Polska e-reklama za 150 mln zł?

Ubiegłoroczne szacunki IAB Polska wskazywały, że wartość e-rynku w 2005 roku wyniesie ok. 80-110 mln zł. Raport za ten rok pewnie nie prędko powstanie, jako że ogólnej zgody na ujawnianie swoich wyników przez przedstawicieli polskiego internetu nie ma, zresztą samo IAB jest w trakcie zmiany w związek pracodawców. Ze wstępnych szacunkowych ustaleń krajowych graczy wynika jednak, że wartość rynku internetowego w tym roku to ok. 150 mln zł. Czy rośnie nam druga internetowa bańka? I czy wzrost tego rodzaju uda się osiągnąć w 2006 roku? Z pewnością mijający rok był pełen niespodzianek, na polskim polu pojawiło się trzech poważnych, zagranicznych rozgrywających: eBay, Google i Skype. Kto w 2006 będzie rozdawał karty? Czy Google rzeczywiście ma asa w rękawie?

W 2005 roku polski rynek internetowy pokazał, że jest chłonny i atrakcyjny dla zagranicznych inwestorów. Z pewnością pomogła unijna akcesja, dzięki której Polska, również w kwestiach internetowych, budziła większe zainteresowanie na Zachodzie.

Jako największy kraj z "nowej" Unii Polska stała się atrakcyjną bazą dla tych firm, które postanowiły zainwestować w tzw. Europę Wschodnią. Swoje polskie oddziały, które mają pełnić funkcje również placówek koordynujących dalszą ekspansję w tym rejonie Europy, otworzyły: eBay, Google i Skype.

Jednak mniej

Tym, co przekonywało światowych graczy do wejścia na Polski rynek, była liczba użytkowników sieci w Polsce (jesienne dane Net Track mówią o ok. 8,7 mln internautów). To z pewnością atrakcyjna grupa docelowa, trzeba jednak przyznać, że według zeszłorocznych zapowiedzi, miała być jeszcze większa. IAB szacowało, że w 2005 roku liczba użytkowników w Polsce osiągnie pułap 10 mln.

Tymczasem ta wartość jest obecnie prognozowana na rok 2006. Zdaniem Gemiusa, zasięg internetu w wyniesie 10 mln dopiero w przyszłym roku, a w 2008 z sieci korzystać będzie 13 mln Polaków. E-branża musi się zatem zmierzyć z faktem, że powoli rynek będzie się nasycał i o większą liczbę użytkowników będzie coraz trudniej.

Będą więksi

W przyszłym roku walka zatem rozegra się głównie o dusze obecnych internautów. Zwiększająca się popularność wyszukiwarki Google w wynikach megapanelu może doprowadzić do detronizacji Onetu z pierwszej pozycji rankingu.

Rywalizacja będzie ostra zresztą nie tylko na tym polu. Powiększający się udział reklamy w wyszukiwarkach popchnie rynkowych graczy do szukania dróg zysku również z tego źródełka, a ten, kto zostanie w tyle, straci udziały. Najzacieklejsze boje będą zapewne toczyć się między Onetem, zespołem: NetSprint, WP.pl i o2.pl oraz Google.

Sam polski oddział Google miał okazję w ciągu ostatnich 2 miesięcy przekonać się, jak trudno walczy się o sprzymierzeńców w kraju.

120 czy 150?

Ciekawym pytaniem jest kwestia wartości rynku internetowego w Polsce. Według zapowiedzi z zeszłego roku e-branża miała na koniec 2005 roku osiągnąć wartość ok. 100 mln zł. Stosownego raportu podsumowującego stan bieżący jak na razie nie ma i jak na razie pewnie nie będzie.

Część portali wyłączyła się z inicjatywy Dominika Kaznowskiego, który opracowywał coroczne zestawienia, argumentując, że poprzednie raporty pomniejszały ich rzeczywiste udziały, opierając się na niejednolitej definicji przychodów z e-reklamy.

Rozwiązaniem miałby być zewnętrzny audyt. Z tym jednak poczekać trzeba będzie do zakończenia procesu przekształcania struktury IAB w związek pracodawców.

Jak na razie wstępnie szacuje się, że rynek wzrósł znacznie bardziej niż wstępnie planowano. Przedstawiciele polskiego internetu wskazują, że jego wartość jest większa o ok. 20-50 mln zł. Do opcji 150 mln zł przychyla się również IAB w swojej korekcie do wcześniejszego opracowania. Ile jest dokładne, nie wiadomo.

Wydaje się, że szacunki mówiące o 120 mln zł wartości reklamowego rynku gotówkowego po rabatach są bliskie prawdy - zaznacza Tomasz Jażdżyński, prezes Bankier.pl. Z kolei Adam Dyba, szef sieci reklamowej IDMnet wskazuje na 155 mln zł z uwzględnieniem rynku wyszukiwarek.

Kompleks bańki

Trzeba przyznać, że kiedy w 2004 roku wyniki e-branży przewyższyły najśmielsze oczekiwania, raczej sceptycznie zapatrywano się na wzrost rynku w 2005 rok. Tymczasem mamy kolejną niespodziankę. Dynamikę udało się utrzymać, a kondycja internetowych graczy wciąż się polepsza.

Niepokój jednak pozostał: czy mamy do czynienia z klasycznym wzrostem młodej branży czy raczej to zapowiedź kolejnej internetowej bańki? Zdania są podzielone. Zwolenników teorii o rozdmuchanej wartości rynku i potencjalnym krachu (może jednak o mniejszej sile niż w 2000 roku) jest tyle samo, co wyznawców optymistycznej teorii o stałej dynamice wzrostu rynkowego.

Zapowiedzi

Przyszły rok zapowiada się ciekawie. W styczniu nastąpi oficjalne otwarcie polskiego biura Google. Zwiększy się walka o reklamę w wyszukiwarkach, czy ogólnie wzmoży się konkurencyjność polskiej e-branży. Być może i wtedy ruszy nowy fundusz inwestycyjny Macieja Grabskiego, założyciela i byłego akcjonariusza Wirtualnej Polski.

Interesująco zapowiadają się również zmiany na rynku telekomunikacyjnym. Rządowe przymiarki do walki z monopolem i usprawnienia organu regulacyjnego mogą docelowo wpłynąć na dalsze obniżki cen (nie tylko usług świadczonych przez operatorów telefonii stacjonarnej i ISP, ale również komórkowej).

Miejmy również nadzieję, że przyszły rok przyniesie więcej debiutów młodych podmiotów internetowych. W tym roku mówiło się głównie o działaniach największych firm (i to głównie wieloletnich graczy). Oby 2006 rok sprzyjał również nowym, młodym przedsięwzięciom!

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.