Kazaa znowu w sądzie

Dziś należy spodziewać się oczekiwanego od dawna rozstrzygnięcia sądowego sporu pomiędzy przedstawicielami australijskiego przemysłu fonograficznego a operatorem popularnej sieci wymiany plików, Kazaa. Sąd ma orzec, czy firma Sharman Networks, właściciel Kazaa, przyczynia się do łamania praw autorskich.

Prawnicy branży muzycznej, jak zwykle w tego typu przypadkach, domagają się uznania przez sąd winy właścicieli Kazaa i napiętnowania bezpośredniej wymiany plików przez Internet, jako procederu przynoszącego znaczne straty firmom płytowym. Ponadto zarzucają firmie Sharman Networks, iż ta nieskutecznie i opieszale wdraża rozwiązania ograniczające możliwość naruszania prawa autorskich do rozpowszechnianych przez P2P nagrań.

Niezależnie od wyroku sądu, los tej aplikacji wydaje się przesądzony i to od jakiegoś już czasu. Użytkownicy rezygnują bowiem z korzystania z Kazaa na rzecz innych narzędzi P2P, umożliwiających szybsze pobieranie plików z Sieci.

Na internetowej stronie Kazaa znajduje się informacja, iż aplikację tę pobrało dotąd 390 milionów ludzi na całym świecie, co samo w sobie stanowi liczbę imponującą. Eksperci ds. internetowego marketingu uważają jednak, że udział Kazaa w rynku zmniejszył się w ostatnich miesiącach do 10 %. Plasuje to Kazaa daleko w tyle za wiodącymi graczami na rynku P2P, BitTorrentem i eDonkey.

Z drugiej strony, nawet jeśli australijski sąd nakaże firmie Sharman Networks zaprzestać działalności związanej z wymianą plików, nie powstrzyma to użytkowników programu przed dalszym korzystaniem z niego.

W podobnej sprawie w USA (koncerny nagraniowe vs Grokster) Sąd Najwyższy uznał, że operator sieci P2P może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za nielegalne działania użytkowników programu.Szerzej na ten temat pisaliśmy w artykule "Przegrana Grokstera = koniec ery P2P?"

Aktualizacja: 05 września 2005 14:14
Kazaa przegrywa

Takiego wyroku należało się spodziewać - firma Sharman Networks, właściciel programu Kazaa - przegrała sądową batalię z australijskim przemysłem muzycznym. Sąd orzekł, że aplikacja ta umożliwiała użytkownikom naruszanie praw autorskich do chronionej własności intelektualnej i nakazał jej właścicielom taką modyfikację oprogramowania, która ograniczy skalę tego procederu.

Sąd oddalił jednak zarzuty branży fonograficznej, jakoby korzystanie z programu kolidowało z przepisami ustawy Trade Practices Act oraz że przedstawiciele Sharman Networks sami naruszali prawo, kopiując pliki bez autoryzacji.

Sędzia Justice Wilcox (nomen omen - "justice" po angielsku znaczy "sprawiedliwość") zezwolił firmie na dalsze działanie, jeśli ta spełni dwa warunki:

- we wszystkich - obecnych, jak i przyszłych - wersjach programu Kazaa musi zostać zaimplementowany system filtrowania słów kluczowych,

- dostawca systemu wyszukiwania dla programu Kazaa, firma Altnet, musi ograniczyć swoją wyszukiwarkę (TopSearch) do wyświetlania jedynie tych plików, których pobranie nie oznacza naruszania praw autorskich.
Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.