Sekrety wywiadów na WWW

Amerykański serwis Cryptome opublikował listę ponad dwustu brytyjskich pracowników wywiadu MI6. Brytyjski MSZ określił to jako "skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie". Niedługo później na innej stronie ukazało się kilkaset stron poufnych amerykańskich dokumentów zrabowanych przez irańskich rebeliantów z ambasady USA w latach 70-tych.

Serwis Cryptome w ciągu ubiegłego miesiąca opublikował w odcinkach fragmenty listy 276 osób mających być agentami brytyjskiego wywiadu MI6 rozsianymi na całym świecie. Pierwszy raz część listy pojawiła się na Cryptome w 1999 roku jako korespondencja od anonimowej osoby, która wiązała pracowników MI6 ze śmiercią księżnej Diany.

Lista zawiera imiona, nazwiska oraz miejsca pracy w ubiegłych latach. Wśród nich można znaleźć także kilka osób delegowanych do Warszawy począwszy od lat 60-tych, a skończywszy na 90-tych. Na liście figuruje także były członek brytyjskiej partii Liberalnych Demokratów Paddy Ashdown.

Brytyjski MSZ skrytykował tę publikację jako "skrajnie nieodpowiedzialną" oraz zagrażającą bezpieczeństwu pracowników MI6 w misjach na całym świecie, zwłaszcza w Iraku.

Cryptome jest serwisem znanym z publikacji kontrowersyjnych materiałów na temat służb specjalnych, sekretów kryptograficznych, tajemnic technologicznych ukrywanych przez firmy i innych tego typu. Prowadzony przez dobrze usytuowanego amerykańskiego architekta Johna Younga serwis nie poddaje się praktycznie żadnym naciskom i działa nieprzerwanie od kilkunastu lat. Dewizą Younga jest ustępowanie tylko przed nakazami sądowymi.

Inny amerykański serwis The Memory Hole udostępnił ponad 400 stron poufnych dokumentów zrabowanych przez irańskich rebeliantów z ambasady USA w Teheranie podczas zamieszek w 1979 roku. Dokumenty te były później tłumaczone na język farsi i publikowane na dyskach CD w Iranie. Memory Hole publikuje część materiałów dostępnych w oryginale czyli po angielsku.

Najciekawszą częścią zbioru są dokumenty, które zostały odtworzone ze ścinków pozostałych po przepuszczeniu przez niszczarkę. Na nieszczęście Amerykanów większość z nich miała postać podłużnych pasków, które można było później łatwo ułożyć obok siebie i zeskanować, odtwarzając czytelnie tekst. Kilka lat po tym zdarzeniu dziennikarz Edward J. Epstein określił to zdarzenie jako "jeden z największych wycieków poufnych dokumentów w historii wywiadu". Część z opublikowanych dokumentów posiada klauzule tajności po dziś dzień.

Tego rodzaju "przypadkowe wycieki" do mediów rzadko są dziełem przypadku. Najczęściej są one częściami akcji dezinformacyjnych prowadzonych przez konkurencyjne wywiady. Pojawianie się nowych dokumentów w popularnych serwisach internetowych może świadczyć o tym że wojna informacyjna wkroczyła na nowe tory.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.