania systemów DRM, jakimi zabezpieczane są pliki muzyczne z legalnych źródeł.

Jak to jest z tym piractwem?
Przypomnijmy, że w oparciu o wzorce francuskie powstał projekt sygnowany przez Stowarzyszenie Artystów Wykonawców SAWP, który proponował wprowadzenie "dobrowolnej opłaty rekompensacyjnej" w Polsce - szerzej na ten temat informowaliśmy w artykule "Doisz z P2P - wydoją i Ciebie?".

Niedawno francuski Sąd Najwyższy uznał, iż kupując film na DVD klient nie nabywa prawa do filmu - lecz jedynie do tego konkretnego krążka z jego kopią. Oznacza to, że użytkownik nie ma prawa do wykonania kopii zapasowej legalnie nabytego filmu na DVD (nawet jeśli kopia wykonywana jest jedynie do użytku własnego).

Co ciekawe, pod koniec 2005 r. również we Francji i również w sprawie o piractwo zapadł zgoła odmienny wyrok - pewien internauta, oskarżony przez koncerny fonograficzne o nielegalne dystrybuowanie w sieci P2P, został oczyszczony przez sąd z zarzutów piractwa, gdyż - mimo, że udostępniał chronioną prawem autorskim muzykę w Internecie, nie czerpał jednak z tego korzyści majątkowych.


Nieprzychylnie do projektu są nastawione m.in. organizacje konsumenckie, jak choćby UFC-Que Choisir - jej przedstawiciele twierdzą, że przyszłością cyfrowej rozrywki są legalne, ale o wiele tańsze źródła internetowe (obecnie użytkownikom oferowany jest "niezbyt imponujący wybór multimediów po zawyżonych cenach"), krytycznie odnoszą się też do idei systemów DRM, które uniemożliwiają odtwarzanie zabezpieczonych plików na wszystkich najpopularniejszych urządzeniach (koronne przykłady - pliki w formacie WMA DRM nie zostaną odtworzone np. w iPodzie, AAC zaś odtworzy tylko posiadacz iPoda). To zaś może kolidować nawet z francuskimi przepisami o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. "Ustawa wymierzona jest w prawo indywidualnych użytkowników do wymiany plikami w ramach dozwolonego użytku prywatnego", uważają przedstawiciele organizacji.

Francja liczy ok. 60 mln mieszkańców. Szacuje się, że ok. 10 mln z nich regularnie pobiera z Internetu pirackie wersje plików.

Aktualizacja: 22 marca 2006 13:22
Ustawa zyskała akceptację francuskiego Zgromadzenia Narodowego stosunkiem głosów 286 do 193. Teraz zajmie się nią izba wyższa parlamentu.
Aktualizacja: 21 marca 2006 11:56
Prace nad tekstem nowej ustawy regulującej przepisy prawnoaoutorskiej we Francji zostały ukończone. Jeżeli przyjmie ją tamtejszy odpowiednik polskiego Sejmu, zajmie się nią izba wyższa parlamentu.

Z zapisu ustawy wynika m.in. iż systemy cyfrowej ochrony treści multimedialnych (DRM) nie mogą uniemożliwiać użytkownikom korzystania owych treści na różnych platformach sprzętowo-systemowych. Dokładniej rzecz ujmując - firmy korzystające z systemów DRM, jak np. Apple, musiałyby ujawnić szczegóły techniczne wykorzystywanych technologii, aby umożliwić innym producentom przygotowanie urządzeń i oprogramowania zdolnego do odtwarzania chronionych plików.

Innymi słowy, gdyby ustawa weszła w życie w tym kształcie, posiadacze iPodów mogliby pobierać i odtwarzać na nich pliki z innych sklepów muzycznych, jak również odtwarzać muzykę zakupioną w iTunes Music Store na urządzeniach przenośnych innych producentów niż Apple. Przypomnijmy, iż wcześniejsze wersje ustawy przewidywały wysokie kary finansowe (300 tys. euro), a nawet sankcje karne (3 lata więzienia), za udowodnienie prób obejścia cyfrowych zabezpieczeń.

Apple jak na razie nie komentuje ewentualnych konsekwencji wprowadzenia ustawy, choć niewykluczone jest, że firma zamknie francuski oddział swojego muzycznego e-sklepu.

Ustawa uznaje również za niezgodne z prawem wykorzystywanie sieci wymiany plików (P2P) do celów innych niż wymiana dokumentów i danych korporacyjnych w firmie, badania naukowe i pobieranie dzieł niekomercyjnych. Za złamanie tego zakazu grozi grzywna w wysokości 38 euro za pobranie pirackiej wersji pliku i 150 euro za udostępnienie w Internecie nieautoryzowanej kopii pliku.
Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.