Przyszłość P2P okryta "mrokiem"

Być może już wkrótce przemysł rozrywkowy i branżowe organizacje ochrony praw autorskich, walczące z nielegalną wymianą plików w Internecie, będą musiały stoczyć kolejną batalię, tym razem z trudniejszym niż Grokster przeciwnikiem.

Ian Clarke, irlandzki programista, zaprezentował podczas zorganizowanej w Las Vegas konferencji ds. bezpieczeństwa, projekt nowej wersji usługi peer-to-peer Freenet, która - jego zdaniem - ułatwi anonimową wymianę danych w postaci cyfrowej. Celem stworzenia tego typu sieci (nazywanej obiegowo "darknet", czyli "mroczna, ciemna sieć") nie miałoby być jednak łamanie praw autorskich bez ryzyka wykrycia ale przede wszystkim możliwość wolnej wymiany myśli i poglądów z pominięciem cenzury i uniknięciem politycznych represji w krajach niedemokratycznych.

Clarke opracował aplikację Freenet 5 lat temu - miała ona w zamierzeniu uniemożliwić komórkom rządowym i korporacyjnym blokowanie przepływu informacji dowolnego rodzaju - wykorzystując techniki bezpiecznego routingu między użytkownikami i szyfrowanie danych przed osobami spoza sieci. W ciągu 5 lat istnienia, Freenet nie zdobył statusu popularnego programu do wymiany plików. Mimo to, tego typu programy mogą znacząco utrudnić życie organizacjom starającym się ograniczyć wymianę chronionych danych.

System, o którym Clarke mówił podczas konferencji, należy do tych aplikacji, które umożliwiają bezpośrednie połączenie między użytkownikami, którzy się znają i mają do siebie zaufanie. Ułatwia to użytkownikom zakładanie zamkniętych, bezpiecznych sieci, dostępnych tylko dla nich oraz dla osób, które uzyskają pozwolenie od "starszych" użytkowników. Clarke na każdym kroku powtarza, że stworzył ten system, aby pomóc politycznym dysydentom w krajach, gdzie państwo monitoruje ruch w Internecie i np. wyłapuje niepokornych opozycjonistów lub krytyków władzy. Clarke zapowiedział, że rozpocznie dystrybucję tego narzędzia w ciągu najbliższych miesięcy.

Pojęcie "anonimowa sieć peer-to-peer" w odniesieniu do "darknets" jest jednak mylące. Należy bowiem pamiętać, że taka, nawet zamknięta, sieć musi istnieć w otwartym przecież Internecie, a zatem musi posiadać dające się identyfikować adresy.

J. D. Lasica, autor wydanej w tym roku książki "Darknet: Hollywood's War Against the Digital Generation", uważa, że sieci typu "darknet" to naturalna droga rozwoju. "Użytkownicy są wychowani w kulturze wolności i nie chcą, aby ktoś stał im nad głową", uważa pisarz. Czy "mroczne sieci" staną się przyszłością Internetu? Nikt przecież, tak jak internauci, nie ceni swojej prywatności...

Więcej informacji: New York Times.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.