Szefowie IDG.pl: perspektywy są nieograniczone

Na pewno będziemy rozbudowywać nasze redakcje online, wprowadzać nowe usługi i nowe formy reklamowe - mówią w wywiadzie dla Internet Standard Michał Kreczmar, wydawca serwisów online i Dariusz Sokołowski, dyrektor sprzedaży online wydawnictwa IDG Poland S.A., którzy zawiadują witryną IDG.pl - chcemy, by portal wydawnictwa zajmował taką pozycję w Polsce jak Cnet na Zachodzie.

IDG.pl obchodziło w lutym swoje piąte urodziny. Ponad 1,2 mln użytkowników miesięcznie odwiedza portal (dane z megapanelu PBI w real users za listopad ub.). W zeszłym roku IDG.pl znacząco zwiększyło swój zasięg i oglądalność. Jakie są źródła tych zmian?

Michał Kreczmar: Ciężka praca :) W ostatnich latach bardzo poważnie skoncentrowaliśmy się na IDG.pl jako na kluczowej dla całego wydawnictwa witrynie. Przeanalizowaliśmy rynek amerykański, skandynawski oraz zachodnioeuropejski, a potem dostosowaliśmy nasze zasoby, budżet i możliwości techniczne do polskiego rynku. O sukcesie przyjętego przez nas modelu agregatora treści z naszych mediów prowadzonego równolegle z siecią serwisów tematycznych przekonały nas wyniki amerykańskiego Cnet, który jest szeroko tematycznym medium teleinformatycznym oraz szwedzkiego IDG.se, największego w Skandynawii portalu IT.

Dariusz Sokołowki: Źródła naszego sukcesu to przede wszystkim ciężka praca i zespół, któremu można zaufać :) - bez tego nie bylibyśmy tam, gdzie jesteśmy. Jak sobie przypomnę te niekończące się wieczory pracy na nowym layoutem czy nowymi projektami w atmosferze ciągłego iskrzenia pomysłami to jestem dumny, że udało się to przekuć na taki sukces! Najważniejsze jednak, że to była i jest dobra zabawa dla nas i ludzi, z którymi dobrze się rozumiemy.

Na czym portal najwięcej zarabia? I co będzie generowało największe zyski w przyszłości?

Michał Kreczmar: Oczywiście gros przychodów stanowi reklama, powoli coraz bardziej zauważalną częścią przychodów stają się płatne treści. Dysponujemy unikalnymi treściami oraz silnym, ogólnoświatowym wsparciem redakcyjnym co przy pomocy dużego zespołu redakcyjnego staramy się "zmonetaryzować" na polskim rynku. Pragnę przypomnieć, że prawie od dwóch lat działalność IDG online jest dochodowa. Aby nie wpaść w sytuację przeinwestowania, będziemy koncentrować się na tym co robimy najlepiej, czyli na produkcji wartościowych treści oraz sprzedaży reklam.

Dariusz Sokołowski: Reklama to wciąż podstawowe źródło przychodów, jednak jak zauważył Michał rosną wpływy z płatnych treści. Jako pierwsi w Polsce sprzedajemy edycję cyfrową naszego tygodnika Computerworld via NewsStand, zbieramy unikalne doświadczenia, na podstawie których budowana jest nasza nowa oferta płatnych treści. Od lat sprzedajemy również dostępy do artykułów czy baz danych za pomocą SMS-ów czy kart kredytowych. Oceniamy, że w perspektywie kilku lat treści będą generowały podobne wpływy jak reklama. Innym ważnym źródłem są umowy z partnerami - prowadzimy aukcje z Allegro, numer dostępowy z Energis, fotolab z Fotojokerem, serwis finansowy z Bankierem. Kolejne serwisy cobrandingowe w drodze.

Jakie jest dokładnie zainteresowanie płatnymi treściami?

Dariusz Sokołowski: Bardzo duże! Problem leży w prostej i w miarę anonimowej formie płatności - a taką wciąż jest jedynie SMS. Niekorzystne warunki narzucane przez operatorów blokują jednak możliwość dużego rozwoju tej formy. Nie chcemy drenować kieszeni naszych czytelników, a cena SMS-a musi być wielokrotnie wyższa niż płatność np. kartą kredytową. Kiedy nasz rynek się unormuje pod tym względem, płatności via telefon komórkowy rozwiną się dynamicznie.

Michał Kreczmar: Miesięcznie kilka tysięcy osób korzysta z naszych płatnych zasobów w modelu pay-pay-article. Mamy też kilkuset klientów subskrybujących miesięczny/kwartalny/roczny dostęp do płatnych treści. Powoli będziemy testować model digital editions/e-wydań. Oczekujemy, że wraz ze wzrostem zasobności internautów coraz więcej z nich będzie skłonnych do płatności za wartościowe zasoby.

Co z problemem treści, które są zamknięte w archiwach i które przez to nie pojawiają się w wynikach wyszukiwania? Znajdzie się jakieś rozwiązanie tego problemu?

Michał Kreczmar: Sprecyzujmy niedostępne w Googlu czy wyszukiwarkach polskich portali. To pytanie raczej do Googla. W wyszukiwaniu IDG.pl pracującego "na naszych zasobach", przeszukujemy przecież pełną treść zamkniętych artykułów. Występowaliśmy nawet z propozycją do Netsprinta, aby uruchomił metawyszukiwarkę indeksującą zasoby polskiego deepweb, np. archiwa Rzeczpospolitej, Wyborczej, IDG, itd. w takim modelu, jaki miał kiedyś amerykański Northern Light (podział zysków ze sprzedaży dostępu do płatnych zasobów pomiędzy wyszukiwarką a dostawcą treści). Niestety NetSprint nie był zainteresowany, a do rozmów z Googlem niestety jesteśmy zbyt mali :)

Dariusz Sokołowski: Ciężko wymagać od Google, żeby te treści pojawiały się w wynikach. Internauci na pierwszych kilkunastu stronach wyników szukania mieliby same zamknięte treści - użyteczność takiej wyszukiwarki mocno by spadla. Co innego jakaś wyspecjalizowana w takich poszukiwaniach wyszukiwarka - cos takiego mocno by pomogło w promocji zamkniętych treści.

Polskie portale zaznaczyły pod koniec ubiegłego roku, że w 2005 roku skupią się na usługach multimedialnych. Czy IDG również zamierza zająć się dystrybucją tego typu treści?

Michał Kreczmar: Multimedia wymagają poważnych inwestycji w infrastrukturę (łącza, technologie streamingowe, serwery). Rozważaliśmy wzorem USA uruchomienie webcastingu w mediach B2B jednak analizy ROI nie dają nam zbyt wielkiej wiary w zyskowność takich inwestycji. Przypominam: jesteśmy dochodowi i musimy nadal być dochodowi. Nie czerpiemy finansowania z giełdy czy z kieszeni hojnych sponsorów. Tak duża inwestycja jest po prostu niezwykle ryzykowna i szybko może okazać się niewypałem na co po prostu nie możemy sobie pozwolić.

Dariusz Sokołowski: Przynosimy zyski i musimy uważać, żeby nie przeinwestować. Mamy w zanadrzu kilka projektów, które uruchomimy, jeśli znajdziemy partnera technologicznego. To jednak jeszcze potrwa.

IDG zawiązało kilka aliansów na rynku: dystrybuuje treści dla portali: informacje biznesowe dla Gazeta.pl, wiadomości dla użytkowników końcowych dla WP.pl. Jakie będą kolejne działania?

Michał Kreczmar: Oczywiście wciąż poszukujemy nowych partnerów skłonnych do licencjonowania naszych treści. Myślimy o różnych "konwojach", bo w naszym segmencie rynku zrobiło się bardzo ciasno. Muszę przyznać, że jest to chyba najsilniej reprezentowany i rozproszony rynek mediów w internecie (chyba oprócz rozrywki).

Dariusz Sokołowski: Dodam tyle, że wkrótce ogłosimy kolejny alians - jednak w tym momencie jesteśmy zobowiązani do utrzymania tajemnicy.

Często jeździcie na spotkania przedstawicieli działów online IDG z całego świata. Czy jest coś, czego polskie wydawnictwo może zazdrościć europejskim oddziałom? Coś, co chcielibyście wdrożyć w kraju?

Michał Kreczmar: Na pewno można zazdrościć obecności branżowych reklamodawców którzy pozwalają osiągnąć wysokie przychody z online: PCWorld.com - 7,5 mln USD, NWfusion.com, Computerworld.com po 6 mln USD, Dania - 7,5 mln USD, Szwecja - 4 mln USD. Można zazdrościć również zamożności społeczeństwa pozwalającej np. Niemcom uzyskać 1 mln euro przychodów z samych płatnych treści. Jednak nawet przy takich gigantach na ostatnim lutowym zjedzie w Sztokholmie zostaliśmy określeni jako nowa, europejska gwiazda wzór dla wszystkich "developing countries". Pod względem przychodów wyprzedzamy tak duże rynki jak Francja, Hiszpania, Norwegia, pod względem wielkości ruchu ustępujemy jedynie USA i Niemcom. Praktycznie na żadnym rynku na świecie IDG nie ma 2% udziałów w rynku reklamy online.

Dariusz Sokołowski: Zazdrościmy im pensji :). A dodatkowo to wyrafinowanych narzędzi do analityki i targetowania. Jakbyśmy mieli takie u nas w Polsce, uniknęlibyśmy wielu niepotrzebnych błędów, a nasi reklamodawcy byliby jeszcze bardziej zadowoleni z wyników swoich kampanii.

Michał Kreczmar: Co chcielibyśmy w Polsce zaimplementować? Interesują nas głównie przyszłościowe rozwiązania technologiczne tj. Tacoda, Industry Brains, Omniture, HitBox i szereg innych. Niestety większość z tych firm nie posiada produktów przygotowanych na nasz dość hermetyczny rynek. Przyglądamy się także pewnym zyskownym modelom biznesowym wprowadzanym przez naszych kolegów z USA czy Europy, ale nie zawsze to, co działa na innym, znacznie bardziej rozwiniętym rynku ma sens w Polsce (np. mobile w Skandynawii, penetracja broadbandu w USA/Skandynawii, siła nabywcza w Niemczech)

W jaka stronę Waszym zdaniem zmierza rynek wydawców online?

Michał Kreczmar: W Polsce nie ma właściwie takiego rynku, są tylko portale będące w znacznej mierze agregatorami treści/usług. Poza portalami Gazeta.pl i Interia.pl duże wydawnictwa (przede wszystkim papierowe) po prostu wciąż nie zauważyły internetu bądź po sparzeniu się na bańce dotcomowej zrezygnowały z silnej aktywności na tym rynku. Według badań PBI witryn telewizyjnych i radiowych praktycznie można nie brać pod uwagę. Pozostają wydawcy niezależni tj. O2.pl, czy community/user generated content nie będący de facto wydawcami - Wikipedia, Sciaga oraz blogi.

Dariusz Sokołowski: Wygląda na to, że polski rynek wydawców na razie nigdzie nie zmierza. Rynek reklamowy jest już poukładany, IAB pod wodza Dominika Kaznowskiego jest dobrze działającą organizacją, jednak odpowiednika Online Publishing Association nie widać, a inicjatywy poza kuluarowymi rozmowami wydawców wciąż brak, niestety.

Pojawiły się jednak pogłoski, że w Polsce ma powstać podobne stowarzyszenie wydawców online jak OPA. Czy jest to realne?

Michał Kreczmar: Chętnie byśmy wzięli udział w takiej inicjatywie jako że uczestniczymy w większości poważnych prac dotyczących internetu (IAB czy komisja ds. e-wydań ZKDP). Jednak z obecnych obserwacji wynika, że od lat z trudem działa polski IAB. Dopiero w ubiegłym roku IAB.pl wreszcie zaczęło silniej zaznaczać swoją obecność. Nie sadzę, żeby na tak małym rynku były w stanie utrzymać się dwie w pewnym sensie konkurencyjne organizacje. Poza tym w Polsce oprócz portali nie ma de facto wydawców online - duże wydawnictwa tj. Axel, Bauer, WSiP, Vogel outsource'owały sprzedaż i emisje reklam sieciom reklamowym, ponadto mają szczątkowe struktury redakcji online, nie pracują nad ofertami płatnych treści. Raczej wygląda to na hibernacje.

Dariusz Sokołowski: Powstanie polskiego OPA jest jednak bardzo wskazane. Organizacja reklamowa typu IAB nie może przecież zajmować się również treściami - do tego potrzebne jest OPA. Mało prawdopodobne jednak, żeby znalazła się grupa wydawców chcąca sfinansować tą organizację.

Kogo IDG.pl w tej chwili postrzega jako głównego rywala?

Michał Kreczmar: Niestety powoli zaczynamy konkurować ze wszystkimi uczestnikami rynku. Naszego głównego konkurenta, którego przez goniliśmy wiele lat tj. Chip.pl zostawiliśmy z tyłu. Zresztą po wejściu do sieci Adnet Vogel zrezygnował nawet z własnego biura sprzedaży reklam. Całą siecią naszych mediów online wyprzedzamy go już ponad dwukrotnie (jeśli chodzi o liczbę użytkowników - real users). Teraz naszą naturalną konkurencją zaczynają być portale, serwisy ogólne czy community/user generated content sites.

Dariusz Sokołowski: Teraz jesteśmy na poziomie mniejszych sieci i gonimy portale. Ostatnie dane z megapanelu dają nam ponad 1,9 mln real users, czyli ponad 20% zasięgu wśród witryn oglądanych z Polski. Biznesowo mamy spory udział w rynku - przed nami tylko portale i sieci, więc to właśnie te podmioty są naszymi konkurentami, chociaż pole konkurencyjności zawężone jest jedynie do tych działań, gdzie nasze oferty się pokrywają. A ze względu na nasz wąski zakres tematyczny - konkurujemy jedynie z wycinkiem działalności tych podmiotów.

Jak będzie się dalej zmieniał portal? Jakie są perspektywy rozwoju?

Michał Kreczmar: Na pewno będziemy rozbudowywać nasze redakcje online, wprowadzać nowe usługi, nowe formy reklamowe. Naszym wzorem jest Cnet, który regularnie oscyluje w okolicy 15-17 miejsca w badaniach Nielsen//NetRatings. Chcielibyśmy zająć podobne miejsce w Polsce. Oczywiście będziemy także rośli wraz z całym rynkiem internetowym. Wciąż jednak czekamy aż polscy branżowi reklamodawcy uruchomią budżety przeznaczone na internet. Na świecie główni reklamodawcy online to przecież firmy z "naszej" branży - wystarczy popatrzeć na "obłożenie" reklamowe naszych amerykańskich mediów. Tymczasem w Polsce praktycznie żadna branża nie utrzymuje branżowych mediów online.

Dariusz Sokołowski: Perspektywy są nieograniczone! Michał wspomina o Cnecie, ale IDG.pl jest unikalne. Po prostu znaleźliśmy własną drogę, którą podążamy z coraz większą liczbą internautów regularnie nas odwiedzających. Duże zmiany w portalu już następują - dodajemy szereg sekcji tematycznych, serwisów, usług - innymi słowy wortalizacja portalu. Chcemy, żeby każdy miał na nim swój ulubiony kawałek. Biznesowo chcemy mieć miejsce na każdą technologiczną kampanię reklamowa - to jest ogromne wyzwanie dla redakcji. Nie wykluczamy też biznesowych fuzji z dużymi partnerami.

Z założeń wynika, że w 2008 roku około 50% przychodów IDG ma pochodzić z działu online. Jak IDG zamierza to osiągnąć?

Michał Kreczmar: Niestety o to trzeba pytać prezesów i zarząd koncernu IDG. W kilku mediach takich jak BioIT czy w duńskim oddziale wydawnictwa już osiągnięto taki wynik. W polskich realiach wydaje się to bardzo trudne. Oczywiście może dojść do takiej sytuacji, w której przychód z online'u będzie rósł równie szybko jak szybko będą spadały przychody z "papieru". Oczywiście taki cel biznesowy oznacza nie tylko wielokrotny wzrost przychodów z reklamy, ale i coraz silniejsze oparcie internetowego przychodu o płatności realizowane za dostęp do treści czy usług przez użytkowników. Niezbędne będzie ciągłe wprowadzanie nowych zaawansowanych ofert reklamowych pozwalających na "droższe sprzedanie" użytkownika.

Dariusz Sokołowski: Przejmiemy wpływy kolegów z "papieru" :). A na serio to będziemy mocno pracować nad dynamicznym rozwojem naszej oferty reklamowej i usługowej. W 2008 jeszcze 50% nie osiągniemy, szanse na to ma centrala w Ameryce, jednak niedługo później powinniśmy osiągnąć ten, przyznaję, bardzo ambitny cel.

W 2020 roku podział przychodów ma się kształtować w następujący sposób: 70% online, 30% reszta. Odważne wyzwanie... Jaka jest strategia?

Dariusz Sokołowski: Potrafię sobie wyobrazić, że w 2020 roku to będzie... 100% z online'u! Jako bibliotekoznawca doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak długo trzeba było czekać na wyparcie książki rękopiśmiennej przez drukowaną i to w mrokach średniowiecza! Oczywiście lobby skryptorskie broniło pozycji - tak jak obecnie drukarnie - jednak nie zdołało obronić pozycji książki rękopiśmiennej. Podobnie wcześniej: tabliczki gliniane zastąpił zwój, zwój zastąpił kodeks, a teraz kodeks zastąpi książka cyfrowa. To nieuniknione.

Michał Kreczmar: Odważne wyzwania to nasza specjalność ;) Strategię będziemy opracowywać raczej w planach 2 letnich, nie jestem sobie w stanie dziś wyobrazić strategii na 15 lat do przodu raczej nie założymy Asimovskiej Fundacji.

Oczywiście, musimy pamiętać że założenia te dotyczą przede wszystkim rynku amerykańskiego o ponad 50% penetracji internetu w populacji, gdzie wszyscy odbiorcy mediów B2B już od dawna korzystają z sieci w swej codziennej, biznesowej działalności. Jako absolwent informacji naukowej w 100% zgadzam się Darkiem - bardziej prędzej niż później internet jako medium informacyjne i rozrywkowe zastąpi prasę oraz telewizję. Papierowe magazyny czy telewizja pozostaną na rynku tj. pozostał teatr, kino, czy książka ale będą musiały się zmienić oraz dostosować do nowej roli w społeczeństwie.

Dziękuję za rozmowę

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.