Muzyka na telefon komórkowy za 7zł

O tym, że internet znakomicie sprawdza się w rozpowszechnianiu muzyki nie trzeba wiele mówić - wystarczy spojrzeć na statystki sieci P2P czy liczbę pobrań plików w e-sklepach. Ciekawi jednak polityka muzycznych wytwórni i ich plany rozwoju internetowego kanału sprzedaży. O przyszłości tego sektora rozmawiamy z Piotrem Kabajem, dyrektorem EMI Music Polska.

Anna Meller: Niedawno informował Pan o wprowadzeniu polityki zrównania cen piosenek artystów polskich z zagranicznymi, co oznacza, że w sieci polski utwór muzyczny kosztuje teraz drożej, bo tyle samo, co zagraniczny (4 zł w sklepie OnetPlejer - przyp. red. Więcej na ten temat tutaj) Czy zatem ta polityka nie jest uderzeniem w polskiego odbiorcę? Dlaczego nie zrównać cen, ale odwrotnie: zagranicznych utworów do polskich?

Piotr Kabaj: Ogólnie rzecz biorąc, trzeba przyznać, że ceny płyt zagranicznych artystów w Polsce są drogie. Jedynie nagrania polskich artystów utrzymane są, dzięki naszej polityce, na przyzwoitym poziomie. Za utwory zagraniczne zapłacimy o wiele więcej. Niestety nie mamy wpływu na koszty licencji zagranicznych, więc nie jesteśmy w stanie tego zmienić. Nasz pomysł ze zrównywaniem cen jest bardzo prosty. Chcemy, by użytkownik zagraniczny - proszę pamiętać, że OnetPlejer jest niczym innym jak wersją zachodniego sklepu OD2 - płacił tyle samo za utwory wyprodukowane w jego kraju, co za polskie.

Może zatem ze strony wytwórni ta polityka jest intratnym rozwiązaniem. Jednakże dla polskiego użytkownika to zła wiadomość...

Uważam, że cena 4 zł za plik muzyczny jest ceną przyzwoitą. Podkreślę to dobitnie: nie możemy oferować nagrania w internecie za 1 zł, jak sugerował Piotr Mikołajczyk, bo przy takich kosztach, jakie mamy, nie mielibyśmy w ogóle możliwości inwestowania w debiutantów, na płace dla pracowników, itd. Jeżeli pan Mikołajczyk chce sprzedawać pliki muzyczne po 1 zł, to nikt nie stoi mu na przeszkodzie. Jednakże nasze przedsięwzięcia różnią się tym, że my myślimy perspektywistycznie i nie dumpingujemy cen. Nie chcemy, by nasz biznes przynosił straty. Inną sprawą jest fakt, że jedynie 2-3% użytkowników pobiera z sieci całą płytę. Internauci zainteresowani są głównie poszczególnymi utworami, a nie całymi albumami - tak wskazują statystyki OnetPlejera.

Na Zachodzie Europy użytkownicy kupują pliki w cenie ok. 1 euro, czyli ok. 4 zł. W tej chwili w Polsce i w krajach zachodnioeuropejskich ceny są zbliżone. Jeżeli jednak porównany zamożność i zarobki przeciętnego Polska z przeciętnym obywatelem Europy Zachodniej, to uderzy nas dysproporcja. Czy zatem nie uważa Pan, że w naszym kraju ceny plików powinny być niższe?

Nie, nie uważam tak. Musi Pani pamiętać, że Polska jest częścią Unii Europejskiej, w której jest silne dążenie do wyrównywania cen we wszystkich państwach unijnych. Przywoływania w tym miejscu dysproporcji w zarobkach też nie uważam za odpowiednie. Proszę zwrócić uwagę na te statystyki: Polacy średnio w roku wydają tylko ok. 100 mln USD na muzykę, podczas gdy na telefonię komórkową przeznaczają 6 mld USD! Oznacza to, że wcale nie jesteśmy takim biednym narodem, skoro ludzie mogą sobie na coś takiego pozwolić. Tym samym myślę, że polski użytkownik jest w stanie płacić za utwór muzyczny 4 zł.

Czy w takim razie jest perspektywa, że ceny zostaną obniżone w przeciągu najbliższych lat?

Rozważamy opcję obniżenia cen utworów, które nie należą do nowości. Obniżka może mieć nawet wysokość 30%. Tym samym być może w podstawowej cenie zaoferujemy jedynie te nagrania, które dopiero co wchodzą na rynek i są przez nas promowane. Pozostałe będzie można kupić za niższą kwotę. Może uda nam się również wynegocjować z ZAIKSem niższe ceny tantiem minimalnych. Moim zdaniem są one zdecydowanie za wysokie. Niestety z ZAIKSem rozmawia się trudno. Wierzę jednak, że w tej kwestii dojdziemy do porozumienia.

Jak dalej Pana zdaniem będzie rozwijał się rynek muzyki internetowej w Polsce?

Ten rynek dopiero się tworzy, jesteśmy na początku drogi. Z drugiej strony już planujemy kolejne projekty. Przyszłością jest rynek telefonii komórkowej. W tej chwili negocjujemy z operatorami mobilnymi możliwość wspólnej sprzedaży utworów.

Jak to miałoby wyglądać?

Użytkownik będzie mógł pobrać sobie, wysyłając SMS-a, dowolny utwór. Na rynku będzie pojawiało się coraz więcej modeli telefonów komórkowych, które będą udostępniały usługę odsłuchiwania muzyki (bądź nawet będą miały wbudowany tzw. iPod). Chcemy uruchomić mobilny kanał sprzedaży. Problemem są jednak marże operatorów. W Polsce panuje monopol. Ceny telefonii komórkowej są bardzo wysokie. Poza tym operatorzy zabierają 50% wartości każdej transakcji dla siebie. To niebywałe. W Europie Zachodniej jest to jedynie 20%-30%.

Ile zatem będzie w przybliżeniu kosztował plik muzyczny do pobrania na telefon?

Ponieważ operatorzy biorą połowę kwoty wysłanej za pobranie danego pliku, to cena utworów muzycznych dostępnych w ten sposób będzie wynosiła od 5 do 9 zł. W tej chwili prowadzimy negocjacje. Myślę, że ostatecznie uda nam się przekonać operatorów do oferowania plików muzycznych nie drożej niż 7 zł za utwór. Zdajemy sobie sprawę z tego, że to drożej niż w internetowym sklepie, jednakże z drugiej strony użytkownicy będą mieli wielką wygodę w sposobie nabywania muzyki: wyślą jedynie SMS-a i od razu otrzymają dobrej jakości utwór.

Kiedy projekt będzie miał szansę ujrzeć światło dzienne?

Trudno powiedzieć. To wszystko zależy od wyniku rozmów, które właśnie prowadzimy.

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad został autoryzowany

Zobacz również Muzyka w sieci po polsku, czyli pliki droższe od płyty

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.