Jesteś blogerem - masz prawo milczeć

Coraz częściej w sądach pojawia się pytanie, czy osoby bez dziennikarskiej legitymacji, lecz prowadzące swój blog, mogą liczyć na dziennikarskie przywileje. Na przykład odmówić składania zeznań.

Jeden z przywilejów daje dziennikarzom prawo do odmowy podania źródeł informacji. Na ten właśnie przepis powołali się Matthew Cooper i Judith Miller wezwani do stawienia się na rozprawę dotyczącą ujawnienia przez nich nazwiska tajnego pracownika CIA.

Trzyosobowy panel sędziowski rozważał, czy można do sprawy zastosować pierwszą poprawkę do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, dającą dziennikarzom prawo do odmowy ujawnienia źródła informacji oraz prawo federalne chroniące dziennikarzy, obowiązujące we wszystkich Stanach Ameryki. Na takie akty prawne powoływał się obrońca oskarżonych blogerów, Floyd Abrams. Zdania sędziów były podzielone i nie doszło jeszcze do konkluzji.

Oczywistym zagrożeniem stojącym za przyjęciem takiego rozwiązania jest pokusa odmowy zeznań w ważnych społecznie sprawach tylko na podstawie faktu prowadzenia przez kogoś internetowego dziennika. Nawet jeśli ktoś opisuje w nim swoje sercowe rozterki czy szefa despotę. Dlatego, zdaniem prawników zajmujących się tym zagadnieniem, konieczne jest dokonanie rozróżnienia blogersów.

Floyd Abrams, główny zwolennik przyznania blogerom dziennikarskich uprawnień argumentuje, że osoby, których zapiski czytają tysiące osób często bardziej zasługują na taką ochronę niż reporterzy małych lokalnych gazet. Według niego osoby prowadzące bloga powinny być chronione, jeśli informacje były pozyskiwane z zamiarem ich rozpowszechnienia. Odmawia on jednocześnie przywilejów tym osobom, które prowadzą dzienniki ze ściśle prywatnymi wpisami.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.