RIAA vs. P2P - sąd wysłuchał argumentów stron

Przed amerykańskim Sądem Najwyższym odbyła się rozprawa z powództwa wytwórni filmowej MGM przeciwko firmom Grokster i StreamCast Networks, producentom oprogramowania P2P Grokster i Morpheus. Sędziowie usłyszeli od prawników obu stron te same argumenty, które podnoszono na długo przed rozprawą.

Prawnik reprezentujący wytwórnie filmowe i muzyczne, Donald Verilli Jr. argumentował, że StreamCast Networks zbudowało swoją rynkową pozycję w oparciu o produkty naruszające prawo autorskie.

Przypomnijmy, że w 1984 Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych wydał precedensowy wyrok w równie kontrowersyjnej sprawie Sony kontra Universal. Sony, producent magnetowidów Betamax, zostało pozwane przez wytwórnię o to, iż jej produkt służy do naruszania prawa autorskiego. Sąd uwolnił koncern od zarzutów orzekając, iż urządzenie posiada zasadnicze funkcje, które nie służą do nieprzepisowego użytkowania. Verilli wskazał jednak, że kwestii oprogramowania P2P nie można porównywać z magnetowidem, gdyż skala materiałów kopiowanych za pomocą tego typu aplikacji jest zdecydowanie większa niż plików rozpowszechnianych legalnie (zdaniem prawnika stosunek ten wynosi odpowiednio: kilkaset tysięcy - 2,6 miliarda miesięcznie).

Prawnik firmy StreamCast Networks, Richard Taranto, musiał natomiast odpierać wiele zarzutów sędziów, dotyczących m. in. wątpliwości, dlaczego producent oprogramowania umyślnie ignorował łamanie prawa przez swoich użytkowników. Niektórzy sędziowie dociekali również, czemu StreamCast Networks tak często odnosi się do wspomnianego wyroku w sprawie magnetowidów Betamax, skoro większość komercyjnych zastosowań Grokstera czy Morpheusa stoi w sprzeczności z prawem autorskim. Taranto dowodził, że producent oprogramowania nie wiedział, jakie materiały są przedmiotem wymiany przez użytkowników, gdyż nie posiadał sieci scentralizowanych serwerów służących do tego.

Niektórzy sędziowie Sądu Najwyższego, m. in. Antonin Scalia, uważają jednak, że w obliczu groźby pozwów ze strony branży rozrywkowej, wiele firm może zrezygnować z opracowywania nowych technologii, jeśli zachodzi ryzyko, że posłużą one do naruszania praw autorskich. Sędziowie zwrócili też uwagę na konieczność wyznaczenia jasnego podziału między użytkowaniem zgodnym z prawem a korzystaniem to prawo naruszającym, aby w przyszłości uniknąć sytuacji, w których korzystanie z przenośnego odtwarzacza muzycznego może rodzić podejrzenia o piractwo.

O konflikcie przemysłu rozrywkowego i organizacji ochrony praw autorskich oraz producentów i użytkowników sieci wymiany plików pisaliśmy wielokrotnie, m. in w artykułach: Milioner wesprze Grokstera i 'Położyć kres tyranii prawa autorskiego!'.

Przed gmachem Sądu Najwyższego zgromadzili się zwolennicy obu stron. Niektóre osoby popierające ideę wymiany plików przez Internet nosiły koszulki z napisem "RIAA keep your hands off my iPod." Decyzja Sądu ma zapaść w ciągu trzech miesięcy.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.