E-biznes
Anna Meller | 2004-12-28 15:42:51
Powyżej oczekiwań wzrosły przychody i statystyki oglądalności wielu internetowych graczy w 2004 roku, co pozwala zaliczyć te 12 miesięcy do "tłustych lat" e-branży. Wbrew przypuszczeniom na polskim rynku nie pojawiły się jeszcze zachodnie rekiny - Yahoo! czy MSN. Może więc 2005 rok będzie czasem ich debiutu w Polsce? Krajowy rynek chętnie anektował zachodnie trendy - wojnę o wielkość skrzynek poczty elektronicznej, rozwiązania umożliwiające rozmowy przez internet. W przyszłym roku możemy spodziewać się kolejnych produktów komunikacyjnych, wzrostu znaczenia internetowych treści oraz pojawienia się kolejnych e-graczy na GPW.
Mariusz Biedrzycki, Onet.pl
Mariusz Biedrzycki Reklama jest nadal głównym źródłem przychodów portali i istotnych źródłem przychodów wortali. Wzrost wydatków przekraczający prognozowane 50% jest dla mnie dowodem, że obecny udział wydatków na reklamę internetową w torcie reklamowym jest nadal znacznie niedowartościowany w stosunku do zasięgu i potencjału komunikacyjnego tego medium. Perspektywy na rok 2005 są równie obiecujące co wzrost w tym roku, ale o pozycji internetu na rynku reklamy takiej jak w USA, Wielkiej Brytanii czy Niemczech możemy nadal tylko marzyć.
Mało brakowało, a dwoma zapisami Ustawy Prawo telekomunikacyjne zostalibyśmy pozbawieni możliwości serwowania większości odsłon (pierwotne zapisy paragrafu o cookies, które posłom pomyliły się z... dialerami) oraz zostalibyśmy zmuszeni do rejestrowania tożsamości właścicieli darmowych kont pocztowych.
Ten rok dobitnie pokazał, że przedsięwzięcia internetowe to "stara ekonomia": jeśli biznes model jest sensowny, a koszty trzymane w ryzach, zyski prędzej czy później się pojawią. Prawdopodobnie za kilka lat wszystkie wiodące przedsięwzięcia internetowe będą trwale zyskowne, a tych niedochodowych zapewne już nie będzie.
Sprawa VAT na usługi dostępowe pokazała, że internauci stanowią całkiem pokaźną grupę nacisku, z którą politycy zaczęli się liczyć. Ponadto temat cen dostępu zagościł na pewien czas w mediach, jako jedna z największych barier masowego wykorzystania internetu w Polsce. Na razie wiemy, że VAT od stycznia będzie wynosił 22%, a ulga podatkowa, która miała nieco obniżyć koszty dostępu nie została podpisana przez prezydenta. Rząd już od miesięcy pracuje nad "mechanizmem, który znacząco obniży koszty dostępu do internetu". Zobaczymy co z tego wyniknie w 2005 roku.
Po primaaprilisowym doniesieniu o powstaniu 1 GB skrzynek GMaila minęło niespełna pół roku, a polskie portale zaczęły licytować się pojemnościami skrzynek, wielkością załączników, nowymi funkcjami i odświeżonymi interfejsami. Dobrze mieć w dzisiejszych czasach darmową skrzynkę, tylko co o tym myślą posiadacze skrzynek płatnych? Po usługach dial-up następną masowo oferowaną przez portale usługą telekomunikacyjną były nie łącza ADSL (jak wielu przewidywało w zeszłym roku), lecz komunikatory z funkcją rozmów telefonicznych oraz numery 0700, umożliwiające tanie dzwonienie za granicę.
Mimo plotek, które elektryzowały branżę od czasu do czasu (ponowne wejście Lycosa, rzekoma premiera polskiej wersji Yahoo, akwizycja przez eBay jednego z serwisów aukcyjnych) nie doczekaliśmy się rozpoczęcia ekspansji na polskim rynku przez globalnych graczy. Czyżby miało to nastąpić w 2005 roku? A może polski rynek nie jest tak atrakcyjny z perspektywy Krzemowej Doliny, jak nam się wydaje?
Artur Cichoń, Gratka.pl
Artur Cichoń Miniony rok to rok przełomu. I to przede wszystkim w kategoriach biznesowych. Definitywnie zamknął on pionierską pięciolatkę internetu w Polsce, kiedy głównie liczono PV, UU, CTR itp. akronimy. Od teraz zaczynamy liczyć zyski. Jeżeli do 2002 roku trudno było znaleźć rentowną witrynę internetową, w 2003 roku było ich zaledwie parę, to w mijającym roku już całkiem spora grupa firm osiągnie dodatni wynik operacyjny. I zakres tych witryn jest bardzo szeroki, zaczynając od najpopularniejszego portalu horyzontalnego, poprzez sklepy internetowe, witryny turystyczne, a na serwisach ogłoszeniowych, jak Gratka.pl kończąc. To bardzo cieszy i jednocześnie dobrze wróży na przyszłość.
Firmy, które zarabiają na swojej działalności mają o wiele większe możliwości rozwoju, udoskonalania i rozszerzania swojej oferty. A to w sprzężeniu zwrotnym musi zaowocować dodatkowym silnym bodźcem rozwojowym. Następuje coraz większa akceptacja internetu jako medium zakupowego i to w kategoriach B2C lub C2C. Widać to wyraźnie po wzrostach ilości transakcji zawieranych kartami płatniczymi on-line. Na pewno sprzyja temu coraz większe zaufanie internautów do oferty na wiarygodnych witrynach oraz bogactwo tej oferty. Na przykład ilość ogłoszeń drobnych na największym serwisie ogłoszeniowym przekroczyła pół miliona i stale rośnie.
W 2004 roku ponownie o kilkadziesiąt procent wzrosły obroty na rynku reklamy on-line. Szkoda tylko, że w wartościach bezwzględnych jest to cały czas poniżej 100 milionów złotych. W wyniku umowy PBI z Gemius S.A., będą publicznie dostępne badania wszystkich witryn w jednej metodologii. Powinno to uporządkować działalność konkurencyjną i dodatkowo wzmocnić zaufanie reklamodawców do internetu jako medium reklamowego. Czego możemy sobie życzyć w 2005 roku? Na pewno większej konkurencji na rynku ISP i potanienia oferty dostępu do internetu, stworzenia alternatywnej do SMSów metody mikropłatności (ale równie powszechnej), traktowania internetu w media-planach adekwatnie do zasięgu tego medium oraz dużo zdrowia, czego, nie tylko internautom, serdecznie życzę!
Arkadiusz Osiak, Money.pl
Arkadiusz Osiak Rok 2004 można uznać za przełomowy dla polskiego internetu z wielu powodów. Po pierwsze największy polski portal Onet.pl zaczął osiągać kwartalne zyski i wszystko wskazuje, że zakończy rok z zyskiem netto, a to on jest doskonałym barometrem rynku internetowego. Po drugie, wszystkie wskaźniki rozwoju rynku cechuje niezwykle dynamiczny wzrost. Wpływy z reklamy internetowej wzrosły o 50% (wg IAB Polska), liczba internautów w ciągu półrocza - o ponad milion, liczba transakcji w III kwartale roku wg eCard ponad trzykrotnie, a ich wartość pięciokrotnie! I w końcu po trzecie mamy długo oczekiwany standard badań wszystkich witryn, łącznie z portalami - Megapanel, którego wyniki na dniach mają zostać upublicznione.
Co zmieni się w roku 2005? Dalej będą rosnąć wydatki na reklamę internetową w Polsce, ponieważ ich udział w całości wydatków reklamowych jest wciąż dużo niższy niż w Europie Zachodniej i USA. Nadal będą rosły obroty sklepów internetowych, ponieważ użytkownicy, którzy rok temu bali się transakcji on-linie po przełamaniu bariery pierwszego zakupu, zazwyczaj decydują się na kolejne. Będzie też rosła armia polskich internautów, może już nie tak dynamicznie, za to będzie poprawiać się ich aktywność mierzona nie tylko ilością spędzanych przed komputerem godzin, co przede wszystkim ilością aktywowanych usług on-line i oczywiście wydawanych pieniędzy.
Michał Kreczmar, IDG.pl
Michał Kreczmar Bieżący rok ustanowił nowy rekord w historii rozwoju polskiego e-biznesu, a analitycy prognozują, że przyszły będzie równie dobry... jeśli nie lepszy. Slogan?
IMO: najciekawszym wydarzeniem upływającego roku jest zmiana postrzegania innego internetowego sloganu - "Content is King". "Słowo okazało się ciałem" (a treści królem) za sprawą cyklicznego badania The Internet Activity Index realizowanego wspólnie przez OPA i Nielsen//NetRatings http://www.online-publishers.org/?pg=activity.
Wydaje się że jeden z niedocenianych, acz bardzo kosztownych produktów wytwarzanych specjalnie do dystrybucji w nowym medium ma przed sobą świetlaną przyszłość. W tym mniemaniu utwierdzają mnie następujące fakty: przede wszystkim duże wydawnictwa obecne w internecie są w stanie nie tylko na siebie zarobić, ale i osiągnąć niebagatelne, rosnące z miesiąca na miesiąc zyski, które bezpośrednio przekładają się na inwestycje we wzmacnianie (poprzez zmiany personalne) redakcji online (m.in. Financial Times, NYT Digital, CNN, Washington Post). Ponadto dotychczas zamknięte przed ogółem internautów treści gigantów medialnych np. AOL są udostępniane szerszej publiczności a portale m.in. Yahoo! zatrudniają specjalistów od tworzenia mediów, podobnież, w celu uruchomienia własnych źródeł contentu. Warto też zwrócić uwagę, że agencje informacyjne tj. Reuters rozwiązują umowy o dostarczaniu treści do światowych portali na rzecz wzbogacania własnego serwisu online. Na sprzedaż wystawiane są duże i częstokroć dochodowe wydawnictwa online: CBS, Slate, a do kiosków wracają zawieszone media piszące do e-biznesie np. Red Herring; powstają też nowe - Tech Confidential, Playlist.
Widać także kiełkujące "ziarna" treściowego tygla w postaci rozwoju community news, uruchomienia wikinews. Blogi zaczynają na siebie zarabiać oraz wpływać na rzeczywistość polityczną czy gospodarczą, a ochrona prawna blogerów istnieje w takim samym wymiarze jak dziennikarzy. Następuje popularyzacja nowych, szybkich technologiach dystrybucji treści - RSS, rodzą się agregatorzy newsowi - Google, MSN. Przygotowuje się specjalnie sformatowane treści dla broadbandu, streamingu, rich media. Mam nadzieję że w 2005 r. takie działania zaczną napędzać przychody zarówno dużych internetowych wydawców jak i profesjonalnych blogerów.
W Nowym Roku życzę wszystkim marketingowcom coraz większego wyboru renomowanych i unikalnych treści, przy których mogliby emitować kampanie reklamowe "z górnej półki:. Handlowcom życzę więcej "twardych" treści, które przecież znacznie łatwiej sprzedać. Dostawcom infrastruktury i usług, by przygotowali nowe rozwiązania przystosowane dla nowej generacji treści. Wytwórcom contentu, aby mieli coraz lepszych pracowników autorów, dziennikarzy, infografików, którzy będą w stanie wyprodukować treści dla prawdziwych, opiniotwórczych nowych mediów. Użytkownikom wreszcie życzę by, w spokoju, mogli wybierać spośród obszernego portfolio dostępnych na rynku, atrakcyjnych treści.
Piotr Kubiszewski, Chip.pl
Piotr Kubiszewski Rok 2004 to dla mnie przede wszystkim gwałtowna popularyzacja szerokopasmowego dostępu do internetu w Polsce. Ciesząc się z faktu, że jesteśmy pod względem szybkości wzrostu liczby łącz szerokopasmowych światowym liderem, pamiętać jednak trzeba, że świadczy to też o naszym zapóźnieniu w tej dziedzinie. Pocieszać się na pewno możemy tym, że daleko w tyle pozostawiliśmy na tym polu wszystkie inne przyłączone ostatnio do Unii Europejskiej kraje (także Czechy, Węgry, Słowenię i Estonię), jak i faktem, że już "tylko" 42% rodaków łączy się z siecią przez modem.
Wraz z popularyzacją internetu rośnie też zaufanie do sieci jako medium pozwalającego łatwiej i szybciej załatwiać codzienne sprawy. Do końca 2004 r. funkcjonować będzie już 3 mln internetowych kont bankowych. Jak się jednak okazuje, popularyzacja bankowości elektronicznej nie idzie w parze ze wzrostem bezpieczeństwa. Jak to pokazaliśmy w grudniowym CHIP-ie, dokładniejsze przyjrzenie się stosowanym przez rodzime e-banki zabezpieczeniom nie daje, niestety, powodów do zadowolenia.
Dowodem na rosnące zaufanie do internetu są też obroty handlu elektronicznego, przejawiające się np. w kilkukrotnych wzrostach liczby i wartości transakcji dokonywanych przez sieć za pomocą kart płatniczych. Skoro kupujemy w internecie coraz więcej, to znaczy, że coraz częściej nie boimy się już podawać numerów swoich kart płatniczych i kont bankowych. Świadczą o tym też np. dobre wyniki Allegro i Merlina.
A co w 2005 roku? Wydaje mi się, że nie będziemy obserwować jakichś radykalnych zmian. Jeśli tylko polska gospodarka będzie się nadal tak dobrze rozwijać, jak w tym roku, to możemy oczekiwać dalszego rozwoju zarówno liczby internautów, jak i stworzenia dobrych podstaw do szybkiego rozkwitu polskiego e-biznesu. Spodziewałbym się też pojawienia się wielu nowych, interesujących start-upów, tym razem jednak znacznie lepiej przygotowanych do "walki o byt" niż kilka lat temu.
Artur Banach, NetSprint.pl
Artur Banach To był dobry rok dla wyszukiwarek. Zarówno w Polsce jak i zagranicą bardzo szybko rosły przychody ze sprzedaży sponsorowanych odnośników, znacząco przekraczając wcześniejsze prognozy. Wg badań firmy badawczej eMarketer już 39,5% wydatków na reklamę on-line przeznaczane jest na promocję w wynikach wyszukiwania. Szacuje się, ze w Polsce udział ten jest cały czas poniżej 10%, co powinno powodować dodatkowo szybki wzrost tego segmentu e-reklamy w naszym kraju. W przypadku NetSprint.pl wzrost przychodów ze sprzedaży płatnych odnośników w 2004 roku w porównaniu do roku 2003 wyniesie minimum 87%.
Spodziewam się, że w roku 2005 polskie wyszukiwarki i portale koncentrować się będą na poszerzaniu bazy potencjalnych reklamodawców zainteresowanych tą formą promocji. Odbywać się to będzie poprzez popularyzację obsługiwanych w sposób zautomatyzowany boksów reklamowych. Oczekuję też bardzo szybkiego wzrostu popularności lokalnych linków sponsorowanych, które jako pierwszy na rynku polskim zaoferował NetSprint.pl w ramach swojej sieci reklamowej. Zakładam, że motorem wzrostu będą mali i średni przedsiębiorcy, którzy coraz odważniej korzystają z Internetu jako dodatkowego kanału sprzedaży. Wyzwaniem, z jakim kolejny rok będą się mierzyć polskie wyszukiwarki i portale, jest silna pozycja zagranicznych systemów wyszukiwawczym na tym rynku. Z całą pewnością w dalszym ciągu rozwijane też będą programy i aplikacje, które ułatwiają internautom nie tylko dostęp do przeszukiwanych zasobów, ale też czynią samo surfowanie przyjemniejszym.
Andrzej Jasieniecki, MCI Management S.A.
Jasieniecki Jednoznacznym podsumowaniem sytuacji na rynku internetowym w 2004 roku jest stwierdzenie, że rynek ten wkroczył po okresie boomu i głębokiej korekty w fazę zdrowego fundamentalnego rozwoju. Praktycznie każdy istotniejszy segment rynku internetowego (dostęp do internetu, media i reklama internetowa, e-commerce, aplikacje i narzędzia internetowe) zanotował znaczący wzrost.
Wartość rynku i poszczególnych segmentów jest już obecnie na tyle duża że pozwala liderom w poszczególnych kategoriach osiągać rentowność operacyjną i finansować dalszy rozwój z bieżących przepływów. Dowodami na to są wyniki czołowych portali horyzontalnych i wertykalnych, dynamiczny wzrost liczby klientów usług szerokopasmowego internetu, wzrost wartości i liczby transakcji w e-commerce (sklepy, aukcje).
W następnym roku oczekujemy dalszego wzrostu rynku w każdym z segmentów i zaostrzenie się konkurencji. Sukcesem okazała się strategia dywersyfikacji przychodów przez graczy na rynku portali poprzez łączenia poszczególnych form zarabiania (reklama, dostęp/usługi telekomunikacyjne, usługi i kontent płatny, e commerce, inne), w związku z czym będziemy mieli w następnym roku z dalszą rozbudową ofert portali. Na rynku e-commerce nastąpi dalszy wzrost wolumenu transakcji i poszerzenie możliwości zakupu online o nowe kategorie towarów. Jeśli chodzi o działalność dostępową ISP, należy oczekiwać dalszego obniżenia cen na dostęp szerokopasmowy i rozwój oferty dostępu do internetu z wykorzystaniem technologii bezprzewodowych. Pod kątem inwestycji na rynku technologicznym mamy do czynienia z najlepszym stosunkiem ryzyka i oczekiwanej stopy zwrotu: modele biznesowe w internecie sprawdziły się i ryzyko niepowodzenia przedsięwzięć internetowych znacznie spadło przy jednoczesnym nadal dużym potencjałem wzrostu.
Tomasz Szladowski, Iplay.pl
Tomasz Szladowski Myślę, że dzięki rosnącej konkurencji wśród firm telekomunikacyjnych jak również operatorów telewizji kablowych i malejącym cenom połączeń szerokopasmowych do sieci w przyszłym roku dynamika penetracji internetu będzie większa niż w 2004 roku. Powiększający się udział szybkiego dostępu do Sieci będzie sprzyjał powstawaniu w Polsce komercyjnych serwisów internetowych oferujących treści multimedialne takie jak muzyka na żądanie czy video na żądanie, które dzięki skutecznym formom zabezpieczeń jak również rosnącej grupie odbiorców będą miały ekonomiczny sens.
Rosnący rynek internetowy to również szansa dla reklamy w sieci, która jak pokazuje rok 2004 nabiera coraz większego znaczenia i choć jej udział będzie zapewne jeszcze długo stosunkowo niewielki w porównaniu z innymi kanałami to dynamika wzrostu w tym segmencie będzie z pewnością bardzo duża. Przyszły rok będzie również należał do rozwiązań mobilnych takich jak Wi-Fi i WiMax, które to rozwijają się bardzo dynamicznie na całym świecie. Z drugiej jednak strony wciąż wielkim i nierozwiązanym zapewne problemem pozostanie spam jak również ataki na użytkowników wywołane wirusami komputerowymi i końmi trojańskimi. W kolejnych latach można natomiast oczekiwań wprowadzania na rynek Polski usług tripple play oraz urządzeń typu Home Entertainment.
Benita Jakubowska,dyrektor ds. sprzedaży/portal Gazeta.pl
foto: Paweł Słomczyński/AGTen rok był dla branży internetowej wyjątkowo optymistyczny. Systematycznie zwiększa się liczba osób mających dostęp do Internetu. W chwili obecnej jest to już ponad 8 milionów. Internet nadal jest za drogi, ale ciągle rośnie konkurencja wśród firm telekomunikacyjnych. Pozwala to mieć nadzieję na dalsze obniżanie kosztu dostępu do sieci. Rynek reklamowy wzrósł ponad 50%. Dla portalu Gazeta.pl był to rekordowy rok pod względem wzrostu sprzedaży. To był również bardzo dobry rok sprzedażowy dla naszego serwisu ogłoszeniowego Aaaby.
Bez wątpienia mijający rok był też rokiem różnego rodzaju pakietów zasięgowych i reklam streamingowych. Te ostatnie mogły być wykorzystywane na szerszą skalę w związku z tym, że coraz większa liczba osób ma szerokopasmowe łącze w domu. Dalszy wzrost liczby łączy szerokopasmowych u użytkowników indywidualnych spowoduje rozwój zaawansowanych form reklamowych. Uważam, że w roku 2005 reklama multimedialna będzie tą, która rozwijać się będzie najdynamiczniej.
Co naprawdę cieszy, to coraz ciekawsze kreacje reklamowe. To co puszczamy na swoich stronach nie odbiega od tego, co jest serwowane na świecie. Rok 2005 będzie na pewno rokiem badań. Po raz pierwszy będziemy mieli dane, które reprezentują cały rynek internetowy. Czekaliśmy na nie ponad 4 lata. Badania PBI staną się pewnie standardem badawczym na rynku internetowym.
Nie ukrywam też, że w 2005 roku liczę na to, że RSS zostanie doceniony przez reklamodawców. Z miesiąca na miesiąc wzrasta przecież liczba użytkowników korzystających z tego kanału. Nie jest on jednak w żaden sposób doceniany przez reklamodawców.
I na koniec, najdynamiczniej według mnie w mijającym roku rozwijały się firmy świadczące usługi VoIP. Wśród tych firm największy sukces osiągnął na pewno Skype. Z tego programu korzysta już około 40 mln osób na całym świecie. W roku 2004 pojawiły się polskie odpowiedniki tego programu.
Mało brakowało, a dwoma zapisami Ustawy Prawo telekomunikacyjne zostalibyśmy pozbawieni możliwości serwowania większości odsłon (pierwotne zapisy paragrafu o cookies, które posłom pomyliły się z... dialerami) oraz zostalibyśmy zmuszeni do rejestrowania tożsamości właścicieli darmowych kont pocztowych.
Ten rok dobitnie pokazał, że przedsięwzięcia internetowe to "stara ekonomia": jeśli biznes model jest sensowny, a koszty trzymane w ryzach, zyski prędzej czy później się pojawią. Prawdopodobnie za kilka lat wszystkie wiodące przedsięwzięcia internetowe będą trwale zyskowne, a tych niedochodowych zapewne już nie będzie.
Sprawa VAT na usługi dostępowe pokazała, że internauci stanowią całkiem pokaźną grupę nacisku, z którą politycy zaczęli się liczyć. Ponadto temat cen dostępu zagościł na pewien czas w mediach, jako jedna z największych barier masowego wykorzystania internetu w Polsce. Na razie wiemy, że VAT od stycznia będzie wynosił 22%, a ulga podatkowa, która miała nieco obniżyć koszty dostępu nie została podpisana przez prezydenta. Rząd już od miesięcy pracuje nad "mechanizmem, który znacząco obniży koszty dostępu do internetu". Zobaczymy co z tego wyniknie w 2005 roku.
Po primaaprilisowym doniesieniu o powstaniu 1 GB skrzynek GMaila minęło niespełna pół roku, a polskie portale zaczęły licytować się pojemnościami skrzynek, wielkością załączników, nowymi funkcjami i odświeżonymi interfejsami. Dobrze mieć w dzisiejszych czasach darmową skrzynkę, tylko co o tym myślą posiadacze skrzynek płatnych? Po usługach dial-up następną masowo oferowaną przez portale usługą telekomunikacyjną były nie łącza ADSL (jak wielu przewidywało w zeszłym roku), lecz komunikatory z funkcją rozmów telefonicznych oraz numery 0700, umożliwiające tanie dzwonienie za granicę.
Mimo plotek, które elektryzowały branżę od czasu do czasu (ponowne wejście Lycosa, rzekoma premiera polskiej wersji Yahoo, akwizycja przez eBay jednego z serwisów aukcyjnych) nie doczekaliśmy się rozpoczęcia ekspansji na polskim rynku przez globalnych graczy. Czyżby miało to nastąpić w 2005 roku? A może polski rynek nie jest tak atrakcyjny z perspektywy Krzemowej Doliny, jak nam się wydaje?
Artur Cichoń, Gratka.pl
Firmy, które zarabiają na swojej działalności mają o wiele większe możliwości rozwoju, udoskonalania i rozszerzania swojej oferty. A to w sprzężeniu zwrotnym musi zaowocować dodatkowym silnym bodźcem rozwojowym. Następuje coraz większa akceptacja internetu jako medium zakupowego i to w kategoriach B2C lub C2C. Widać to wyraźnie po wzrostach ilości transakcji zawieranych kartami płatniczymi on-line. Na pewno sprzyja temu coraz większe zaufanie internautów do oferty na wiarygodnych witrynach oraz bogactwo tej oferty. Na przykład ilość ogłoszeń drobnych na największym serwisie ogłoszeniowym przekroczyła pół miliona i stale rośnie.
W 2004 roku ponownie o kilkadziesiąt procent wzrosły obroty na rynku reklamy on-line. Szkoda tylko, że w wartościach bezwzględnych jest to cały czas poniżej 100 milionów złotych. W wyniku umowy PBI z Gemius S.A., będą publicznie dostępne badania wszystkich witryn w jednej metodologii. Powinno to uporządkować działalność konkurencyjną i dodatkowo wzmocnić zaufanie reklamodawców do internetu jako medium reklamowego. Czego możemy sobie życzyć w 2005 roku? Na pewno większej konkurencji na rynku ISP i potanienia oferty dostępu do internetu, stworzenia alternatywnej do SMSów metody mikropłatności (ale równie powszechnej), traktowania internetu w media-planach adekwatnie do zasięgu tego medium oraz dużo zdrowia, czego, nie tylko internautom, serdecznie życzę!
Arkadiusz Osiak, Money.pl
Co zmieni się w roku 2005? Dalej będą rosnąć wydatki na reklamę internetową w Polsce, ponieważ ich udział w całości wydatków reklamowych jest wciąż dużo niższy niż w Europie Zachodniej i USA. Nadal będą rosły obroty sklepów internetowych, ponieważ użytkownicy, którzy rok temu bali się transakcji on-linie po przełamaniu bariery pierwszego zakupu, zazwyczaj decydują się na kolejne. Będzie też rosła armia polskich internautów, może już nie tak dynamicznie, za to będzie poprawiać się ich aktywność mierzona nie tylko ilością spędzanych przed komputerem godzin, co przede wszystkim ilością aktywowanych usług on-line i oczywiście wydawanych pieniędzy.
Michał Kreczmar, IDG.pl
IMO: najciekawszym wydarzeniem upływającego roku jest zmiana postrzegania innego internetowego sloganu - "Content is King". "Słowo okazało się ciałem" (a treści królem) za sprawą cyklicznego badania The Internet Activity Index realizowanego wspólnie przez OPA i Nielsen//NetRatings http://www.online-publishers.org/?pg=activity.
Wydaje się że jeden z niedocenianych, acz bardzo kosztownych produktów wytwarzanych specjalnie do dystrybucji w nowym medium ma przed sobą świetlaną przyszłość. W tym mniemaniu utwierdzają mnie następujące fakty: przede wszystkim duże wydawnictwa obecne w internecie są w stanie nie tylko na siebie zarobić, ale i osiągnąć niebagatelne, rosnące z miesiąca na miesiąc zyski, które bezpośrednio przekładają się na inwestycje we wzmacnianie (poprzez zmiany personalne) redakcji online (m.in. Financial Times, NYT Digital, CNN, Washington Post). Ponadto dotychczas zamknięte przed ogółem internautów treści gigantów medialnych np. AOL są udostępniane szerszej publiczności a portale m.in. Yahoo! zatrudniają specjalistów od tworzenia mediów, podobnież, w celu uruchomienia własnych źródeł contentu. Warto też zwrócić uwagę, że agencje informacyjne tj. Reuters rozwiązują umowy o dostarczaniu treści do światowych portali na rzecz wzbogacania własnego serwisu online. Na sprzedaż wystawiane są duże i częstokroć dochodowe wydawnictwa online: CBS, Slate, a do kiosków wracają zawieszone media piszące do e-biznesie np. Red Herring; powstają też nowe - Tech Confidential, Playlist.
Widać także kiełkujące "ziarna" treściowego tygla w postaci rozwoju community news, uruchomienia wikinews. Blogi zaczynają na siebie zarabiać oraz wpływać na rzeczywistość polityczną czy gospodarczą, a ochrona prawna blogerów istnieje w takim samym wymiarze jak dziennikarzy. Następuje popularyzacja nowych, szybkich technologiach dystrybucji treści - RSS, rodzą się agregatorzy newsowi - Google, MSN. Przygotowuje się specjalnie sformatowane treści dla broadbandu, streamingu, rich media. Mam nadzieję że w 2005 r. takie działania zaczną napędzać przychody zarówno dużych internetowych wydawców jak i profesjonalnych blogerów.
W Nowym Roku życzę wszystkim marketingowcom coraz większego wyboru renomowanych i unikalnych treści, przy których mogliby emitować kampanie reklamowe "z górnej półki:. Handlowcom życzę więcej "twardych" treści, które przecież znacznie łatwiej sprzedać. Dostawcom infrastruktury i usług, by przygotowali nowe rozwiązania przystosowane dla nowej generacji treści. Wytwórcom contentu, aby mieli coraz lepszych pracowników autorów, dziennikarzy, infografików, którzy będą w stanie wyprodukować treści dla prawdziwych, opiniotwórczych nowych mediów. Użytkownikom wreszcie życzę by, w spokoju, mogli wybierać spośród obszernego portfolio dostępnych na rynku, atrakcyjnych treści.
Piotr Kubiszewski, Chip.pl
Wraz z popularyzacją internetu rośnie też zaufanie do sieci jako medium pozwalającego łatwiej i szybciej załatwiać codzienne sprawy. Do końca 2004 r. funkcjonować będzie już 3 mln internetowych kont bankowych. Jak się jednak okazuje, popularyzacja bankowości elektronicznej nie idzie w parze ze wzrostem bezpieczeństwa. Jak to pokazaliśmy w grudniowym CHIP-ie, dokładniejsze przyjrzenie się stosowanym przez rodzime e-banki zabezpieczeniom nie daje, niestety, powodów do zadowolenia.
Dowodem na rosnące zaufanie do internetu są też obroty handlu elektronicznego, przejawiające się np. w kilkukrotnych wzrostach liczby i wartości transakcji dokonywanych przez sieć za pomocą kart płatniczych. Skoro kupujemy w internecie coraz więcej, to znaczy, że coraz częściej nie boimy się już podawać numerów swoich kart płatniczych i kont bankowych. Świadczą o tym też np. dobre wyniki Allegro i Merlina.
A co w 2005 roku? Wydaje mi się, że nie będziemy obserwować jakichś radykalnych zmian. Jeśli tylko polska gospodarka będzie się nadal tak dobrze rozwijać, jak w tym roku, to możemy oczekiwać dalszego rozwoju zarówno liczby internautów, jak i stworzenia dobrych podstaw do szybkiego rozkwitu polskiego e-biznesu. Spodziewałbym się też pojawienia się wielu nowych, interesujących start-upów, tym razem jednak znacznie lepiej przygotowanych do "walki o byt" niż kilka lat temu.
Artur Banach, NetSprint.pl
Spodziewam się, że w roku 2005 polskie wyszukiwarki i portale koncentrować się będą na poszerzaniu bazy potencjalnych reklamodawców zainteresowanych tą formą promocji. Odbywać się to będzie poprzez popularyzację obsługiwanych w sposób zautomatyzowany boksów reklamowych. Oczekuję też bardzo szybkiego wzrostu popularności lokalnych linków sponsorowanych, które jako pierwszy na rynku polskim zaoferował NetSprint.pl w ramach swojej sieci reklamowej. Zakładam, że motorem wzrostu będą mali i średni przedsiębiorcy, którzy coraz odważniej korzystają z Internetu jako dodatkowego kanału sprzedaży. Wyzwaniem, z jakim kolejny rok będą się mierzyć polskie wyszukiwarki i portale, jest silna pozycja zagranicznych systemów wyszukiwawczym na tym rynku. Z całą pewnością w dalszym ciągu rozwijane też będą programy i aplikacje, które ułatwiają internautom nie tylko dostęp do przeszukiwanych zasobów, ale też czynią samo surfowanie przyjemniejszym.
Andrzej Jasieniecki, MCI Management S.A.
Wartość rynku i poszczególnych segmentów jest już obecnie na tyle duża że pozwala liderom w poszczególnych kategoriach osiągać rentowność operacyjną i finansować dalszy rozwój z bieżących przepływów. Dowodami na to są wyniki czołowych portali horyzontalnych i wertykalnych, dynamiczny wzrost liczby klientów usług szerokopasmowego internetu, wzrost wartości i liczby transakcji w e-commerce (sklepy, aukcje).
W następnym roku oczekujemy dalszego wzrostu rynku w każdym z segmentów i zaostrzenie się konkurencji. Sukcesem okazała się strategia dywersyfikacji przychodów przez graczy na rynku portali poprzez łączenia poszczególnych form zarabiania (reklama, dostęp/usługi telekomunikacyjne, usługi i kontent płatny, e commerce, inne), w związku z czym będziemy mieli w następnym roku z dalszą rozbudową ofert portali. Na rynku e-commerce nastąpi dalszy wzrost wolumenu transakcji i poszerzenie możliwości zakupu online o nowe kategorie towarów. Jeśli chodzi o działalność dostępową ISP, należy oczekiwać dalszego obniżenia cen na dostęp szerokopasmowy i rozwój oferty dostępu do internetu z wykorzystaniem technologii bezprzewodowych. Pod kątem inwestycji na rynku technologicznym mamy do czynienia z najlepszym stosunkiem ryzyka i oczekiwanej stopy zwrotu: modele biznesowe w internecie sprawdziły się i ryzyko niepowodzenia przedsięwzięć internetowych znacznie spadło przy jednoczesnym nadal dużym potencjałem wzrostu.
Tomasz Szladowski, Iplay.pl
Rosnący rynek internetowy to również szansa dla reklamy w sieci, która jak pokazuje rok 2004 nabiera coraz większego znaczenia i choć jej udział będzie zapewne jeszcze długo stosunkowo niewielki w porównaniu z innymi kanałami to dynamika wzrostu w tym segmencie będzie z pewnością bardzo duża. Przyszły rok będzie również należał do rozwiązań mobilnych takich jak Wi-Fi i WiMax, które to rozwijają się bardzo dynamicznie na całym świecie. Z drugiej jednak strony wciąż wielkim i nierozwiązanym zapewne problemem pozostanie spam jak również ataki na użytkowników wywołane wirusami komputerowymi i końmi trojańskimi. W kolejnych latach można natomiast oczekiwań wprowadzania na rynek Polski usług tripple play oraz urządzeń typu Home Entertainment.
Benita Jakubowska,dyrektor ds. sprzedaży/portal Gazeta.pl
Bez wątpienia mijający rok był też rokiem różnego rodzaju pakietów zasięgowych i reklam streamingowych. Te ostatnie mogły być wykorzystywane na szerszą skalę w związku z tym, że coraz większa liczba osób ma szerokopasmowe łącze w domu. Dalszy wzrost liczby łączy szerokopasmowych u użytkowników indywidualnych spowoduje rozwój zaawansowanych form reklamowych. Uważam, że w roku 2005 reklama multimedialna będzie tą, która rozwijać się będzie najdynamiczniej.
Co naprawdę cieszy, to coraz ciekawsze kreacje reklamowe. To co puszczamy na swoich stronach nie odbiega od tego, co jest serwowane na świecie. Rok 2005 będzie na pewno rokiem badań. Po raz pierwszy będziemy mieli dane, które reprezentują cały rynek internetowy. Czekaliśmy na nie ponad 4 lata. Badania PBI staną się pewnie standardem badawczym na rynku internetowym.
Nie ukrywam też, że w 2005 roku liczę na to, że RSS zostanie doceniony przez reklamodawców. Z miesiąca na miesiąc wzrasta przecież liczba użytkowników korzystających z tego kanału. Nie jest on jednak w żaden sposób doceniany przez reklamodawców.
I na koniec, najdynamiczniej według mnie w mijającym roku rozwijały się firmy świadczące usługi VoIP. Wśród tych firm największy sukces osiągnął na pewno Skype. Z tego programu korzysta już około 40 mln osób na całym świecie. W roku 2004 pojawiły się polskie odpowiedniki tego programu.
reklama
Polecane
Prezentujemy raport eCommerce 2011
To piąta edycja naszego raportu. Prezentujemy w nim wyniki naszego - przeprowadzanego do trzech lat - badania polskich sklepów internetowych. W tym roku publikujemy także wyniki innego projektu - zebranych przez Sare opinii użytkowników poczty...
To piąta edycja naszego raportu. Prezentujemy w nim wyniki naszego - przeprowadzanego do trzech lat - badania polskich sklepów internetowych. W tym roku publikujemy także wyniki innego projektu - zebranych przez Sare opinii użytkowników poczty...
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88