Głośna cisza wyborcza w internecie

W myśl hasła "Internet też medium" również w sieci powinna obowiązywać cisza wyborcza. Radio i telewizja mają zakaz agitacji, prasa publikacji informacji od komitetów wyborczych czy wyników sondaży. O ile jednak radio i telewizja faktycznie zamilkną, a sobotnie gazety nie opublikują nowych materiałów, to internet bedzie wciąż świetnym miejscem dla agitatorów.

Jak przypomina prawnik Piotr Waglowski w książce "Prawo w Sieci", już w 2000 roku Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Ferdynand Rymarz stwierdził publicznie, że cisza wyborcza obejmuje także internet. Jego zdaniem jednak, istniejące już strony internetowe kandydatów na prezydenta mogły w sieci pozostać. Niedozwolone było umieszczanie nowych treści mogących mieć wpływ na decyzje wyborców.

Tę zasadę przywołuje również Beata Tokaj, ekspert z Państwowej Komisji Wyborczej. - Nie można umieszczać nowych stron. Wszystkie komentarze też mają prawo pozostać - sumuje. Paweł Stremski, szef serwisu wyborczego na Gazeta.pl poprosił prawników o radę. -Sprawdziliśmy regulacje i okazuje się, że choć cisza wyborcza obowiązuje również w internecie, to nie oznacza to, że należy usunąć wszystkie materiały dotyczące kandydatów, jakie do tej pory opublikowano. Nie można jedynie umieszczać nowych treści o charakterze agitacyjnym.

Zdrowy rozsadek podpowiada, że te materiały agitacyjne, które dotychczas agitowały, agitować będą również w czasie ciszy wyborczej. Trudno jednak patrzeć krzywym okiem tylko na internet, skoro w tym samym czasie równie gorąco będą agitować dostarczone już ulotki wyborcze, reklamy w prasie sprzed kilku dni czy plakaty na słupach. Jak podkreśla Paweł Stremski internetu po prostu nie da się tak regulować jak radia czy telewizji. -Nie byłoby też to proste technicznie - dodaje.

Ekspert Państwowej Komisji Wyborczej nie mogła znaleźć jednoznacznej odpowiedzi, czy kampanie banerowe wykupione przed ciszą wyborczą na internetowych serwisach powinny zniknąć. - W zasadzie to nie powinno mieć miejsca. W przypadku ruchomych reklam umieszczanych na autobusach i zakupionych przed ciszą wyborczą Państwowa Komisja Wyborcza wydała stanowisko, że są one niedozwolone - zastanawia się. Robert Biegaj z działu sprzedaży Gazeta.pl zaznacza jednak, że ten problem nie dotyczy portalu Agory. - Planując wyborcze kampanie reklamowe uwzględniliśmy ciszę wyborczą i w czasie jej trwania nie pojawią się żadne formy reklamy. Pole do popisu choćby w niedzielę wyborczą mają natomiast cisi rozsyłacze wyborczych e-maili czy spimu w komunikatorach.

Wiadomo jedno: internet staje się coraz ważniejszy w kampaniach wyborczych, bo coraz ważniejszy jest w życiu Polaków. Choć jego moc rażenia wciąż ustępuje telewizji, często to tu właśnie internauci sami wyszukują potrzebne im do wyborczej decyzji informacje. A za sprawą specyfiki tego medium, tzw. 'cisza wyborcza' przestaje być cicha i staje się umowna.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.