Afera przetargowa: kto zbuduje szerokopasmowy raj nad Wisłą?

Kontrowersyjna sprawa przyznania przez URTiP częstotliwości na świadczenie usług internetowych drogą radiową zupełnie nieznanej firmie E-internets nabiera rumieńców. NASK - firma, która startowała w tym samym przetargu - zgłasza szereg wątpliwości co do sposobu rozstrzygnięcia przetargu. URTiP się irytuje, bo liczył na uprawomocnienie się decyzji przetargowej. Zapowiada się dłuższa walka o to, komu dane będzie przeprowadzić bezprzewodową rewolucję dostępową w Polsce.

Przetarg na nowe częstotliwości przeznaczone na świadczenie usług internetowych drogą radiową zakończył się latem br. Na początku sierpnia informowaliśmy, że zwycięzcą została enigmatyczna firma E-internets, która wieściła zbudowanie odpowiedniej infrastruktury na terenie całego kraju i świadczenie usług dostępowych do internetu po cenach przystępnych dla każdego "Kowalskiego". We wrześniu spółka znikąd miała rozpocząć badania radiolokacyjne, a usługi miały być początkowo dostępne w 50 polskich miastach.

Tymczasem finał przetargu wciąż jest nie jasny. Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa wskazuje, że podczas procedury przetargowej popełniono poważny błąd w ocenie oferty E-internets.

Ponętna oferta

Przypomnijmy, że jedynym argumentem za przyznaniem pasma nieznanej firmie była wysokość złożonej przez nią oferty. E-internets za pasmo zaproponowało 1,4 mln zł, podczas gdy pozostali oferenci oferowali mniej niż połowę tej kwoty. URTiP miał jednak świadomość, że zwycięska firma nie sporządzała dotychczas sprawozdań finansowych, a swój projekt zbudowania szerokopasmowego dostępu do sieci zamierzała sfinansować ze środków uzyskanych z pożyczki udzielonej przez innego przedsiębiorcę (nie przedstawiając jednak żadnego dokumentu potwierdzającego zawarcie umowy pożyczki). Co więcej, w raporcie przetargowym można było przeczytać, że E-internets nie wykazała doświadczenia w zakresie działalności telekomunikacyjnej.

Tłumacząc się ze swojej decyzji, prezes URTiP-u podkreślał, że jeżeli spółka nie wywiąże się ze swoich planów, to zawsze pasmo można jej odebrać.

Będzie walka

W przetargu brały udział jeszcze dwie firmy: Polska Telefonia Cyfrowa i NASK, która zakwestionowała wyniki URTiP-u. Jak podaje "Puls Biznesu", operator zdecydował się unieważnić procedurę przetargową. Jednakże regulator umorzył tę decyzję, na co ostro zareagowała NASK.

Jak zaznaczył Maciej Kozłowski, dyrektor NASK dla "Pulsu Biznesu", NASK podtrzymuje zarzuty dotyczące "zakwalifikowania skandalicznej oferty E-internets do drugiego etapu przetargu."

NASK zamierza walczyć dalej - albo poprzez odwołanie się od decyzji regulatora, albo przez oddanie sprawy w ręce sądu.

Regulator nie zamierza ulec presji NASK-u. Jak wyjaśniał Witold Garboś, prezes URTiP-u dla "Pulsu Biznesu", wyeliminowanie E-internets z przetargu skutkowałoby odstąpieniem od procedury przetargowej i rezerwacją częstotliwości w zamian za opłatę, a to z kolei zmniejszyłoby wpływy do budżetu o ponad 9 mln zł.

Więcej informacji o samym przetargu:

http://www.internetstandard.pl/news/69268.html

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.